Liverpool zdobywa City Ground, Macca bohaterem w końcówce
Liverpool w dramatycznych okolicznościach pokonał dziś 1:0 Nottingham Forest na City Ground po bramce Alexisa Mac Allistera w końcówce doliczonego czasu gry.
Złą informacją była z pewnością kontuzja na rozgrzewce Floriana Wirtza, którego w wyjściowej jedenastce zastąpił Curtis Jones.
Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie już w 2. minucie rywalizacji. Sangare dobrym prostopadłym podanem obsłużył Hudsona-Odoia, który mając przed sobą jedynie Alissona przegrał pojedynek z brazylijskim golkiperem.
W 9. minucie kolejny sygnał ostrzegawczy dał gościom Anderson, który mocno uderzył piłkę z 20. metrów, na szczęście obok prawego słupka bramki Beckera.
W 40. minucie po szybkim kontrataku prawym skrzydłem, Alissona 'zatrudnił' Hutchinson, jednak bramkarz Liverpoolu przeniósł piłkę nad poprzeczkę.
Liverpool w pierwszej połowie nie wykreował sobie żadnej groźnej okazji pod bramką Nottingham.
W 48. minucie groźną akcję wypracowali gospodarze. Dośrodkował Hudson-Odoi, a minimalnie po uderzeniu głową pomylił się Milenkovic.
Kopites na pierwszą groźną akcję swoich pupili musieli zaczekać dziś aż do 53. minuty. Cody Gakpo posłał długą piłkę w pole karne na głowę Salaha, Egipcjanin zgrał ją przytomnie do Jonesa, którego strzał z kilku metrów świetnie wybronił Ortega.
W 85. minucie Forest byli blisko szczęścia jednak uderzenie Gibbsa-White'a wyblokował Robertson, a dobitka Sangare nie znalazła drogi do siatki.
W 89. minucie mamy bramkę dla Liverpoolu. Ngumoha posłał idealną piłkę na głowę Ekitike, którego strzał z paru metrów obronił Ortega, ale wybijający futbolówkę spod bramki Aina 'nabił' Mac Allistera i piłka wpadła do sieci gospodarzy. Po interwencji VAR-u okazało się, że Argentyńczyk zagrał ręką i ku radości fanów Forest, wynik pozostał bez zmian.
Liverpool zagrał jednak do końca. W 97. minucie Gomez zagrał piłkę z autu na wysokości pola karnego do Szoboszlaia. Węgier dośrodkował w pole karne, po uderzeniu głową Virgila, Ortega zdołał jeszcze odbić strzał przed siebie, ale przy dobitce Mac Allistera z czterech metrów był już bezradny.
The Reds wzięli rewanż za porażkę z listopada z Anfield i wywieźli cenne 3 punkty z City Ground.
Składy:
Forest: Ortega; Aina, Milenkovic, Murillo, Williams; Anderson (Dominguez 77'), Sangare; Hutchinson (Bakwa 66'), Gibbs-White (McAtee 90'), Hudson-Odoi (Ndoye 66'); Jesus (Lucca 77')
Liverpool FC: Alisson; Szoboszlai, Konate, Van Dijk, Kerkez (Robertson 83′); Gravenberch, Mac Allister; Salah (Chiesa 77′), Jones (Gomez 83′), Gakpo (Ngumoha 77′); Ekitike

Komentarze (128)
Na orlikach lepiej dzieciaki klepią.
Szok. To chyba faktycznie gra na zwolnieni trenera. Inaczej tego show nie da się wytłumaczyć.
Presing u nas nie istnieje. Wszystkie odbite piłki wygrywa Forest. Od naszych piłka odbija się jak od drzewa. Ciężko się to oglądało w pierwszej połowie. Wyłączam tę kopaninę i skupię się na finale hokeja.
Tak zwolnijmy Slota jak wygra Ligę Mistrzów, ale i tak będziemy się cieszyć z tego jego niewiarygodnego sukcesu
XDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Zapomnieć i myśleć o przyszłości!!
YNWA!!! 🔴
Konic końców trzy punkty po żenującym meczu. Teraz mnie naszło że przy naszym łysym flaku musimy nakupować wybitnych techników i może jakoś to będzie, taktyczny szrot.
Sam mecz z obu stron idealny do popołudniowej drzemki :)
Niezasłużona wygrana, ale zawsze cieszy 🤣
Cieszy 3-cie czyste konto z rzędu we wszystkich rozrywkach
Gra piach na maksa i nie da się tego ukryć. Cały czas mam nadzieję, że jakoś to 5 miejsce zdobędziemy na koniec sezonu, awansujemy do LM i pożegnamy się z uroczym Holendrem.
Gerrard Houllier też lata temu zakończył sezon na 4 miejscu, dał nam Ligę Mistrzów, a chwilę później przyszedł Hiszpan z Valencii. Oby scenariusz się powtórzył z trenerskimi roszadami :)
Odgwizdali łokieć. Ale nikt nie zwrócił uwagi, że reka przy ciele, że był tyłem i nastrzelony z metra.
Teraz podobna sytuacja. Napastnik strzela w światło bramki, obrońca jest trafiony w łokiec, będąc tyłem do napastnika z odległości dwóch metrów. Decyzja - nie ma karnego, bo zbyt bliska odległość i w dodatku reka nie jest uniesiona tylko przy ciele.
O czerwonej na Maccu nie wspomnę. Raz Var wchodzi, a raz Var nie widzi. Nie wspomnę kto dziś na nim siedział.
Jakoś niedawno zmieniły się przepisy, ze każda ręka w akcji ofensywnej która zakończyła się golem powinna być odgwizdana. W obronie już różnie i to popularne "nastrzelenie" wchodzi w grę.
decyzja, że dotknięcie ręki nie miało wpływu na tok tej akcji.
Ostatnio w Ekstraklapie podyktowali spalony z rożnego w meczu Piast-Motor.
Nie ma i długo nie będzie dostępnego na rynku lepszego trenera niż Alonso.
Przecież duet Salah/Gakpo to jest dramat w tym sezonie.
Co ma zrobić Rio w 20 min ze zmęczonym naszym środkiem pola?
Gakpo i wszyscy grający Holendrzy są szykowani na MŚ przez Slota i mają grać od deski do deski pomimo tego, że grają niektórzy fatalnie.