Perreira: To bardzo niesprawiedliwy wynik
Vitor Pereira kwestionował uznanie zwycięskiego gola dla Liverpoolu i przyznał, że jest „zły na piłkę nożną” po dramatycznej końcówce meczu Liverpoolu z Nottingham Forest. Alexis Mac Allister strzelił jedyną bramkę, trafiając w siódmej minucie doliczonego czasu gry i zapewniając The Reds zwycięstwo 1:0 w niedzielne popołudnie.
Trafienie uznano po długiej weryfikacji VAR, dzięki której stwierdzono, że Virgil van Dijk nie był na spalonym przy dośrodkowaniu Dominika Szoboszlaia, zanim jego strzał głową został sparowany przez Stefana Ortegę, dzięki czemu piłka trafiła prosto po nogi Mac Allistera.
- Straciliśmy piłkę po rzucie z autu, a potem kluczowe były szczegóły taktyczne. Jeśli chcesz kontrolować dalszy słupek - bo była to strefa, którą atakowali najwyżsi zawodnicy - musisz dostosować swoje ustawienie, aby kontrolować sytuację - powiedział Perreira.
- Nie da się naprawić wszystkiego w tak krótkim czasie, a oni w tej sytuacji strzelili gola. To było bardzo, bardzo niesprawiedliwe, ale taka jest piłka nożna.
- Moim zdaniem Hugo Ekitike był w tej samej strefie co Van Dijk i był na spalonym. Ale to nie zmieni decyzji.
Forest zdominowali pierwszą połowę, ale bramkarz Liverpoolu Alisson Becker musiał interweniować tylko raz w całym meczu, broniąc strzał Calluma Hudsona-Odoia w pierwszych minutach.
- Jestem dziś bardzo sfrustrowany, bardzo trudno było wejść do szatni. Co miałem im powiedzieć - dodał Pereira.
- Nawet po nieuznanym golu dla Liverpoolu, mieliśmy szansę na zdobycie swojego, chcieliśmy wygrać mecz.
- Jestem sfrustrowany, smutny i zły na piłkę nożną. Ale czas pracować nad mentalnością, wrócić silniejszymi i z odpowiednią pewnością siebie, by stawić czoła przyszłości. W pierwszej połowie graliśmy tak, jak w Stambule (Forest w czwartek pokonali Fenerbahçe 3:0 w pierwszym meczu barażowym Ligi Europy), ale nie strzeliliśmy goli.
- Nie wykorzystaliśmy szans, które stworzyliśmy, mieliśmy dwie dobre okazje, ale nie strzeliliśmy gola.
- Nie pozwoliliśmy Liverpoolowi na nic. Na żadne kontrataki, nie dawaliśmy im żadnych przestrzeni, bardzo dobrze pressowaliśmy.
- Blok defensywny był zwarty, grali długimi piłkami, co oznaczało, że w pierwszej połowie brakowało nam jedynie gola. To była idealna pierwsza połowa przeciwko silnej drużynie.
- Oczywiście graliśmy trzy dni temu i nie mogliśmy w pełni się zregenerować, co było widać w drugiej połowie. Widząc nas w niskim bloku więcej grali piłką, ale niewiele tworzyli.
- Jestem pewien, że uda nam się utrzymać - zakończył Pereira, którego zespół ma teraz tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Komentarze (1)