WOL
Wolverhampton Wanderers
Premier League
03.03.2026
21:15
LIV
Liverpool
 
Osób online 1250

Czy gra była tak przekonująca, jak wynik?


Choć chaotyczny i momentami mało zdecydowany, Liverpool zdołał utrzymać dobrą passę w sobotnim meczu z West Hamem.

Wynik 5:2 nie oddaje całej historii tego popołudnia. Liverpool w pierwszej połowie prowadził 3:0, ale przez cały mecz wykazywał niepokojącą słabość w obronie i ostatecznie The Reds mogli czuć wdzięczność wdzięczny za samobójczą bramkę Axela Disasiego, która uspokoiła nerwy.

Było to ich czwarte zwycięstwo w pięciu meczach Premier League i pozwoliło im zyskać trzy punkty przewagi nad szóstą w tabeli Chelsea.

Poniżej przedstawiamy wnioski po meczu.

Czy Liverpool wciąż musi się poprawić?

To było niewątpliwie ważne zwycięstwo dla Liverpoolu. Zrównał się punktowo z czwartym w tabeli Manchesterem United, który w tej kolejce gra u siebie z Crystal Palace, w walce o miejsce w Lidze Mistrzów.

Jednak Liverpool w żadnym momencie nie był w pełni przekonujący, pomimo wyniku 5:2. Mecz często był chaotyczny i zacięty, a West Ham stwarzał zagrożenie w kontratakach, m.in. za sprawą imponującego Crysencio Summerville'a.

Nawet w pierwszej połowie, kiedy Liverpool prowadził 3:0, nie było tak komfortowo, jak mogłoby się wydawać. Wskaźnik xG gospodarzy w tym czasie wynosił 0,70, a West Ham miał mnóstwo okazji.

Liverpool wyglądał na nieco rozchwianego i niepewnego, gdy West Ham strzelił gola na 3:1 na początku pierwszej połowy, a kibice gospodarzy momentami denerwowali się, ponieważ ich drużyna miała problemy z utrzymaniem się przy piłce.

Ostatecznie zwycięstwo to zwycięstwo, a skuteczna przewaga Liverpoolu w ataku z pewnością ucieszy Arne Slota, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w tym sezonie nie brakowało okazji, które wymykały się The Reds z rąk.

Jednak w miarę zbliżania się decydującego momentu sezonu, w Liverpoolu wiedzą, że muszą poprawić grę w obronie, aby utrzymać tę dynamikę.

W końcu szybki start

Chociaż końcówki meczów z udziałem Liverpoolu były w tym sezonie pełne dramatyzmu, nie można tego samego powiedzieć o ich początkach.

Przed meczem z West Hamem, Liverpool zdobył tylko dwa gole w ciągu pierwszych 20 minut z 27 spotkań Premier League w tym sezonie: bramkę Ryana Gravenbercha w 10. minucie przeciwko Evertonowi we wrześniu i gola Hugo Ekitike w pierwszej minucie przeciwko Brighton & Hove Albion w grudniu.

To rodziło frustrację, powolne początki i brak tempa zwiększały napięcie na boisku i trybunach, pozwalając przeciwnikom uspokoić się i nabrać pewności siebie.

Podopieczni Slota w meczu z West Hamem zakończyli tę tendencję – Ekitike otworzył wynik spotkania efektownym strzałem z bliska po czterech minutach.

Był to czwarty gol Liverpoolu w ciągu pierwszych pięciu minut we wszystkich rozgrywkach i drugi w lidze. Nagle ich bilans wypada korzystnie w porównaniu z ligowymi rywalami: lepsze wyniki mają tylko Newcastle (4) i Nottingham Forest (3).

Wczesne przełamanie może znacząco wpłynąć na grę przeciwnika, pierwsza połowa szybko stała się bardziej otwarta, a obie drużyny miały swoje szanse.

Kluczem było to, że Liverpool kontynuował swój pomysł na grę i powiększał przewagę na początku meczu, strzelając jeszcze dwa gole przed przerwą.

Dominacja stałych fragmentów trwa

Przez pierwszą połowę sezonu stałe fragmenty gry były piętą achillesową Liverpoolu.

Rzut rożny dla przeciwnika dawał poczucie nieuchronnej straty bramki. Od początku 2026 roku sytuacja ta uległa całkowitej zmianie: teraz, gdy Liverpool otrzymuje rzut rożny, rośnie pewność, że doprowadzi on do zdobycia gola.

Wszystkie trzy trafienia Liverpoolu w pierwszej połowie meczu z West Hamem padły z rzutów rożnych – to zaledwie drugi taki przypadek w historii Premier League – i wzmocniły przesłanie, które Slot głosił przez cały sezon o znaczeniu stałych fragmentów gry i ich kluczowym znaczeniu dla przełamywania nisko ustawionej defensywy.

W artykule opublikowanym na początku tego tygodnia przez The Athletic, zwracamy uwagę na subtelne zmiany w rozgrywaniu stałych fragmentów przez Liverpool od czasu odejścia trenera od stałych fragmentów gry Aarona Briggsa w grudniu. Odtąd The Reds częściej zagrywają piłkę w środek pola karnego. 

Bramka Virgila van Dijka była bardzo podobna do tej zdobytej przeciwko Sunderlandowi – dośrodkowanie z rzutu rożnego, które skierował zza linii pola karnego.

Pierwszy i trzeci gol to przypadki podtrzymywania dynamiki w drugiej i trzeciej fazie stałego fragmentu gry.

Przy pierwszym Gravenberch dwukrotnie utrzymał się przy piłce, po tym jak dośrodkowanie Dominika Szoboszlaia z rzutu rożnego zostało odbite głową z pola karnego. Dostarczył ją do Ekitike sprytnym podaniem, a napastnik dokończył dzieła.

Przy trzecim golu, po dośrodkowaniu z bliskiego słupka, Ekitike skierował piłkę do Alexisa Mac Allistera, a Argentyńczyk uderzył z woleja.

The Reds mogli jeszcze powiększyć swój dorobek, bo Cody Gakpo zmarnował znakomitą okazję po długim wrzucie z autu Joe Gomeza, który trafił w dalszy słupek. Gakpo przestrzelił z bliskiej odległości.

Liverpoolowi przypomniano jednak, że nie rozwiązał wszystkich swoich problemów, ponieważ drugi gol West Hamu padł po rzucie rożnym. Niepilnowany Taty Castellanos, strzelił głową na dalszy słupek.

Niekonsekwentny VAR?

Druga bramka Liverpoolu tego popołudnia padła po strzale głową Van Dijka po pięknym rzucie rożnym Szoboszlaia – był to jego 24. gol w najwyższej klasie rozgrywkowej i trzeci w sześciu występach w Premier League.

Przez chwilę panowała jednak niepewność, czy bramka zostanie uznana, ponieważ VAR sprawdzał czy Gomez nie zasłaniał widoku, stojąc przed Madsem Hermansenem. Bramkarz West Hamu próbował odepchnąć obrońcę Liverpoolu, gdy piłka przeleciała nad bramką, a następnie próbował obronić strzał głową Van Dijka, który poszybował w róg. Sędzia Tim Robinson ostatecznie uznał trafienie.

Bramka przypominała nieuznany strzał głową Van Dijka na wyjeździe z Manchesterem City w listopadzie. Wtedy anulowano gola w kontrowersyjnych okolicznościach, gdy City prowadziło 1:0. Ostatecznie podopieczni Pepa Guardioli wygrali 3:0. Sędzia VAR anulował bramkę dla Liverpoolu, ponieważ uznał, że Andy Robertson, ustawiony przed Gianluigim Donnarummą, zasłonił bramkarzowi pole widzenia. Liverpool skontaktował się następnie z PGMOL, aby złożyć skargę na tę decyzję.

Howard Webb, główny sędzia PGMOL, przyznał, że „nie dziwi się”, iż niektórzy uważają, że gol powinien zostać uznany, ale w programie Match Officials Mic’d Up powiedział, że cofnięcie bramki nie było „bezpodstawne”. Na pierwszy rzut oka wczorajszy gol Van Dijka wydawał się podobny. Gomez stał po prawej stronie Hermansena, a Ibrahima Konate po jego lewej, ale żaden z nich nie wydawał się przeszkadzać w mniejszym stopniu niż Robertson w meczu z City.

The Athletic skontaktowało się z PGMOL w celu wyjaśnienia rozbieżności, ale wydaje się, że jest to kolejny przykład frustrującego kibiców niespójności w podobnych decyzjach.

Andy Jones, Tom Burrows

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Opinie prasy po meczu z West Hamem (0)
01.03.2026 16:56, Kubahos, Liverpool Echo
Najlepsze zdjęcia po meczu z West Hamem (0)
01.03.2026 12:13, AirCanada, liverpoolfc.com
Ekitike: Mogłem strzelić więcej goli (0)
01.03.2026 11:29, Wiktoria18, liverpoolfc.com
Endo przeszedł operację kostki (3)
28.02.2026 23:33, Armani87, thisisanfield.com
Statystyki (1)
28.02.2026 21:21, AirCanada, Sky Sports
Skrót meczu (0)
28.02.2026 21:18, AirCanada, własne
Nuno: Trudno to wytłumaczyć (0)
28.02.2026 20:26, FroncQ, whufc.com