Edwards: Musimy cieszyć się takimi chwilami
Rob Edwards jest bardzo zadowolony z postawy swojej drużyny, która sięgnęła po drugie z rzędu zwycięstwo w Premier League, pokonując na Molineux aktualnych mistrzów – Liverpool.
Wilki wyrwały trzy punkty w końcówce po rykoszecie przy strzale Andre, wcześniej prowadzenie dał Rodrigo Gomes. Dzięki temu zmniejszyły stratę do zespołów znajdujących się wyżej w tabeli.
Już w piątek Liverpool wróci na Molineux na mecz 5. rundy FA Cup.
O zwycięstwie nad Liverpoolem
– To nie jest dobre dla mojego serca, ale mógłbym się do tego przyzwyczaić. To świetne uczucie. Na początku meczu mieliśmy naprawdę dobre momenty przy piłce, kilka razy potrafiliśmy przez nich przejść.
– Z czasem Liverpool przejął kontrolę i nie mieliśmy piłki tak często, jak byśmy chcieli. To pokazuje ich jakość, a dla nas to sygnał, nad czym musimy pracować.
– Do przerwy było 0:0 – chcieliśmy być w meczu. Oczywiście wolelibyśmy prowadzić, ale najważniejsze było, by pozostać w grze, bo czuliśmy, że w drugiej połowie możemy się rozwinąć. Tak zazwyczaj wyglądają nasze mecze.
– Presja przechodzi wtedy na rywala, oni zaczynają się otwierać i pojawia się więcej przestrzeni. Tak właśnie było.
O jedności zespołu
– To kwestia pewności siebie, ale też etyki pracy. Potrzebowaliśmy czasu, by zrozumieć, jak ciężko trzeba pracować, żeby cokolwiek osiągnąć na tym poziomie.
– Różnica w intensywności i waleczności między momentem, gdy tu przyszliśmy, a teraz, jest ogromna. Mamy w tej chwili bardzo małą kadrę, ale wszyscy są razem.
– Każdy czuje, że jest częścią tego projektu. Nawet młodsi zawodnicy, którzy nie dostali tylu minut, ile by chcieli, są zaangażowani. To bardzo pozytywne.
– To zwarta grupa, która walczy za siebie nawzajem i pokazuje, że nie jesteśmy tak słabi, jak niektórzy sądzili.
O świętowaniu gola w 93. minucie
– To Liverpool, niesamowity klub, mistrzowie z poprzedniego sezonu. Takimi momentami trzeba się cieszyć.
– Znów dałem się ponieść emocjom po golu w 93. minucie, ale musimy korzystać z takich chwil. Mieliśmy w tym roku sporo trudnych momentów, kibice również, więc dobrze, że teraz mogą trochę pośpiewać.
O dwóch meczach w trzy dni
– Mieliśmy plan, ale w trakcie meczu trzeba reagować. Czas zmian w drugiej połowie nie był zaplanowany. Miałem pomysł, kogo wprowadzić, ale najważniejsze było znalezienie sposobu na zwycięstwo.
– W takich realiach meczu trudno sztywno trzymać się planu typu „damy mu 30 minut”. Chodziło o wygraną. Zmiennicy dali świetny impuls, ale zawodnicy z pierwszego składu również zagrali bardzo dobrze.
O duchu walki
– To trudne, zwłaszcza biorąc pod uwagę klasę rywali, z którymi się mierzymy, bo nie gramy jeszcze tak, jak bym chciał.
– Pokazujemy jednak cechy, które chcę widzieć w swoich zespołach. Na razie musimy znaleźć sposób, by sobie radzić – i to jest zrozumiałe.
– Wiemy, że Liverpool czy Villa są przed nami, ale pod względem charakteru jesteśmy tam, gdzie chcę.
O lidze i pucharze
– Być może po tym zwycięstwie kibice są na mnie źli, zobaczymy. Idziemy jednak mecz po meczu. Mówiłem już przed Villą, że chcemy wygrać każde spotkanie.
– Wiemy, jak to trudne. Dziś zobaczyliśmy, jak mocny jest Liverpool. W niektórych momentach musieliśmy polegać na szczęściu i pewne rzeczy ułożyły się po naszej stronie.
– Teraz zregenerujemy się i spróbujemy wybrać skład, który wygra mecz pucharowy.
– To będzie ekscytujący piątkowy wieczór. Czy naprawdę musimy wybierać między jednym a drugim? Spróbujemy wygrać oba mecze.

Komentarze (4)