Edwards: Przed nami najważniejszy mecz sezonu
Rob Edwards zdaje sobie sprawę, że jego zespół będzie musiał wznieść się na jeszcze wyższy poziom niż na początku tygodnia, jeśli chce wyeliminować Liverpool z FA Cup w piątkowym meczu na Molineux.
We wtorek Wilki sięgnęły po trzy punkty w ligowym starciu z The Reds dzięki trafieniu Andre w doliczonym czasie gry, po tym jak wcześniej wynik otworzył Rodrigo Gomes. Brazylijski pomocnik jest jednak zawieszony na pucharowy rewanż.
Edwards wierzy jednak, że jego drużyna jest w stanie powtórzyć udany występ sprzed kilku dni, choć spodziewa się, że rywale z Merseyside przyjadą do Black Country żądni rewanżu.
Oto co menedżer Wolves powiedział przed meczem:
O ostatnich wygranych na Molineux:
– To były dobre tygodnie dla klubu. Włożyliśmy w to mnóstwo pracy i cieszymy się, że przyszły za to punkty. Nie mam jednak złudzeń – te mecze były bardzo wyrównane i mogły potoczyć się w obie strony.
– Szanujemy to, ale jutro znów gramy z Liverpoolem. Ostatnio poradziliśmy sobie dobrze, choć przez długie fragmenty to oni dominowali. Spodziewaliśmy się tego i udało nam się ograniczyć ich do niewielu naprawdę groźnych sytuacji.
– Te spotkania rozstrzygają się często detalami, ale chłopakom należy się ogromne uznanie. Pracują bardzo ciężko i potrafią rywalizować z absolutnie topowymi zespołami.
O ponownym starciu z The Reds w ciągu czterech dni:
– To ten sam rywal, ale przygotowania zaczynamy od nowa. Zawsze analizujemy mecz, patrzymy, co nie zagrało, gdzie możemy się poprawić i które elementy przeciwnik może spróbować wykorzystać.
– Musimy być lepsi niż ostatnio, bo spodziewamy się lepszej wersji Liverpoolu. To świetny zespół z fantastycznymi piłkarzami. Mogą dokonać jednej czy dwóch zmian, ale nie spodziewam się dużych korekt taktycznych.
– Myślę jednak, że będą chcieli grać szybciej i jeszcze intensywniej, więc musimy być na to gotowi. W pierwszej połowie dobrze funkcjonowaliśmy bez piłki, a także mieliśmy kilka naprawdę dobrych momentów w grze.
– Kiedy jednak udawało nam się minąć ich linię pomocy lub zagrać za plecy, powinniśmy byli zrobić z tego więcej. W końcówce mecz się bardziej otworzył i zaczęliśmy stwarzać większe zagrożenie, a zawodnicy wchodzący z ławki dali bardzo dobrą zmianę.
O rotacji i świeżości zespołu:
– We wtorek dokonaliśmy kilku zmian, bo wiedzieliśmy, co nas czeka w kolejnych dniach, ale jednocześnie uznaliśmy, że to najlepszy sposób, by wygrać tamten mecz.
– Trudno mi ustawiać hierarchię spotkań. Jutrzejszy mecz jest teraz najważniejszy w naszym sezonie, ale we wtorek to tamto spotkanie było dla nas najważniejsze w tamtym momencie.
– Nie potrafię potraktować meczu z Liverpoolem w Premier League jako mniej ważnego. Chodziło o to, by wystawić skład, który da nam największą szansę na zwycięstwo.
– Czasami trzeba też liczyć na odrobinę szczęścia i ostatnio trochę go mieliśmy. Teraz jesteśmy w dobrej sytuacji – poza zawieszonym Andre wszyscy są zdrowi i gotowi do gry.
O marzeniach kibiców:
– Oczywiście, że mogą marzyć. Podchodzimy do tego meczu z jasnym celem – chcemy go wygrać. Naszym celem jest awans i zajście w pucharze tak daleko, jak tylko się da.
– Znamy skalę wyzwania. Wiemy, jak dobry jest Liverpool i zawsze staramy się okazywać rywalom szacunek, a temu zespołowi szczególnie.
– Mają znakomitego menedżera, który wygrał w piłce bardzo wiele, a ich piłkarze są przyzwyczajeni do walki o największe trofea. Musimy jednak wyjść na boisko z wiarą – i chcę, żeby kibice też w to wierzyli.
O więzi między zespołem a kibicami:
– Kibice mają dziś więcej powodów do radości. Nie chcę ciągle wracać do tego, jak trudne były początki po moim przyjściu. Wiele rzeczy trzeba było odbudować i to nie mogło zadziałać z dnia na dzień.
– Włożyliśmy w to mnóstwo pracy, ale cieszę się, że piłkarze są w pełni zaangażowani i czuję, że kibice również to widzą.
– W wielu klubach w podobnej sytuacji atmosfera mogłaby stać się toksyczna. Nawet na początku sezonu granie na Molineux bywało trudne, ale kibice nigdy nie odwrócili się od zespołu.
– Widzą, że zawodnicy dają z siebie wszystko, biegają i walczą o każdą piłkę, a teraz zaczynają nagradzać ich za to wsparciem.
– Uwielbiam tę pracę. Uwielbiałem ją nawet wtedy, gdy na początku było naprawdę trudno. Czuję ogromną dumę i zaszczyt, że mogę być trenerem tego klubu.

Komentarze (0)