Edwards: Porażka z Liverpoolem nie może zepsuć nastrojów
Rob Edwards podkreśla, że odpadnięcie z FA Cup po meczu z Liverpoolem nie może przekreślić pozytywnej atmosfery, jaka w ostatnich tygodniach zapanowała na Molineux. Choć Wilkom nie udało się powtórzyć wyczynu z wtorku i to The Reds zameldowali się w ćwierćfinale, menedżer Wolves uczciwie przyznał po końcowym gwizdku, że wygrał lepszy zespół.
Szkoleniowiec szybko przeniósł uwagę na Premier League, zaznaczając, że wypracowana ostatnio pozytywna energia wokół drużyny musi zostać utrzymana w ośmiu kluczowych meczach kończących sezon.
Oto co Edwards powiedział po pożegnaniu z pucharem:
O odpadnięciu z rozgrywek:
– Myślę, że zobaczyliśmy dziś najlepszą wersję Liverpoolu. Trzeba im oddać sprawiedliwość – zasłużyli na to, byli lepsi. Daliśmy z siebie wszystko, ale nie potrafiliśmy znaleźć sposobu, by im zagrozić, czy to z kontrataku, czy próbując przejść przez ich linię albo zagrać za ich plecy.
– Przy stanie 0:1 wciąż byliśmy w grze, ale bramka na 0:2 tuż po wznowieniu była dla nas ogromnym ciosem. To jedyna rzecz, która mnie naprawdę frustruje, bo w końcówce mogło się jeszcze wiele wydarzyć. Rywale zagrali jednak na bardzo wysokim poziomie.
– Czy mogliśmy szybciej oddawać strzały albo wcześniej dośrodkowywać? Oczywiście. Piłkarze podejmują decyzje na boisku w ułamku sekundy, starając się zrobić to, co najlepsze – czasem wychodzi, czasem nie.
O zmianie postrzegania zespołu:
– Wyniki z ostatnich tygodni dały ludziom wiarę. Zmieniły sposób, w jaki wszyscy o nas myślą. Wiemy, że zostało nam osiem meczów – osiem finałów – więc spróbujmy wycisnąć z tego jak najwięcej.
– Teraz mamy kilka dni na odpoczynek, a potem musimy przygotować się na mecz z Brentford. Dzisiejsza porażka nie powinna zbyt mocno psuć naszych nastrojów. Wszyscy chcieliśmy awansować, ale nie udało się, bo Liverpool był dziś znakomity.
O wykorzystaniu nowej energii:
– Przekaz pozostaje ten sam – chcemy się rozwijać. W ostatnim czasie znaleźliśmy całkiem dobry sposób gry: jesteśmy solidni, a jednocześnie potrafimy stwarzać sytuacje.
– Wyglądamy coraz lepiej z piłką przy nodze, a właściwie każdy element naszej gry się poprawia. Kluczem jest konsekwencja, wiara i kontynuowanie tego, co budujemy od kilku miesięcy.
– Nie sądzę, żeby trzeba było wiele zmieniać. Dzisiejszy mecz na pewno czegoś nas nauczy, ale nie chcę, żeby wpłynął na sposób, w jaki oceniamy nasz sezon. Skupiamy się na lidze i na kolejnym spotkaniu – właśnie to zamierzamy zrobić.
– Wierzymy, że możemy wygrać następny mecz, choć wiemy, jak trudne będzie to zadanie, bo Brentford rozgrywa bardzo dobry sezon.
– To był dla nas bardzo intensywny okres i chłopaki dali z siebie naprawdę dużo. Zaczęliśmy odbudowywać nadzieję i znów mamy wszystkich po swojej stronie, więc wokół klubu czuć zupełnie inną energię.
– To, że przegraliśmy z tak świetnym zespołem, nie powinno gasić naszego entuzjazmu. Musimy wrócić odświeżeni i gotowi do dalszej walki.
O nadchodzącej przerwie:
– Myślę, że budujemy pewien rozpęd, ale przy tak krótkiej kadrze kilka dni odpoczynku wcale nie jest złe. Każdy zasługuje na chwilę przerwy, a potem wrócimy i przygotujemy się do kolejnego meczu.
– Jak powtarzam od początku: będziemy walczyć do końca tych ośmiu spotkań. Chłopaki pokazują ten charakter i to jest najważniejsze.

Komentarze (0)