Robertson po meczu z Wolves o swojej roli w zespole
Andy Robertson potwierdził świetną formę z meczu z Wolves również poza boiskiem. Po zwycięstwie 3:1 udzielił wyważonego i pełnego klasy wywiadu, w którym osobiste rozczarowanie przeplatało się z dużym profesjonalizmem.
Robertson znajduje się w ostatnim roku swojego kontraktu, a podczas dwóch ostatnich okienek transferowych był bliski odejścia z klubu – najpierw do Atletico Madryt, a później do Tottenhamu.
W międzyczasie Milos Kerkez stał się podstawowym lewym obrońcą Liverpoolu, przez co Szkot zaczął grać znacznie rzadziej. W tym sezonie uzbierał dotąd 1444 minuty w 27 występach.
W meczu z Wolves przypomniał jednak, jak wiele wciąż może dać drużynie. Zdobył bramkę i zanotował asystę, rozgrywając spotkanie na poziomie godnym nagrody dla najlepszego zawodnika meczu. Nic więc dziwnego, że dziennikarze BBC Sport szybko poprosili go o pomeczowy komentarz.
Zapytany, czy ma coś do udowodnienia, Robertson odpowiedział:
– Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebym miał coś do udowodnienia w koszulce Liverpoolu.
– Myślę, że kibice wiedzą, iż za każdym razem, gdy wychodzę na boisko, daję z siebie wszystko – i mam nadzieję, że w to wierzą.
– Robię to już od dziewięciu lat, więc nie o to chodzi. Kiedy wychodzisz na murawę, po prostu chcesz się tym cieszyć.
– Kocham grać w piłkę. Uwielbiam trenować z tymi chłopakami, uwielbiam z nimi grać. A kiedy dostajesz szansę, żeby wyjść na boisko, chcesz ją po prostu jak najlepiej wykorzystać. Myślę, że dziś mi się to udało.
Reakcja Andy’ego Robertsona na rolę zmiennika Milosa Kerkeza
Słowa Robertsona pokazywały, że rozumie kierunek, w którym zmierza klub, choć jednocześnie nie ukrywał ambicji, by częściej pojawiać się na boisku. Zapytany, czy uważa, że zasługuje na więcej minut, odpowiedział:
– Cóż, taka jest sytuacja. Milos to fantastyczny lewy obrońca. W zeszłym sezonie w Bournemouth miał niesamowity rok. Przejście do dużego klubu zawsze wymaga czasu na adaptację – każdy przez to przechodzi.
– Ale klub musi iść do przodu. Zawodnicy, którzy są tu od dawna, nie stają się przecież młodsi. Wszyscy mamy już ponad 30 lat, więc następcy muszą się pojawiać. Wiemy o tym i tego właśnie chcemy dla klubu.
– Chcemy, żeby był ambitny i walczył o wszystko na wszystkich frontach. Trzeba to zaakceptować.
– Przez całą karierę miałem rywalizację o miejsce w składzie i ten sezon nie jest pod tym względem inny. Oczywiście zagrałem mniej meczów, niż pewnie bym chciał, ale to część piłki nożnej.
– Kiedy jednak dostajesz swoją szansę, musisz po prostu wyjść na boisko i się tym cieszyć. Myślę, że dziś właśnie tak było.

Komentarze (2)