Gravenberch: Wciąż możemy awansować
Ryan Gravenberch opowiedział o frustracji związanej z porażką Liverpoolu 1:0 z Galatasaray, podkreślając jednocześnie, że losy spotkania Ligi Mistrzów mogą zostać odwrócone na Anfield.
Pierwszy mecz 1/8 finału na stadionie RAMS Park we wtorek wieczorem zakończył się zwycięstwem tureckiej drużyny dzięki bramce Mario Leminy zdobytej w siódmej minucie.
W pozostałej części meczu obie drużyny stworzyły sobie po kilka szans, a w drugiej połowie, po analizie VAR, The Reds nie zdołali wyrównać wyniku.
Gravenberch przyznał, że występ Liverpoolu „nie był wystarczający”, ale wierzy, że podopieczni Arne Slota odrobią straty w rewanżowym meczu w przyszłym tygodniu.
Oto co powiedział mediom Holender.
O rozczarowaniu, które było dominującym uczuciem tego wieczoru…
Oczywiście. Jeśli tu przyjeżdżasz, wiesz, że to będzie trudny mecz, a taka gra to za mało. Wiemy, że to dopiero pierwszy pojedynek, drugi czeka nas na Anfield i tam musimy odwrócić losy meczu.
O braku szczęścia, które prześladuje Liverpool i okazjach na początku meczu, zanim Galatasaray strzelił gola…
Czasami, również na boisku, mamy wrażenie, że szczęście nam nie sprzyja. Zwłaszcza w pierwszych pięciu, dziesięciu minutach myślę, że gdybyśmy strzelili jedną lub dwie bramki, to byłby to zupełnie inny mecz. Ostatecznie nie zagraliśmy dobrego meczu i jesteśmy tego świadomi. W przyszłym tygodniu musi być znacznie lepiej.
O niewykorzystaniu szans w ostatniej części boiska…
Jeśli nie strzelisz im gola, a sam stracisz pierwszą bramkę, w tej atmosferze i z tymi kibicami będzie tu trudno. W przyszłym tygodniu zagramy na naszym własnym stadionie i mamy nadzieję, że dzięki naszym kibicom uda nam się odwrócić losy meczu.
O tym, co wynieść z tego występu…
W przyszłym tygodniu będziemy mieli swoich kibiców, zagramy na Anfield, u siebie i jesteśmy pewni, że uda nam się odwrócić losy dwumeczu. Mamy dobry zespół, mamy dobrych zawodników, ale musimy ciężko pracować i pokazać im, że potrafimy to zrobić.
O motywacji przed rewanżem…
Oczywiście. Teraz są szczęśliwi, ale musimy im pokazać, że my będziemy szczęśliwi w przyszłym tygodniu.

Komentarze (0)