McManaman skrytykował występ Wirtza
Były zawodnik Liverpoolu Steve McManaman zasugerował, że Florian Wirtz był „słaby” pod względem wykończenia akcji, gdy gwiazda Liverpoolu wróciła do wyjściowego składu w meczu z Galatasaray w Lidze Mistrzów.
Ofensywny pomocnik ostatni raz rozpoczął mecz w podstawowym składzie The Reds w lutym. Kontuzja pleców wykluczyła go z kilku spotkań. Wrócił do kadry w wygranym meczu Pucharu Anglii z Wolverhampton, gdzie pojawił się z ławki, a następnie zagrał od pierwszej minuty w środowym spotkaniu w Europie.
Wirtz zaczynał łapać formę przed urazem – po wolnym starcie w Liverpoolu zaczął regularnie notować gole i asysty. Nie jest przypadkiem, że w czasie jego nieobecności Liverpool miał problemy z kreatywnością, a drużynie zarzucano momentami zbyt wolne budowanie akcji.
Mecz w Stambule był idealną okazją, aby Wirtz zaznaczył swój pełny powrót do formy. Jednak bardzo chaotyczny charakter spotkania nie pozwolił mu kontrolować gry tak, jak by chciał. Niemiecki rozgrywający miał jednak swoje okazje – najbardziej klarowną w pierwszej połowie, kiedy oddał strzał z dobrej pozycji w polu karnym.
Jedną próbę obronił bramkarz, a druga minęła bramkę. McManaman skrytykował to wykończenie jako „słabe”, mówiąc w telewizji TNT Sports:
- Liverpool zaczął naprawdę dobrze i wykorzystywał fakt, że Galatasaray próbowało rozgrywać piłkę od tyłu.
- To świetna okazja dla Wirtza. Trudno nawet opisać, jak dobra to była szansa. A wykończenie jest po prostu bardzo słabe. Nie zagroził bramce – piłka minęła ją o kilka metrów.
- Chwilę później ma kolejną okazję i uderza piłkę w ziemię, bez pasji, bez chęci mocnego strzału w kierunku bramki, żeby chociaż trafić w światło.
To frustrujący moment dla Wirtza, który spędził na boisku 73 minuty, zanim został zmieniony, tracąc szansę na przejęcie kontroli nad meczem. 22-latek nie był jednak jedynym zawodnikiem, który nie wykorzystał okazji w spotkaniu pełnym sytuacji po obu stronach.
Mario Lemina dał gospodarzom prowadzenie w pierwszej połowie, wykorzystując groźne dośrodkowanie i kierując piłkę do siatki. Obie drużyny miały wiele okazji – Liverpool oddał 15 strzałów, a Galatasaray 11. Ostatecznie gospodarze wygrali 1:0, choć wynik mógł wyglądać zupełnie inaczej.
Oznacza to, że Liverpool musi odrobić straty w rewanżu, aby awansować do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Zespół ma jednak wystarczająco dużo jakości, aby tego dokonać. Wirtz może odegrać w tym kluczową rolę – jeśli znajdzie sposób, aby dodać więcej agresji i skuteczności do sytuacji, które miał w pierwszym meczu.
Może w tym pomóc odzyskanie pewności siebie sprzed kontuzji. Trener Liverpoolu, Arne Slot, niedawno wyjaśniał, skąd bierze się ta pewność. W zeszłym miesiącu powiedział:
- Przede wszystkim należy oddać zasługi zawodnikowi, bo to on musi wykonać pracę. Nie tylko na boisku, ale także na siłowni.
- A jako trener, nawet jeśli na początku trochę mu nie idzie, trzeba go wystawiać, bo tylko w ten sposób może się poprawić. On jest tego przykładem.
Wirtz ma obecnie sześć goli i osiem asyst we wszystkich rozgrywkach, dobrze odnajdując się zarówno w Premier League, jak i w Lidze Mistrzów. Kibice będą jednak chcieli zobaczyć taką produktywność także w najważniejszych meczach – a do takich należy rewanżowe starcie z Galatasaray w przyszłym tygodniu.

Komentarze (1)