LIV
Liverpool
Premier League
15.03.2026
17:30
TOT
Tottenham Hotspur
 
Osób online 1471

Brak Isaka nie tłumaczy braku skuteczności The Reds


Florian Wirtz do Alexandra Isaka i gol. Liverpool postawił 241 milionów funtów właśnie na taką współpracę. I gdy ta wreszcie przyniosła efekt, nie było nawet chwili, by odpowiednio ją uczcić.

Isak chwilę wcześniej pewnym strzałem wykorzystał pierwszą asystę od swojego kolegi z drużyny, lecz zaraz potem leżał na murawie, z grymasem bólu na twarzy, po tym jak został powalony ostrym wślizgiem środkowego obrońcy Micky’ego van de Vena. Choć Liverpool wygrał wtedy na Tottenham Hotspur Stadium w grudniu, zapłacił za to wysoką cenę.

Napastnik wciąż pozostaje poza grą, gdy zespoły ponownie spotkają się w niedzielę na Anfield. Zbliża się jednak do końca rehabilitacji po kontuzji kostki, obejmującej złamanie kości strzałkowej i powinien wrócić do gry po przerwie reprezentacyjnej.


W klubie panuje przekonanie, że podczas rekonwalescencji, nad którą czuwał szef fizjoterapii rehabilitacyjnej Lee Nobes, 26-latek wyraźnie się otworzył. Jego forma przed urazem zaczynała się poprawiać, choć na razie liczby opisujące jego debiutancki sezon na Merseyside mierzone są nie w bramkach (trzy w 16 występach), lecz w minutach spędzonych na boisku.

Napastnik kupiony za 125 milionów funtów, który po burzliwych i długotrwałych negocjacjach przeniósł się latem z Newcastle United, rozegrał dotąd zaledwie 781 minut, z czego 436 u boku Wirtza.

Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że jego 15-minutowy występ z ławki rezerwowych w wyjazdowym meczu z Tottenhamem pozostaje jedynym momentem, gdy on, Wirtz, Hugo Ekitike, Alexis Mac Allister, Ryan Gravenberch i Dominik Szoboszlai znaleźli się jednocześnie na boisku.

Po dwóch ostatnich sezonach w Newcastle, w których zdobył 52 bramki w 82 występach, reprezentant Szwecji miał być "pewniakiem", który zdejmie presję z zespołu i pomoże w rozwoju Ekitike, sprowadzonego za 79 milionów funtów.

Czasami to Ekitike miał grać jako klasyczna "dziewiątka", innym razem zaczynać na lewej stronie, a w niektórych spotkaniach wchodzić z ławki jako zawodnik mogący odmienić losy meczu. Francuz radzi sobie całkiem dobrze — 16 goli mówi samo za siebie — a mając 23 lata, naturalne jest, że wciąż może się rozwijać. W ubiegłym miesiącu zmarnował jednak dobre okazje w przegranym meczu z Manchesterem City, a we wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Galatasaray również znalazł się w znakomitej sytuacji, lecz zatrzymał go bramkarz Ugurcan Cakir.


Według danych Opta Liverpool stworzył w tym sezonie 138 tak zwanych "wielkich okazji" we wszystkich rozgrywkach. To wynik zbliżony do Chelsea (142) i Manchesteru City (145), co może zaskakiwać, biorąc pod uwagę powszechną opinię, że gra zespołu pod wodzą Slota bywała pozbawiona kreatywności. Mimo to, poza Aston Villą (27,8 procent), Liverpool ma najgorszą skuteczność wykorzystywania takich okazji — zaledwie 32,6 procent. W dużej mierze tłumaczy to, dlaczego zajmuje szóste miejsce w Premier League.

W poprzednim sezonie skuteczność Liverpoolu wynosiła 38,3 procent. Jakość wykończenia akcji wyraźnie więc spadła, mimo że Slot już w drugiej części ubiegłego sezonu podkreślał, iż letnie transfery mają sprawić, że jego zespół stanie się bardziej bezwzględny pod bramką rywali.

– Spójrzcie, ile goli zdobyliśmy w tym sezonie – powiedział trener Liverpoolu. – To absurdalnie mało, zarówno jak na tę drużynę, jak i na naszych napastników.

– Mówiąc "absurdalnie", mam na myśli standardy, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli spojrzy się na ostatnie dziesięć lat Liverpoolu i na napastników, którzy tu grali, tych bramek było znacznie więcej. Oczywiście wpływ na to ma fakt, że jeden z zawodników sprowadzonych właśnie do strzelania goli doznał kontuzji. W niemal każdym meczu widać, jak ogromny wpływ na przebieg spotkania może mieć jedna bramka.

– W sporcie takim jak piłka nożna, gdzie nie zdobywa się setek punktów jak w koszykówce i gdzie mecze nie kończą się wynikiem 100:98, gole są kluczowe.

– Czy myślicie, że miałoby to znaczenie, gdyby jeden z najlepszych strzelców tej ligi z ostatnich trzech, czterech czy pięciu lat był dostępny przez cały sezon? Myślę, że śmiało można powiedzieć, że miałoby to ogromny wpływ.


Slot został zapytany o Isaka, zamiast samemu poruszać ten temat, a sytuacja dodatkowo komplikuje sezon, który rozpoczął się przecież od śmierci Diogo Joty.

Liverpool wyraźnie chciał uniknąć okresu przejściowego mimo dużej liczby transferów przychodzących i wychodzących, jednak rzeczywistość okazała się inna. Nałożyło się to również na spadek formy niektórych ugruntowanych gwiazd zespołu.

Nikt w klubie nie przewidywał tak wyraźnego obniżenia poziomu gry Mohameda Salaha, a inni zawodnicy także nie byli wystarczająco skuteczni. Wirtz oddał na przykład 62 strzały, zdobywając sześć bramek, co daje skuteczność na poziomie 9,7 procent. Z 12 tak zwanych "wielkich okazji" wykorzystał zaledwie trzy.

Nieobecność Isaka zbiegła się również z brakiem Conora Bradleya, który od początku stycznia pauzuje po poważnej kontuzji kolana odniesionej w meczu z Arsenalem. Jego dostępność mogłaby pomóc w rozwiązaniu ciągłych problemów na prawej obronie, gdzie zmiany były nieuniknione po odejściu Trenta Alexandra-Arnolda do Realu Madryt.

Nieustanne rotacje w składzie w naturalny sposób odbiły się także na Salahu, który od momentu przyjścia do Liverpoolu w 2017 roku rozegrał aż 70 procent wszystkich spotkań w jednej jedenastce z Alexandrem-Arnoldem.


Podobnie wygląda sytuacja z Giovannim Leonim, młodym włoskim obrońcą sprowadzonym z Parmy za 26 milionów funtów. Jego transfer został potraktowany priorytetowo kosztem ruchu po Marca Guéhiego, jednak pod koniec września doznał on zerwania więzadła krzyżowego w kolanie. Mógł zapewnić większą rotację na środku obrony, lecz podczas jego nieobecności Ibrahima Konaté jest już o niecałe 150 minut od rozegrania największej liczby minut w jednym sezonie klubowym w swojej karierze — a do końca rozgrywek pozostały jeszcze dwa miesiące. Virgil van Dijk, który ma już 34 lata, opuścił w tym sezonie zaledwie dziewięć minut w Premier League, Lidze Mistrzów i Pucharze Anglii.

Jednak w pewnym stopniu każda drużyna zmaga się z problemem kontuzji, czego najlepszym przykładem jest Tottenham. Dlatego zastrzeżeniem wobec słów Slota, że nie mógł w pełni wykorzystać dużej części z 450 milionów funtów wydanych latem przez klub, jest pytanie o to, czy mimo wszystko nie powinien był wycisnąć więcej z dostępnej kadry.

Poprzednia wizyta Tottenhamu na Anfield w kwietniu 2025 roku była dniem, w którym Liverpool przypieczętował mistrzostwo Premier League w pierwszym sezonie Slota na stanowisku trenera. Tytuł poprzedził jednak okres zmian, a odnalezienie się w tej rzeczywistości okazało się trudniejsze, niż przewidywano. Zamiast oczekiwanego dalszego rozwoju pojawił się regres, który potęguje frustrację wśród kibiców. Porażka 0:1 z Galatasaray niewiele zrobiła, by uspokoić nastroje, choć Slot podkreśla, że klub wciąż ma wsparcie mimo krytyki w mediach społecznościowych.

– To prawdopodobnie najprzyjemniejszy klub, w którym można przeżywać trudne chwile, bo czuje się wsparcie – powiedział. – Ten klub wielokrotnie pokazywał w różnych okresach, że wszyscy stoją za tobą.


W ciągu ostatnich trzech miesięcy poprawie uległy stałe fragmenty gry — Liverpool zaczął wykorzystywać dalekie wrzuty Joe Gomeza oraz wkręcane rzuty rożne jako nową broń. Kibice chcą jednak zobaczyć, by postęp w tym elemencie został uzupełniony poprawą w innych aspektach gry.

Nawet teraz władze Liverpoolu utrzymują, że letnie transfery to zawodnicy z najwyższej półki albo piłkarze z potencjałem, by się takimi stać. Slot nie zaprzecza, ale apeluje o ostrożność.

– Załóżmy, że Isak wróci na początku kwietnia. Będzie wtedy po trzech i pół miesiąca przerwy i przez cały ten czas nie trenował z drużyną.

– Ostatnim razem, gdy tak było, potrzebował trochę czasu, żeby wrócić do formy. Naprawdę nie mogę się doczekać jego powrotu. Nie podnośmy jednak oczekiwań tak wysoko, że w momencie gdy tylko pojawi się na boisku, będziemy wymagać, by od razu grał na poziomie, za który zapłaciliśmy takie pieniądze.

Paul Joyce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

Tommyy 14.03.2026 13:20 #
Bo jego obecność to był gamechanger... Fascynujące tezy ostatnio żurnaliści podejmują

Pozostałe aktualności

Dominik Szoboszlai: Chciałbym tutaj zostać (0)
14.03.2026 13:52, Klika1892, thisisanfield.com
Tottenham Hotspur: Przegląd rywala (0)
14.03.2026 13:42, Klika1892, liverpoolfc.com
Szoboszlai przed meczem ze Spurs (0)
14.03.2026 12:53, Wiktoria18, liverpoolfc.com
Liverpool - Tottenham: Wieści kadrowe (0)
14.03.2026 11:53, AirCanada, liverpoolfc.com
Tudor poprowadzi Spurs na Anfield (2)
13.03.2026 18:33, FroncQ, thisisanfield.com