LIV
Liverpool
Premier League
15.03.2026
17:30
TOT
Tottenham Hotspur
 
Osób online 1444

The BookKeeper: Analiza najnowszych finansów Liverpoolu


Powrót Liverpoolu na szczyt Premier League w poprzednim sezonie zbiegł się z powrotem do rentowności, a sprawozdanie finansowe klubu za sezon 2024-25, opublikowane w ubiegły czwartek, pokazało fundamenty, na których oparto letnie wydatki transferowe sięgające 400 mln funtów.

Mistrzowie Anglii odnotowali zysk w wysokości 15,2 mln funtów — najlepszy wynik finansowy od sezonu 2018-19 i pierwszy dochodowy rok od trzech lat. Przychody wzrosły o 89 mln funtów (15 proc.) do rekordowego poziomu 702,7 mln funtów. Liverpool stał się tym samym dopiero drugim angielskim klubem — po Manchesterze City — który przekroczył próg 700 mln funtów rocznych wpływów.

Wydatki na zawodników w debiutanckim sezonie trenera Arne Slota (2024-25) były minimalne. Transferowy bilans netto spadł poniżej 50 mln funtów, a większość tej kwoty przeznaczono na Jeremiego Frimponga — transakcję sfinalizowaną w maju 2025 roku, jeszcze przed zamknięciem okresu rozliczeniowego, lecz w praktyce będącą wzmocnieniem na sezon 2025-26.

W piętnastym pełnym sezonie rządów Fenway Sports Group klub zdobył mistrzostwo i wypracował siódmy zysk przed opodatkowaniem. Łączny wynik przed podatkiem w erze FSG wynosi obecnie +12,7 mln funtów. Doskonale oddaje to ich podejście skoncentrowane na zrównoważonym rozwoju.
To właśnie stworzyło podstawy pod bezprecedensowe okno transferowe na Merseyside.



Na poziomie przychodów Liverpool zanotował wzrost we wszystkich trzech głównych źródłach — meczowym, telewizyjnym i komercyjnym — co spośród „wielkiej szóstki” Premier League udało się powtórzyć jedynie Arsenalowi. Według klubowych sprawozdań był to najwyżej zarabiający klub w Anglii w poprzednim sezonie, choć sytuacja Manchesteru City jako części wieloklubowej struktury City Football Group nieco komplikuje porównania. Dane przekazane UEFA wskazują, że przychody City w sezonie 2024-25 były o 13 mln funtów wyższe niż Liverpoolu.

Największy wzrost dotyczył wpływów telewizyjnych — co nie dziwi, ponieważ są one silnie powiązane z wynikami sportowymi. Zdobycie mistrzostwa przyniosło dodatkowe 3,9 mln funtów premii, ale znacznie ważniejszy był powrót do Ligi Mistrzów.

Nagrody od UEFA wzrosły z 23 mln funtów (gdy klub grał w Lidze Europy w sezonie 2023-24) do 82,5 mln funtów. Szacunki wskazują, że w obecnym sezonie wpływy są już nieco wyższe. Odrobienie jednobramkowej straty z pierwszego meczu 1/8 finału z Galatasaray na Anfield mogłoby podnieść przychody z Ligi Mistrzów w sezonie 2025-26 do około 95 mln funtów — blisko rekordowych 101,7 mln funtów z sezonu 2021-22, gdy Liverpool był finalistą.



Dwie trzecie wzrostu przychodów o 89 mln funtów wynikało z większych wpływów telewizyjnych, ale zauważalny wzrost nastąpił również w innych obszarach.

Zakończenie rozbudowy trybuny Anfield Road End w połowie sezonu 2023-24 przyniosło wyraźne korzyści — wpływy z dnia meczowego wzrosły do 115,6 mln funtów. Liverpool jest jednym z czterech angielskich klubów przekraczających 100 mln funtów przychodów meczowych, choć w tej grupie zajmuje ostatnie miejsce: Tottenham zarabia około 10 mln funtów więcej, a Arsenal i Manchester United przekraczają 150 mln funtów.



Modernizacja stadionu zwiększyła przychody meczowe Liverpoolu o 31,4 mln funtów (37 proc.) od sezonu 2018-19. To znaczący wzrost, choć mniejszy niż u wspomnianych rywali. Także Newcastle zwiększyło wpływy z dnia meczowego — choć startowało z dużo niższego poziomu. Liverpool zajmuje ósme miejsce w Europie zarówno pod względem całkowitych przychodów meczowych, jak i przychodów na jedno spotkanie domowe (4,3 mln funtów). Wynik ten jest niższy niż u Arsenalu, Tottenhamu i United, ale wyższy niż w Chelsea (3,1 mln) i City (2,9 mln).

Wzrost przychodów komercyjnych był wolniejszy, ale nadal zauważalny.

Liverpool zarobił w tym obszarze 323,5 mln funtów, co oznacza, że Manchester United odzyskał przewagę. Mimo to przychody komercyjne klubu pozostają trzecie w Anglii i szóste w Europie, a ich dalszy wzrost wydaje się prawdopodobny — od sierpnia obowiązuje nowa umowa z Adidasem, która ma przynieść większe zyski niż poprzednia współpraca z Nike.

Wpływy z partnerstwa z Nike spadły w poprzednim sezonie, co częściowo tłumaczy wolniejsze tempo wzrostu przychodów komercyjnych. Sprzedaż koszulek i merchandisingu obniżyła się z 127,3 mln do 124,4 mln funtów. Nowa umowa z Adidasem również jest uzależniona od wyników sportowych i globalnej sprzedaży, ale oczekuje się, że w dłuższej perspektywie będzie korzystniejsza finansowo. Nawet przy spadku wpływów Liverpool znalazł się w gronie sześciu klubów w Europie (obok Realu Madryt, Barcelony, Bayernu, United i Arsenalu), które w sezonie 2024-25 zarobiły ponad 100 mln funtów na umowie dotyczącej strojów.

Przychody na Anfield rosną więc stabilnie, jednak ewentualne wypadnięcie z Ligi Mistrzów w kolejnym sezonie oznaczałoby spadek wpływów telewizyjnych. Skala pieniędzy w tych rozgrywkach jest ogromna: UEFA rozdziela 2,467 mld funtów rocznie między uczestników, podczas gdy w Lidze Europy jest to 565 mln.

Liverpool jest dobrze zarządzany i byłby w stanie znieść taki cios, jednak regularna gra w Lidze Mistrzów stała się kluczowa dla modelu biznesowego klubu — zwłaszcza przy rosnących kosztach działalności. Gdy ostatnio zabrakło go w tych rozgrywkach (2023-24), klub zanotował rekordową stratę przed opodatkowaniem, mimo rosnących przychodów.

Jak można się było spodziewać, fundusz płac wzrósł po sukcesach sportowych, premiach za mistrzostwo i powrocie do Ligi Mistrzów.

Skala wzrostu była jednak znacząca. Poprzedni budżet płacowy obejmował 9,6 mln funtów odpraw dla Jürgena Kloppa i jego sztabu; po ich wyłączeniu wynagrodzenia wzrosły o ponad 50 mln funtów.

Łącznie wyniosły 427,7 mln funtów — pierwszy raz w historii klubu przekraczając 400 mln. Liverpool stał się dopiero trzecim angielskim klubem z takim poziomem płac (po City i Chelsea). W ostatnich sześciu sezonach klub czterokrotnie miał jeden z dwóch najwyższych budżetów płacowych w Anglii.



Warto pamiętać, że płace obejmują nie tylko zawodników. W sezonie 2024-25 Liverpool zatrudniał 772 pracowników administracyjnych — ponad dwukrotnie więcej niż ligowa średnia.

Z wcześniejszego raportu UEFA wynika, że w sezonie 2022-23 płace pozasportowe wynosiły 109 mln funtów. Od tego czasu liczba pracowników administracyjnych wzrosła o 10 proc. Letnie transfery prawdopodobnie jeszcze zwiększą całkowity fundusz płac, a przy takiej skali działalności koszty personelu są znaczące.

Rozwój działalności komercyjnej będzie je dodatkowo podnosił. Klub ogłosił niedawno otwarcie pierwszego samodzielnego sklepu w Londynie — „kamienia milowego w dalszej ekspansji detalicznej”. Otwarcie planowane jest na maj.

Poprawiły się również wynagrodzenia kadry zarządzającej. Łączne wynagrodzenia dyrektorów wzrosły do 4,2 mln funtów (o 341 tys. więcej niż rok wcześniej), ale znacznie większy skok dotyczył kluczowego personelu menedżerskiego poniżej szczebla zarządu — z 595 tys. do 15,5 mln funtów, głównie w formie płatności opartych na akcjach.

Płatności te są powiązane z wartością kapitałową całej grupy FSG, a łącznie koszty wynagrodzeń w formie akcji wyniosły 9,7 mln funtów. Z całkowitego wzrostu funduszu płac o 51,2 mln aż 14,9 mln (29 proc.) przypadło na dyrektorów i kadrę kierowniczą.

Mimo to wzrost płac był nieco wolniejszy niż wzrost przychodów, dzięki czemu relacja wynagrodzeń do przychodów spadła z 61,3 proc. do 60,9 proc. To wciąż stosunkowo wysoki poziom — Tottenham, United i Arsenal mają niższe wskaźniki.

Dotyczy to także City, choć tylko w przypadku danych z klubowych sprawozdań. Ze względu na przynależność do City Football Group liczby przekazywane UEFA są inne. Zgodnie z wymogami UEFA kluby muszą uwzględniać wszystkie przychody i koszty w tzw. „zakresie raportowania”. W rezultacie wskaźnik płac do przychodów City wyniósł 65 proc. — gorzej niż w Liverpoolu.

Fundusz płac City pozostaje najwyższy w Anglii od siedmiu sezonów i był największy w Europie w sezonie 2024-25. Na tym tle dwa mistrzostwa Liverpoolu oraz dwa wicemistrzostwa z minimalną stratą punktową robią duże wrażenie.



Jednocześnie Liverpool nie należy do oszczędnych — jego fundusz płac był o ponad 50 mln wyższy niż trzeciej Chelsea.

Jednym z czynników ograniczających rentowność był wzrost kosztów operacyjnych.

Wydatki operacyjne wzrosły o 19 mln funtów (11 proc.) do 185,6 mln i należą do najwyższych w Premier League. W ciągu trzech lat zwiększyły się o 53 mln. Klub wskazał na koszty funkcjonowania rozbudowanego stadionu, inflację oraz większą liczbę meczów w Lidze Mistrzów (nowa faza ligowa z ośmioma spotkaniami).

Liverpool zanotował stratę operacyjną 29,5 mln funtów — co i tak jest piątym najlepszym wynikiem w lidze przed sprzedażą zawodników. Pokazuje to jednak ryzyko braku gry w Lidze Mistrzów: przychody spadają szybciej niż koszty.

Ostateczny zysk przed opodatkowaniem w wysokości 15,2 mln byłby niższy bez jednorazowego wpływu 12,9 mln funtów z tytułu „odszkodowania ubezpieczeniowego za historyczną utratę dochodów”.

Letnie ogromne wydatki transferowe Liverpoolu zaskoczyły wielu obserwatorów. Nowe sprawozdanie pokazuje ich skalę: transferowy bilans netto 229 mln funtów między 1 czerwca a pozyskaniem Alexandra Isaka na początku września.

Kwota ta nie obejmuje majowego transferu Frimponga, więc rzeczywiste wydatki były jeszcze większe. Jednocześnie świadczy to o stabilnych fundamentach finansowych zbudowanych przez FSG.



Sezon 2024-25 był kolejnym przykładem strategii ograniczania wydatków transferowych w niektórych latach. Przed transferem Frimponga klub praktycznie nie kupował nowych zawodników. Bilans netto 44,4 mln funtów obejmował głównie ten transfer oraz koszty przedłużenia kontraktów Virgila van Dijka i Mohameda Salaha.

„Spokojniejsze” okno transferowe pozwoliło poprawić wyniki finansowe i zmniejszyć zadłużenie transferowe. Mimo niewielkich nowych zobowiązań Liverpool przeznaczył netto 59,5 mln funtów gotówki na raty transferowe, co dodatkowo obniżyło dług.

Na podstawie najnowszych dostępnych danych zadłużenie transferowe netto Liverpoolu wynosiło 54,9 mln funtów na koniec maja ubiegłego roku — a więc już po transferze Frimponga — co było piątym najniższym wynikiem w Premier League.



Dla porównania, duże wydatki Manchesteru City w styczniu oraz przed letnim Klubowym Mundialem sprawiły, że na koniec czerwca ich zadłużenie transferowe netto wynosiło 327,6 mln funtów. W Manchesterze United było to 314 mln funtów na koniec grudnia 2025 roku, a Tottenham był winien 279,3 mln funtów według ostatnich danych (czerwiec 2024). Nawet Arsenal, który miał „spokojniejszy” sezon 2024-25, aby przygotować się na duże letnie wydatki przed obecnymi rozgrywkami, był winien o 70 mln funtów więcej niż Liverpool na koniec maja 2025 roku.

Wydatki netto w wysokości 229 mln funtów po tej dacie z pewnością zwiększyły zadłużenie transferowe Liverpoolu, jednak kluczowe jest to, że klub stworzył sobie wcześniej duży margines manewru. Nie istnieje jeden właściwy poziom zadłużenia transferowego — kluby takie jak United czy City są w stanie znacznie łatwiej obsługiwać zobowiązania przekraczające 300 mln funtów niż na przykład Bournemouth czy Brentford — ale na tle rywali Liverpool wchodził w ubiegłoroczne lato z dużo mniejszymi przyszłymi płatnościami do uregulowania.

Warto również zauważyć, jak dużo niższa jest kwota wydatków netto w porównaniu z ponad 400 mln funtów, które klub przeznaczył na nowych zawodników. Poprzednie lato przyniosło wyraźny wzrost przychodów ze sprzedaży piłkarzy, do tego stopnia, że sezon 2025-26 jest drugim najlepszym w historii klubu pod względem zysków z transferów — ustępuje jedynie sezonowi 2017-18, gdy Philippe Coutinho odszedł do Barcelony za 142 mln funtów.

Zarabianie na transferach nie było dotąd centralnym elementem modelu biznesowego Fenway Sports Group, ale widać wyraźne sygnały zmiany tego podejścia.


Podobnie jak wiele klubów dostrzega konieczność generowania przychodów ze sprzedaży zawodników — w obliczu stale rosnących kwot transferowych — tak samo dzieje się na Anfield. Zysk ze sprzedaży piłkarzy w wysokości 53,3 mln funtów w sezonie 2024-25 był kluczowy dla osiągnięcia ogólnego zysku finansowego. Wyższe wyniki klub osiągnął tylko w bieżącym sezonie, w roku transferu Coutinho oraz w sezonie 2014-15 (54,2 mln funtów, gdy Luis Suárez również trafił do Barcelony). W ubiegłym sezonie kwota ta obejmowała m.in. 10 mln euro (8,4 mln funtów) uzyskane od Realu Madryt za Trenta Alexandra-Arnolda, mimo że do końca jego kontraktu pozostawał zaledwie miesiąc.

Kluczowa jest też struktura zysków transferowych w obecnym sezonie — wynikają one z kilku dużych sprzedaży za dobre pieniądze (m.in. Luisa Díaza, Darwina Núñeza czy Jarella Quansaha), a nie z pojedynczej spektakularnej transakcji, jak w poprzednich latach.

Okresowe sprzedaże gwiazd pozwalały Liverpoolowi przez lata unikać konieczności korzystania z finansowego wsparcia właścicieli, dlatego pewnym paradoksem jest fakt, że środki od właścicieli zaczęły napływać właśnie wtedy, gdy klub zaczął pokazywać się jako skuteczniejszy sprzedawca na rynku transferowym.

Po siedmiu kolejnych latach bez finansowania właścicielskiego (lub przy jego ujemnym bilansie), sezon 2024-25 był drugim z rzędu, w którym FSG zasiliło klub gotówką. Kwota 19,2 mln funtów była znacznie niższa niż 127,3 mln rok wcześniej, lecz — jak potwierdzili anonimowi rozmówcy The Athletic — pochodziła z tego samego źródła.



We wrześniu 2023 roku fundusz Dynasty Equity nabył niewielki udział w FSG, co spowodowało napływ wspomnianych 127 mln funtów do Liverpoolu. Z tej samej inwestycji pochodziły również środki przekazane w ubiegłym sezonie.

Co ciekawe, Liverpool faktycznie ich nie potrzebował.

W ostatnich latach klub notował duże odpływy gotówki — głównie z powodu rozbudowy trybuny Anfield Road End — jednak po zakończeniu prac presja ta zmalała. Nakłady inwestycyjne spadły z 60 mln do 19 mln funtów. W rezultacie wolne przepływy pieniężne (po pokryciu kosztów operacyjnych i inwestycji) poprawiły się z minus 113 mln do plus 24,7 mln funtów — pierwszy dodatni wynik od trzech sezonów.

Co więcej, w sezonie 2024-25 Liverpool miał najwyższe wolne przepływy pieniężne w Premier League — przynajmniej według dostępnych danych.

Coraz więcej klubów sięga po dodatkowe finansowanie, od właścicieli lub zewnętrznych źródeł, aby pokrywać straty operacyjne i duże płatności transferowe. Liverpool był jednym z zaledwie trzech klubów ligi, których ostatnie sprawozdania nie wykazywały ujemnych wolnych przepływów pieniężnych (z zastrzeżeniem, że Manchester City nie publikuje takiego zestawienia).

Część pozyskanych środków przeznaczono na spłatę istniejącego zadłużenia zewnętrznego. Zadłużenie w ramach odnawialnej linii kredytowej (RCF) spadło z 116 mln do 69 mln funtów, co zmniejszyło koszty odsetkowe (z 8,7 mln do 6,7 mln). Finansowanie od Dynasty/FSG miało formę pożyczki, przez co właścicielom klub jest obecnie winien 217,9 mln funtów — ale istotne jest, że jest to pożyczka nieoprocentowana.

Jednocześnie widać sygnały, że w przyszłości klub może częściej korzystać z finansowania zewnętrznego. W ostatnich latach Liverpool znacząco zwiększył swoje możliwości zadłużania się.
Przez cały okres rządów FSG klub miał dostęp do odnawialnych linii kredytowych, czyli elastycznych źródeł finansowania. Maksymalny limit wynosił 200 mln funtów przez pięć lat, aż do września 2024 roku, kiedy Liverpool refinansował zadłużenie na niższym oprocentowaniu i zwiększył limit do 350 mln funtów. Na koniec maja ubiegłego roku wykorzystano jedynie 69 mln, co pozostawiało możliwość zaciągnięcia kolejnych 281 mln.

Oczywiście takie finansowanie nie jest darmowe. Oprocentowanie wynosi 5,74 proc., co przy pełnym wykorzystaniu oznaczałoby roczne koszty odsetkowe rzędu 20 mln funtów.

Nie ujawniono, czy klub korzystał z tej linii między czerwcem a wrześniem (gdy podpisano sprawozdania), jednak według informacji The Athletic Liverpool traktuje RCF jako narzędzie, po które może sięgać w razie potrzeb płynnościowych. Tego typu kredyty są z natury elastyczne — umożliwiają zarówno szybkie pożyczanie, jak i spłatę środków.

Pełne wykorzystanie limitu w obecnym sezonie wydaje się mało prawdopodobne. Poza okresem pandemii Liverpool utrzymywał znaczną rezerwę w ramach dostępnego limitu, mając co najmniej 50 mln funtów wolnej zdolności kredytowej na koniec każdego roku finansowego.

Zwiększenie limitu sugeruje zamiar częstszego korzystania z finansowania, a zobowiązania transferowe będą musiały zostać w końcu opłacone. Nie ma jednak powodów do obaw o zdolność klubu do regulowania tych należności. Dostępne 281 mln funtów niemal pokrywa zarówno istniejące zadłużenie transferowe, jak i 229 mln wydane od końca maja ubiegłego roku.



Futbol zmienia się szybko. Jeszcze rok temu Liverpool był o krok od rekordowego, 20. tytułu mistrzowskiego, a The Athletic opisywał klub jako finansowo silny i dynamicznie rozwijający się.

Obecnie zespół Arne Slota walczy o ponowny awans do Ligi Mistrzów. Dominacja klubów angielskich w rankingu UEFA sprawia, że bardzo prawdopodobne jest, iż pięć najlepszych drużyn Premier League awansuje do fazy ligowej sezonu 2026-27, ale nawet to może nie wystarczyć Liverpoolowi. Klub zajmuje obecnie szóste miejsce, choć ma tyle samo punktów co piąta Chelsea.
Brak awansu do tych rozgrywek osłabiłby przyszłoroczne przychody, ale w krótkiej perspektywie obecny sezon zapowiada się finansowo solidnie.

Zyski transferowe w wysokości 105 mln funtów powinny pokryć większość kosztów amortyzacji nowych transferów z poprzedniego lata. Dalszy wzrost przychodów jest też możliwy — szczególnie jeśli Liverpool pokona Galatasaray i awansuje do ćwierćfinału. Ostateczna wysokość wpływów telewizyjnych w sezonie 2025-26 będzie zależała również od miejsca w lidze.

Na wynik finansowy wpłynie jednak także śmierć Diogo Joty.

Klub poinformował, że tegoroczne sprawozdanie uwzględni pełny odpis wartości księgowej kontraktu portugalskiego napastnika w dniu jego śmierci w wypadku samochodowym. Kwota 14,4 mln funtów obciąży bieżący wynik finansowy — około dwa razy więcej niż standardowa amortyzacja kontraktu, który miał jeszcze obowiązywać przez dwa lata. Nie ujawniono natomiast kosztów wypłaty pozostałej części wynagrodzenia rodzinie zawodnika, choć klub potwierdził, że zobowiązał się do tego.

W swoich sprawozdaniach Liverpool zaznaczył:
„Choć taka ocena finansowa jest konieczna w procesie raportowania, nie oddaje ona niewymiernej osobistej i zawodowej straty, jakiej doświadczył klub.”

Strata ta bez wątpienia miała wpływ na obecny sezon — często pomijany w analizach sportowych.
Choć na boisku nie wszystko idzie zgodnie z planem, poza nim Liverpool — jak pisaliśmy rok temu — pozostaje klubem zarządzanym bardzo rozważnie przez FSG, szczególnie w porównaniu z niektórymi rywalami, dla których zrównoważony rozwój wydaje się pojęciem obcym. Co znamienne, w tej analizie nie pojawiają się problemy związane z regulacjami finansowymi Premier League czy UEFA.

Brak awansu do Ligi Mistrzów tej wiosny byłby ciosem dla stabilności finansowej, jednak Liverpool — być może bardziej niż większość wielkich klubów — nie działa w krótkoterminowej perspektywie.
Transferowe wydatki z poprzedniego lata były efektem wieloletniego planowania i były ukierunkowane na przyszłość.

Jeden słabszy sezon nie sprawi, że FSG nagle zmieni całą strategię.

Chris Weatherspoon
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Klub musi przedłużyć kontrakt z Szobo (0)
14.03.2026 13:52, Klika1892, thisisanfield.com
Tottenham Hotspur: Przegląd rywala (0)
14.03.2026 13:42, Klika1892, liverpoolfc.com
Szoboszlai przed meczem ze Spurs (0)
14.03.2026 12:53, Wiktoria18, liverpoolfc.com
Liverpool - Tottenham: Wieści kadrowe (0)
14.03.2026 11:53, AirCanada, liverpoolfc.com
Tudor poprowadzi Spurs na Anfield (2)
13.03.2026 18:33, FroncQ, thisisanfield.com