Arne: Patrzymy wyłącznie na siebie
Naszym całkowitym celem musi być dotarcie do linii mety tak mocno, jak to tylko możliwe – powiedział Arne Slot przed dzisiejszym meczem z Tottenhamem Hotspur.
The Reds liczą na pozytywną reakcję po porażce z Wolverhampton Wanderers w ostatnim meczu ligowym oraz przegranej na wyjeździe z Galatasaray w Lidze Mistrzów w środku tygodnia.
– Po dzisiejszym meczu pozostanie nam już tylko osiem spotkań ligowych do rozegrania, co pokazuje, że wchodzimy w decydującą fazę sezonu. – pisze trener Slot w oficjalnym programie meczowym.
– Choć niektóre z naszych celów mogły się zmienić od początku sezonu, podstawowy wymóg – zakończenie rozgrywek jak najwyżej w tabeli – pozostaje taki sam.
– Kluczem do tego jest oczywiście wygranie jak największej liczby meczów, a potem zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. Nie ma sensu rozpamiętywać tego, co mogło się wydarzyć, ani zastanawiać się, co mogło pójść inaczej – nasza pełna koncentracja musi być skierowana na jak najmocniejsze dotarcie do linii mety.
– Przed tym weekendem jesteśmy na szóstym miejscu w tabeli, co nie jest miejscem, na którym chcemy być i na pewno nie tam chcemy zakończyć zmagania ligowe. Celem musi być awans wyżej, aby wcisnąć się na miejsca dające kwalifikację do Ligi Mistrzów i – miejmy nadzieję – tam pozostać.
– Ta rywalizacja będzie bardzo zacięta – tak jak powinna – ponieważ kilka drużyn ma ten sam cel w końcowych miesiącach sezonu. Ponownie jednak nasza uwaga nie powinna być skupiona na tym, co robią inni. Powinna być skupiona wyłącznie na tym, co robimy my. W końcu to nasze wyniki i nasze występy zdecydują o naszym losie.
– Dziś oznacza to mecz z Tottenhamem, który również ma swoje powody, aby mocno zakończyć ten sezon. Dla kogoś takiego jak ja, kto przez lata śledził angielską piłkę z dystansu, zanim przyjechał do tego kraju, dziwnie jest widzieć ich w obecnej sytuacji i jest to jeden z powodów, dla których nie spodziewam się, że potrwa to długo.
– Jednocześnie ich sytuacja oznacza, że przyjadą na Anfield nie tylko jako zranione zwierzę, ale też jako zespół, który wie, że musi walczyć o przetrwanie i ma coś do udowodnienia. To czyni ich niebezpiecznym przeciwnikiem bez względu na ostatnie wyniki czy miejsce w tabeli i tak właśnie będziemy ich traktować.
– Wiemy też, że sami potrzebujemy reakcji po minimalnej porażce w ostatnim meczu z Galatasaray. Mamy szansę odwrócić ten wynik na Anfield w środowy wieczór, ale najlepszym sposobem na wejście w rewanż byłoby oczywiście zwycięstwo z Tottenhamem.
– Patrząc na mecz w środku tygodnia, jednym z największych pozytywów – ponownie – było wsparcie, jakie otrzymaliśmy od naszych kibiców na wyjeździe. Dwa razy w tym sezonie byliśmy w Turcji, dwa razy pechowo przegraliśmy i dwa razy wsparcie, jakie otrzymaliśmy, było fenomenalne, szczególnie biorąc pod uwagę gorącą atmosferę stworzoną przez kibiców Galatasaray.
– Dlatego nigdy nie zmęczę się powtarzaniem, że choć zawsze potrzebujemy takiego wsparcia, nigdy nie możemy i nigdy nie będziemy traktować go jako czegoś oczywistego. Świadomość, że tak wielu z was jest gotowych pokonać tak długą drogę, być z dala od domu, pracy i bliskich tylko po to, by wspierać Liverpool, może być dla nas wyłącznie ogromną motywacją.
– Dziś nie będzie inaczej. Pełne Anfield zawsze daje możliwości i to kolejna szansa, abyśmy je wykorzystali – więc od nas zależy, czy to zrobimy.
– Powinniśmy wierzyć w siebie i w siebie nawzajem, ponieważ jeśli to zrobimy, nasze szanse na osiągnięcie wyniku, którego szukamy, i zrobienie kroku w stronę naszych celów na resztę sezonu mogą tylko wzrosnąć.

Komentarze (1)