Kompromitujący remis z Tottenhamem
Liverpool nie wykorzystał żadnego ze swoich atutów i tylko zremisował 1:1 w starciu z Tottenhamem. Dominik Szoboszlai dał prowadzenie w pierwszej połowie a w samej końcówce meczu gola na wagę jednego punktu zdobył Richarlison.
Liverpool rozpoczął spotkanie od ofensywnych akcji. Do piłki bardzo szybko próbował dojść Rio oraz Frimpong. Groźne dośrodkowanie z lewej strony zakończyło się interwencją Spence’a w polu karnym, trybuny skandowały zagranie ręką, ale do odgwizdania przewinienia było bardzo daleko.
W 10 minucie świetnym otwierającym podaniem wykazał się Gravenberch do Wirtza, który wyłożył piłkę Gakpo. Holenderski napastnik uderzył jednak bardzo niecelne. Była to dość dobra sytuacja jak na taki strzał.
Chwilę później doszło do groźnych sytuacji po drugiej stronie boiska. Najpierw piłkę z pola karnego wybijał Robertson a później zza szesnastki strzelał Souza, jednak uderzenie celne wybił na rzut rożny Alisson.
W 18 minucie Liverpool otrzymał rzut wolny po akcji Mac Allistera. Argentyńczyk próbował ominąć łącznie czterech rywali, ale Souza sprowadził go do parteru. Do piłki podszedł Szoboszlai. Czy strzał był perfekcyjny? Być może nie, ale bramkarz Tottenhamu mimo wyciągnięcia się jak struna nie był w stanie odbić piłki i ostatecznie Liverpool mógł cieszyć się z prowadzenia, po kolejnym, pięknym trafieniu Szoboszlaia.
Dwie minuty później Ryan Gravenberch pognał z piłką w stronę pola karnego rywali i oddał mocny strzał zza pola karnego, jednak uderzenie minęło bramkę. Była to kolejna dobra sytuacja dla Liverpoolu.
Kolejne minuty przyniosły kontrolę Liverpoolu, budowanie kolejnych akcji ofensywnych. Do piłki dochodzili Rio, Gakpo, Wirtz i Frimpong. Sytuacje jednak nie kończyły się strzałem. Tottenham nie potrafił z kolei złamać defensywy gospodarzy.
W 34 minucie bardzo dobrą piłkę zagrał Szoboszlai w kierunku Wirtza a ten znalazł w polu karnym niepilnowanego Rio. Młody skrzydłowy za długo jednak zwlekał z uderzeniem i jego strzał został w porę zablokowany przez obrońców. W następnej minucie faulowany był Gravenberch a Szoboszlai szykował się do dośrodkowania w pole karne.
Zagrożenia bezpośredniego nie było, ale Liverpool szybko przejął piłkę i Gakpo zdecydował się na mocny strzał na bramkę Vicario, który dzięki refleksowi skierował uderzenie na słupek.
Kolejne minuty upływały pod kontrolą gospodarzy a pod koniec pierwszej połowy faulowany blisko pola karnego był Rio. Dośrodkowanie w mocnym stylu wykonał Szoboszlai, ale nikt nie wykorzystał tej centry.
Zegar wskazał 45 minutę a do groźnej sytuacji doszli goście. Centra z lewej strony pola karnego została zakończona strzałem głową przez Richarlisona i niewiele brakowało a być może byłby remis. Sędzia doliczył dwie minuty, z których próbowali skorzystać piłkarze Igora Tudora, ale ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Liverpoolu. Na sam koniec Richarlison zamykał dośrodkowanie z rzutu rożnego strzałem głową, ale znowu lepszy okazał się Alisson.
Od początku drugiej połowy nadal atakował Liverpool a Rio ładnym rajdem wbiegł w pole karne. Souza wygrał z nim pojedynek, arbiter nie widział ani rzutu karnego, ani kartki za symulowanie. Niemniej akcja się nie skończyła i sędzia pokazał kartonik Tudorowi za zbyt głośne pretensje w kierunku arbitra.
Upłynęła 50 minuta meczu a Frimpong świetnym podaniem znalazł Rio w polu karnym. Kierunkowe przyjęcie i uderzenie było dobre, ale niewystarczająco dobre, aby wylądować w bramce. Była to bardzo dobra sytuacja Liverpoolu i powinna się skończyć lepszym wykończeniem młodego Anglika. Dwie minuty później również strzał na bramkę Tottenhamu oddawał Ngumoha, ale tym razem celny i za lekki, aby pokonać Vicario.
W 55 minucie do głosu doszedł Richarlison. Wygrywając pojedynek z Virgilem oddał strzał na bramkę i lepszy okazał się Alisson. Brazylijczyk sugerował jeszcze arbitrowi, że powinien być rzut karny, ale Chris Kavanagh nie zwracał na to uwagi. Koguty miały rzut rożny, z którego powstała bardzo groźna kontra Liverpoolu, ale zabrakło ostatniego celnego podania w polu karnym.
Po godzinie gry Arne Slot zdecydował się na potrójną zmianę. Boisko opuścili Rio, Frimpong oraz Wirtz. Na murawie zameldowali się Salah, Jones oraz Ekitike. Francuz miał kilka sytuacji, ale zawsze brakowało albo decyzji o podaniu, albo celnego strzału.
Do końca meczu pozostało 20 minut, mecz zrobił się bardzo chaotyczny a Salah w polu karnym zagrał delikatnie za mocno w kierunki Ekitike, aby ten stanął przed idealną szansą na podwyższenie wyniku. Tottenham z rzadka atakował a jak już to robił to głównie przy pomocy Richarlisona.
W 73 minucie Salah próbował wykorzystać nieporozumienie Dragusina z Vicario. Egipski skrzydłowy oddał strzał obroniony przez Vicario, ale arbiter nie zobaczył oczywistego rzutu rożnego. Co ciekawe, był to już trzeci taki błąd liniowych w tym meczu.

W 77 minucie do strzału doszedł kolejny raz Mohamed Salah, ale jego uderzenie zza pola karnego przeleciało daleko od bramki. Liverpool wyglądał jak ekipa, która jest względnie zadowolona z prowadzenia 1:0. Próby Salaha lub Gakpo okazywały się niecelne, lub niedopracowane. Chwilę później strzał oddał Gravenberch, po rykoszecie piłka wpadła w ręce Vicario.
Tottenham próbował atakować głównie dośrodkowaniami. Richarlison nie sięgnął raz piłki zagranej na jego głowę. Chwilę później strzelać mógł Sarr, ale wolał podać do kolegi. Akcje ofensywne gości paliły na panewce. The Reds starali się kontrolować grę ku zniecierpliwieniu Anfield.
W 83 minucie Liverpool otrzymał rzut rożny. Zagrożenia nie było, kontry też nie. Slot wykorzystał moment i przeprowadził zmianę. Gakpo opuścił boisko a zastąpił go Nyoni.
W 88 minucie Xavi Simmons oddał techniczny strzał na bramkę Liverpoolu. Uderzenie celne, ale było zbyt lekkie, aby pokonać bramkarza The Reds. Goście spróbowali w ostatnich minutach podejść wyżej i zaatakować Liverpool.

Starania opłaciły się w 90 minucie. Długa piłka zagrana przez Vicario trafiło w kierunku Robertsona. Szkot zagrał we własnym polu karnym piłkę głową, przejął ją Kolo Muani i zagrał do Richarlisona. Napastnik Tottenhamu nie mógł zrobić nic innego jak tylko strzelić bramkę na remis. Rozpoczął się dramat Liverpoolu, który miał trwać pięć doliczonych minut.
Najpierw groźniejsze akcje miał o dziwo Tottenham. W 95 minucie świetną kontrę miał Liverpool, ale Ekitike niecelnie zagrał do Chiesy, który odegrał mu piłkę za plecy i w zasadzie groźna akcja zakończyła się fiaskiem. Liverpool nie potrafił zaatakować w końcówce i kolejny raz rozczarował swoich kibiców.
Liverpool: Alisson; Szoboszlai, Gomez, Van Dijk, Robertson; Gravenberch, Mac Allister (Chiesa 90+2′); Frimpong (Salah 65′), Wirtz (Jones 65′), Ngumoha (Ekitike 65′); Gakpo (Nyoni 83′)
Tottenham: Vicario; Porro, Dragusin, Danso, Spence (Olusesi 76′); Souza (Simons 57′), Sarr, Gray, Tel (Kolo Muani 76′; Richarlison, Solanke

Komentarze (189)
Koniecznie podwyższyć rezultat bo jeszcze będzie głupi remis.
Do boju The Reds ⚽⚽🔴😊😁
Niech ten sezon się już skończy, bo nie da się na to patrzeć.
Nie będzie LM, nie będzie FA Cup.
Zaczynamy sezon 26/27 od zera.
Gdzie te czasy gdzie człowiek celebrował czas w którym grała jego ukochana drużyna
Tak, oczywiście, inni też grają beznadziejnie, nie mówię, że nie
Ponadto zabrać tygodniówki do końca miesiąca.
Ja tam bym się z nimi nie cackał! 😡
Ten mecz to dosłownie podsumowanie całego sezonu kompletny CHAOS, ta drużyna to zlepek piłkarzy ( indywidualności ), którzy nie potrafią grac razem ( jak trzeba przeczekać i podać - GRAJĄ Z PIERWSZEJ, jak trzeb zagrać z pierwszej , TO PRZYTRZYMUJĄ, dno i reszta mułu ).
Liverpool nie gra fatalnie tylko od tego sezonu, generalnie wszystko zaczęło się partolić od pierwszego meczu w Paryżu (co zostało wtedy zamaskowane przez Alissona).
Najgorsze 12 miesięcy od conajmniej dekady
Nie będzie LM. Może jakaś LE albo LK.
Jednak najlepiej jakby nie było żadnych rozgrywek w przeszłym sezonie oprócz ligi dla nas.
A błędy jakie popełniają w obronie to mistrzostwo świata, po co Van Dijk zbiega na metr do Robertsona, przecież w przegrana walka o piłkę zabiera od razu dwóch zawodników, a jak już tam poszedł to on powinien walczyć nie Robertson, ale druga sprawa szkot powinien to wybić Głowa.
Nie wiem naprawdę nie wiem, wygląda NA to , że brakuje już paliwa, wykańczanie akcje leżą, napastnicy sobie nie podają.
I tak jak wspomniałem decyzję i przygotowanie można zrzucić na barki tenera, tak wykańczanie akcji, decyzje zawodników, zaangażowanie to już jest w ich kwestii, a im brakuje zaangażowania co potwierdził Ekitike który człapała sobie przy akcjach Kogutów.
Tak jak nie lubię Richarlisona, tak ten gość dziś walczył za dwóch to w końcu strzelił, a nasi liczą, że dostaną wszystko na tacy.
Jedynie nie mogę odżałować straconych 2 godzin życia, oglądając taką padakę w naszym wykonaniu. Trzeba było sobie jakiś film odpalić.
W momencie, gdy zobaczę nagłówek "Arne Slot sacked." w ten sam dzień idę po napój wysokoprocentowy, i zacznę świętować.
6 punktów przewagi nad Chelsea na 8 kolejek to dużo.
W środę jak nie awansujemy to możemy się rozejść, będzie po sezonie
Jeszcze nie ma?
Bo dzisiaj to jest dużo kandydatów na zawodnika meczu :-)))
No ale nie ma szans, że Liverpool szybko go sprzeda. Dla klubu to byłaby klęska wizerunkowa dlatego jedyne co mu pozostaje, to ścisnąć poślady i czekać na nowego trenera, o ile mu się poszczęści, "swojego" Xabiego Alonso.
A i w tym pewnie by sobie gorzej nie radziła od Słota ;-)))
Przeżyłem już końcówkę Beniteza, później Hodgsona, Dalglisha, Rodgersa i teraz jest ten sam vibe.
5miejsce w tabeli to dzięki potknięciom innych drużyn.Arne Slot Dziękujemy.
Puki co liczby się jakoś zgadzają i 5 miejsce jakoś siedzi a tu znowu lament , pamiętam fani united też płakali na Murinio jak słabo taktycznie sobie radzi i co i od tamtej pory nie byli wyżej niż za Murinio , wielu chce Xabiego który dwa razy wolał Real niż nas i tam jako pilkarz osiągał sukcesy ok , ale jako trener chyba nie bardzo , i jedyne co mogło by przekonać do niego to to że mógłby mieć pomysł na Wirtza , kto wie może to jedyna opcja , osobiście jeśli można by sobie kogoś życzyć to chciałbym Zidana
Sory za taki wy***yw, ale na trzeźwo to już się nie da, my się bronimy, przy 1-0, z zespołem który rzadko kiedy traci mniej niż 2-3 bramki, w którym z kontuzją jest 11 zawodników, beznadzieja
Zmiana pomocnika za atakującego, a i tak tracimy gola 90+
Nawet jeżeli jakimś cudem pokonamy w dwumeczu Turków, to w 1/4 finału LM, Paryż zrobi nam z dupy jesień średniowiecza.
Ćwierćfinał Pucharu Anglii z City na Etihad również się dla nas dobrze nie skończy. W Premier League wyjazd do Brighton, Evertonu, United, Aston Villi. Domowe mecze z Chelsea i Brentford, coś mi tutaj pachnie Ligą Konferencji, o której wspomina w pomeczowym wywiadzie Szobo :)
Marzy mi się już news pod koniec maja/na początku czerwca 'Arne Slot zwolniony z Liverpoolu'. Normalnie chyba 5 dni będzie wisiał jako GŁÓWNY, żeby uczcić koniec katuszy z udziałem holenderskiego maestro.
Pod koniec meczu defensywa znów straciła punkty, jak już nie jeden raz w tym sezonie po 75 min, to KRYMINAŁ 😢
Też marzę o końcu sezonu już, jak patrzę jak w dziecinny sposób oddajemy inicjatywę zamiast zamknąć mecz szybciej 💔💔