LIV
Liverpool
Champions League
18.03.2026
21:00
GAL
Galatasaray
 
Osób online 1379

Carragher: Odzyskanie zaufania będzie trudnym zadaniem


Po porażce z najgorszym zespołem tego sezonu przyszedł remis z najgorszym zespołem ostatnich tygodni w lidze. Nic więc dziwnego, że zespół Arne Slota został wybuczany przez własnych kibiców po końcowym gwizdku niedzielnego starcia z Tottenhamem.

Jamie Carragher w programie Monday Night Football stwierdził, że bardzo trudno jest odzyskać trybuny w takiej sytuacji.

- To niepokojące biorąc pod uwagę co robił Liverpool w tym sezonie - powiedział Carragher.

- Najważniejsze jest to, jak bardzo niepokojące jest to dla managera. Jest znacząca różnica pomiędzy tym co widzimy my przed telewizorem w porównaniu do tego co widzą fani na stadionie.

- Przez większość sezonu fani na trybunach wspierali Arne Slota nawet jeśli wszyscy byli przeciwko niemu. Po sytuacji kiedy Mohamed Salah został odstawiony od składu w Mediolanie, na trybunach nadal słychać było przyśpiewki na cześć managera.

- Fanom na Anfield nie jest łatwo odwrócić się od managera, który niespełna rok temu dał tej drużynie mistrzostwo Anglii, ale w niedzielę widać było ogromną zmianę ich stosunku do Slota i całej drużyny.

- Buczenie na koniec meczu to był prawdziwy wyraz niezadowolenia rozczarowanej grupy fanów. Jeśli raz straciłeś te trybuny, to naprawdę trudno je odzyskać z powrotem.

Remis z Tottenhamem sprawił, że Liverpool znajduje się obecnie 21 punktów za liderem tabeli.

Carragher dodał, że wina za słabą grę nie leży wyłącznie po stronie Arne Slota.

- Jeszcze niedawno mogliśmy myśleć o czymś naprawdę niesamowitym w tym sezonie. Walka w Lidze Mistrzów i awans do kolejnej edycji oraz zdobycie Puchar Anglii znacznie się jednak oddaliło w ostatnich dwóch kolejkach.

- Tylko jeden punkt w meczach z Wolves i Tottenhamem oraz porażka z Galtasaray w pierwszym meczu. Już nawet awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów nie jestem zbyt pewny.

- Styl gry nie pomaga, ale wciąż wracam do faktu, że w tym sezonie do klubu przyszli zawodnicy za duże pieniądze. To niewątpliwie utalentowani zawodnicy, ale czy to na pewno piłkarze Liverpoolu?

- Nie zrzucę tego wszystkiego na menedżera. Oczywiście brał udział w rekrutacji, więc jest odpowiedzialny za ich pozyskanie, ale czy jest jak Jürgen Klopp pod względem pressingu na całym boisku? Nie. Chciał mieć trochę więcej kontroli, ale widzieliśmy, że z odpowiednimi zawodnikami, którymi dysponował w zeszłym sezonie, wciąż jest wystarczająco dobrym trenerem, żeby wygrać ligę.

- Teraz ma piłkarzy o innym profilu i zespół nie jest przystosowany do wymagań Premier League.

- Koniec końców jednak w każdym zespole to menedżer ponosi odpowiedzialność za wyniki.

- W tej drużynie Liverpoolu wiele rzeczy nie funkcjonuje tak jak powinno, ani w ataku, ani w obronie. Ale największą wadą Liverpoolu, która rzuca mi się w oczy, jest pressing.

- Pressing w Liverpoolu nie był tylko domeną Jürgena Kloppa; on wyniósł go na zupełnie inny poziom niż to, co widzieliśmy u jego poprzedników, ale nie od Klopp zaczęto mówić, że wyjazd na Anfield jest trudny. A słowa te nie odnoszą się do tego, że Liverpool ma najlepszych piłkarzy lub najlepiej panuje nad piłką. Sens tych słów to pressing, ze strony piłkarzy i ze strony kibiców, kiedy rywal ma wrażenie, że cały stadion zaraz się na niego zwali.


- Tego właśnie obecnie brakuje i moim zdaniem to największy problem.

- Cały sezon zadawałem sobie pytanie: czy to wina menedżera, czy profilu zawodników, którzy przyszli do klubu.

- Myślę, że zarząd Liverpoolu będzie siedzieć i myśleć: Wygraliśmy ligę, a potem sprowadziliśmy lepszych piłkarzy niż wcześniej. Można tak argumentować, jeśli chodzi o talent, ale ten Liverpool to nie drużyna – to zespół indywidualności.

- To zawodnicy wysokiej klasy, ale zostali po prostu rzuceni na boisko. Brakuje spójności. To właśnie stracili od zeszłego sezonu.

- Nigdy nie myślałem o Liverpoolu jako o drużynie z samymi supergwiazdami; zawsze chodziło o zawodników wysokiej klasy, ale stanowiących drużynę.

Na temat Liverpoolu wypowiedział się też Paul Scholes, który uważa, że ​​transfer Floriana Wirtza przekształcił Liverpool w drużynę skupioną na posiadaniu piłki, przez co Anfield przestało budzić strach.

Anfield zawsze było najtrudniejszym miejscem do gry – powiedział były pomocnik Manchesteru United w podcaście The Good, The Bad and The Football.

- Jamie Carragher wspominał o tym wielokrotnie – kibice i piłkarze niemal siadali ci na plecy. Stracili tę determinację. Po prostu już jej nie ma. Stali się drużyną opartą na posiadaniu piłki. Florian Wirtz to genialny piłkarz, ale sprawił, że stali się drużyną posiadającą piłkę.

- Myślę, że za czasów Kloppa, a prawdopodobnie także za czasów poprzednich menedżerów Liverpoolu, ostatnią rzeczą o jakiej myśleli u siebie, jest gra piłką.

- Myśleli tylko o tym, żeby cię zmiażdżyć i uniemożliwić grę. W ciągu ostatniego półtora roku, Anfield stało się prawdopodobnie jednym z najłatwiejszych miejsc do gry. Nigdy wcześniej nie powiedziałbyś tego o tym stadionie.

- Wygrali ligę, świetnie. Mistrzostwo zapewnili sobie dosyć wcześnie. Pod koniec zeszłego sezonu pojawiły się pierwsze sygnały, że stracili tę determinację w powstrzymywaniu rywali. Nadal są dobrzy, nadal chcą ładnie grać w piłkę, ale musisz też powstrzymać przeciwnika.

- Kiedy mówimy o filozofii menedżerów i klubów piłkarskich – ile razy mówiliśmy o Rubenie Amorimie, który przychodzi do United z własną filozofią gry? Man Utd miał swoją własną filozofię. Myślę, że w Liverpoolu sprawa wygląda podobnie.

- Liverpool po prostu nie jest drużyną opartą na posiadaniu piłki – osaczają cię jak za Jürgena Kloppa. Teraz Slot próbuje zrobić to trochę inaczej i to do nich nie pasuje - zakończył Scholes.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

hoster 17.03.2026 13:25 #
Warto jeszcze dodać, że tylko Liverpool zrobił roszady w kadrze reszta gra cały czas tym samym składem. Jestem ciekaw ile fikołów myślowych zrobi jeszcze Carra aby tylko nie stwierdzić, że jego łysy ziomek nadaje się do tarcia chrzanu. Od czasu jak zgwałciło nas PSG mija rok a tam przecież nie było tych przeklętych nowych zawodników więc co tam się stało?

Pozostałe aktualności