BHA
Brighton & Hove Albion
Premier League
21.03.2026
13:30
LIV
Liverpool
 
Osób online 1142

Slot po meczu z Galatasaray


W środowy wieczór Liverpool pokonał Galatasaray 4:0 i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W rewanżowej rywalizacji z mistrzem Turcji na listę strzelców wpisali się Dominik Szoboszlai, Hugo Ekitike, Ryan Gravenberch i Mohamed Salah. Kolejnym rywalem The Reds będzie PSG. 

Po meczu odbyła się konferencja prasowa z udziałem Arne Slota. 

O występie Liverpoolu...

- Od samego początku do ostatniego gwizdka sędziego rozegraliśmy takie spotkanie, na które wszyscy liczyliśmy. Nie tylko my dzisiaj spisaliśmy się świetnie na boisku, ale również kibice na trybunach. Od pierwszych minut rywale próbowali znaleźć szybkiego gola, zabrać nam tę energię i grać na czas. Kibice i piłkarze świetnie zareagowali na takie podejście Galaty, dbając o niesamowite widowisko. To był prawie perfekcyjny mecz w naszym wykonaniu - szczególnie w wykonaniu naszych kibiców. 

O trafieniu Salaha...

- To dobrze o nim świadczy, ponieważ znakomicie zareagował na niewykorzystany rzut karny tuż przed przerwą. Ta sytuacja w końcówce 1. połowy mogła być ciężka dla poszczególnych zawodników lub nawet całego zespołu, ale w drugiej odsłonie spotkania nie było widać śladu po niewykorzystanym rzucie karnym. W tym sezonie mieliśmy sporo meczów, w których rozgrywaliśmy jakościową pierwszą lub drugą połowę, a w kolejnej wyglądaliśmy słabo. Wówczas kreowaliśmy wiele okazji, ale niezmiennie je marnowaliśmy. Mo i drużyna wyszli na 2. połowę i zaczęli strzelać. Najpierw Mo popisał się znakomitą asystą do Hugo, a później uderzył w swoim stylu, podwyższając nasze prowadzenie. Salah strzelił mnóstwo goli w ten sposób na tym stadionie dla tego klubu, schodząc do środka i oddając strzał. To świadczy o jego sile mentalnej, ale również o determinacji całej drużyny. 

O kontuzji Salaha...

- Tak, to była kwestia urazu. Poprosił o zmianę ze względu na dolegliwości zdrowotne, a nie przez to, że uznał liczbę strzelonych goli za wystarczającą. Zobaczymy, czy będzie mógł zagrać w weekend. 

O ponownym spotkaniu z PSG w Lidze Mistrzów...

- Jeśli awansujesz do decydującej fazy Ligi Mistrzów, musisz zdawać sobie sprawę z jednej rzeczy: raczej spotkasz się z PSG. W ubiegłym sezonie mierzyliśmy się z nimi w 1/8 finału. Na wyjeździe mieliśmy bardzo trudny mecz. Na Anfield zagraliśmy znakomicie, ale przegraliśmy po karnych. Wiele razy mówiłem, że to była świetna rywalizacja, być może najlepsza w mojej karierze trenerskiej. Liverpool i Paryż cieszą się z gry w piłkę, przynosząc sporo rozrywki kibicom. Byliśmy jedynym zespołem, który doprowadził PSG do dogrywki, a potem do rzutów karnych. W tym sezonie oni udowadniają, że ponownie są na bardzo wysokim poziomie. 

- Dzisiaj pokazaliśmy światu, że możemy grać na najwyższych poziomie, jak to było w ubiegłym sezonie. Po tym występie w rewanżu z Galatą mamy więcej pewności siebie. Warto jednak podkreślić, że taki mecz ciężko będzie powtórzyć - zwłaszcza w europejskich pucharach. Dzisiaj wypracowaliśmy 5.02 goli oczekiwanych, a rywal zaledwie 0.18. Nie sądzę, że możemy to powtórzyć jeszcze raz. 

O atmosferze...

- Niesamowita. Jak już mówiłem wiele razy, przegraliśmy z nimi dwukrotnie w tym sezonie przez to, że są wybitnym zespołem, ale również przez pomoc ich kibiców, którzy byli bardzo głośni. Myślę, że dzisiaj Anfield stworzył jeszcze lepszą atmosferę. To było fantastyczne. Dzisiejsze trybuny przypomniały wszystkim, czym są magiczne europejskie wieczory na Anfield. Kibice i piłkarze działali wspólnie, wywierając na rywala presję. Ta kombinacja doskonale nam pomogła. Być może właśnie dlatego byłem dzisiaj nieco bardziej aktywny, bowiem czułem, że walczymy wszyscy razem. 

O wykorzystywaniu Salaha na pozycji zbliżonej do środka pola i co za tym stoi...

- Myślałem nie tylko o Mo, ale również o całym zespole. Zawsze starasz się przygotować drużynę tak, żeby było im łatwiej podczas meczu. Natomiast uważam, że dzisiaj kluczową rolę nie odegrała taktyka, lecz głównie praca, którą wykonali zawodnicy na boisku i niesamowite wsparcie kibiców. Oczywiście, taktyka może pomóc, ale ważniejsza jest pracowitość i intensywność. Wcześniej próbowaliśmy wykorzystać tę taktykę w wyjazdowych starciach z Eintrachtem Frankfurt i Interem Mediolan, ale w tym sezonie często przeszkadzały nam kontuzje. Nie mieliśmy piłkarza, którego moglibyśmy wystawić na tej pozycji, więc musieliśmy znaleźć inne rozwiązania. 

- Dzisiaj niestety nie było Joe Gomeza, który odgrywa ważną rolę w tej taktyce. Natomiast Curtis Jones wykonał kawał dobrej roboty, wchodząc z ławki w 2. połowie. Niestety, w tym sezonie jesteśmy przyzwyczajeni do sytuacji, w których znajdujemy niezłe ustawienie, ale wypada nam kluczowy zawodnik i musimy wymyśleć coś innego. Natomiast jest to nieodłączna część pracy trenera, więc nie mogę na to narzekać. 

O jego energii na linii...

- Myślę, że głównie to było przez więzi między piłkarzami i kibicami. Mam nadzieję, że fani byli bardziej skupieni na grze, aniżeli na moim zachowaniu na linii. Po prostu w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że w niektórych kwestiach miarka się przebrała. Próbujemy wykreować okazje, a ktoś leży na boisku przez pół godziny. Dlatego myślałem, że muszę coś z tym zrobić. 

- Wiele razy podbiegałem do czwartego sędziego i pytałem go, czy zdaje sobie sprawę, że oni grają na czas. W tym sezonie nigdy nie dostaliśmy wystarczającej liczby doliczonych minut, kiedy rywale próbowali grać na czas. Właśnie dlatego przed meczem powiedziałem kibicom, że musimy walczyć wszyscy razem, musimy stworzyć coś niesamowitego. To nie jest żadna taktyka, po prostu chcę, żeby takie moje działania pomogły nam w grze. Być może, muszę robić to częściej. Jednak liczę, że podejście sędziów po prostu się zmieni. 

O tym, czy ten mecz może być przełomowym w kontekście reszty sezonu...

- Tak, ale to nie jest takie proste, żeby dokładnie w ten sposób wyglądał każdy nasz mecz. Każdy rywal różni się swoją taktyką, swoim podejściem. Istnieje wiele faktorów, które mają ogromny wpływ na przebieg spotkań. W tym sezonie mieliśmy sporo sytuacji, kiedy piłkarze grając na Anfield notowali lepsze minuty, ale zazwyczaj to trwało przez 10 minut, po czym wracaliśmy do spokojniejszego tempa albo rywale strzelali bramkę. 

- Dzisiaj nie odpuściliśmy i graliśmy na najwyższych obrotach prawie przez cały mecz. Oczywiście, chcielibyśmy grać na takim poziomie za każdym razem. Niestety, mamy zaledwie dwa dni do kolejnego spotkania w Brighton, gramy wczesnym popołudniem. Dla mnie nie jest to możliwe, żebyśmy zagrali ponownie z taką intensywnością. W takich okolicznościach łatwo nabawić się urazu, ponieważ rozgrywamy bardzo dużo spotkań. Być może musimy dostać więcej odpoczynku, ale to jest rzadkość w tym sezonie. Brighton jest bardzo intensywnym zespołem, który da z siebie wszystko w najbliższą sobotę. Jednak nie można porównywać Brighton lub Tottenham do Galatasaray. Każdy mecz jest inny. Mam nadzieję, że coraz częściej będziemy dążyć do tego poziomu, który zaprezentowaliśmy dzisiaj i przyniesiemy naszym kibicom wiele radości grając w ten sposób. 


Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Slot po meczu z Galatasaray (0)
19.03.2026 02:26, Vladyslav_1906, liverpoolfc.com
Statystyki (1)
18.03.2026 23:16, Zalewsky, SofaScore
Skrót meczu U-21 z Man City (0)
18.03.2026 13:54, Piotrek, liverpoolfc.com
Mané i Senegal bez tytułu AFCON (8)
18.03.2026 12:47, FroncQ, thisisanfield.com
Virgil: Awans to nasz cel (2)
18.03.2026 11:28, Gall1892, liverpoolfc.com