Salah odchodzi w najepszym momencie
Zacznijmy od tego, co najważniejsze.
Mohamed Salah należy do najwybitniejszych piłkarzy, którzy kiedykolwiek zakładali koszulkę Liverpoolu. To jeden z największych zawodników, jacy grali w Premier League, a jego nazwisko na zawsze zapisze się w historii jako jedno z najważniejszych, jakie wydała afrykańska piłka.
Kolejne hołdy dla jego niesamowitej, dziewięcioletniej kariery 33-latka na Anfield nadejdą, gdy po zakończeniu tego sezonu opuści klub. Warto jednak przyjrzeć się temu, jak bardzo zmieniła się jego sytuacja w rozgrywkach 2025–26.
Niespełna rok po podpisaniu nowego, dwuletniego kontraktu, ofensywna skuteczność Salaha wyraźnie spadła. Po sezonie, w którym zdobył 29 bramek i pomógł Liverpoolowi sięgnąć po drugi tytuł mistrza Anglii, w obecnej kampanii ma na koncie zaledwie pięć trafień w 22 występach ligowych.
Dla każdego zawodnika byłby to wyraźny regres, ale w przypadku Salaha liczby te robią jeszcze większe wrażenie — głównie dlatego, że jego dorobek strzelecki w Liverpoolu przez lata był wręcz nie z tej ziemi.
Cztery Złote Buty dla najlepszego strzelca (lub współlidera klasyfikacji) Premier League — tyle samo, ile zdobył Thierry Henry — oraz niezliczone pobite rekordy sprawiły, że Egipcjanin jest oceniany wyłącznie według własnych standardów. Od momentu transferu z Romy latem 2017 roku żaden piłkarz nie zdobył więcej goli w Premier League (189) ani nie zanotował większej liczby asyst (92).
Dlatego wszelkie rozważania o spadku formy należy odnosić wyłącznie do niego samego.
Nie pierwszy raz obserwujemy u Salaha słabszy okres. W poprzednich sezonach momenty gorszej dyspozycji rodziły pytania o to, czy jest w stanie utrzymać swoje imponujące liczby, czy może — na wzór Lionela Messiego lub Cristiano Ronaldo — zmienia styl gry, by dłużej utrzymać się na szczycie. Wątpliwości te zwykle szybko znikały, gdy Egipcjanin znów wpadał w strzelecki rytm i wracał do poziomu, do którego wszyscy zdążyli się przyzwyczaić.
Ten sezon wydaje się jednak inny. Niektórzy wskazują na tzw. „efekt ostatniego roku kontraktu” jako możliwe wyjaśnienie wyraźnej różnicy między poprzednimi a obecnymi rozgrywkami. To termin zaczerpnięty ze sportu amerykańskiego, głównie koszykówki — opisujący sytuację, w której zawodnik osiąga ponadprzeciętne wyniki w ostatnim roku umowy, by po podpisaniu nowego kontraktu wrócić do wcześniejszego poziomu.
Teoria ta została w dużej mierze obalona w innych dyscyplinach i byłoby zbyt dużym uproszczeniem sprowadzać do niej przypadek Salaha.
Mimo to analiza jego dorobku strzeleckiego oraz jakości sytuacji, jakie otrzymuje (xG), pokazuje wyraźny spadek względem światowej klasy regularności, którą prezentował wcześniej.
Głębsza analiza sugeruje, że pogorszyły się nie tylko liczby, ale i sam sposób gry Salaha.
Średnio 7,8 kontaktu z piłką w polu karnym rywala na 90 minut to jego najniższy wynik w Premier League, a 2,8 strzału z gry na mecz to jedyny sezon ligowy w Liverpoolu, w którym jego średnia spadła poniżej trzech.
Jak pokazują dane, „strefa Salaha” wciąż istnieje, jednak zarówno liczba prób, jak i ich jakość (0,11 xG na strzał) wyraźnie się obniżyły od początku obecnych rozgrywek.
Jako zawodnik nastawiony na liczby, Salah może sobie pozwolić na sporadyczne straty piłki. Podejmuje ryzyko, na które inni by się nie zdecydowali, co przekłada się na statystyki bramek, asyst i dryblingów, o jakich większość piłkarzy może tylko marzyć.
Problem pojawia się wtedy, gdy przestaje być skuteczny pod bramką — wtedy jego straty zaczynają irytować. W tym sezonie traci piłkę w 37 procentach swoich kontaktów, co jest najwyższym wynikiem w jego karierze w Liverpoolu.
Spadły także jego statystyki kreatywne, choć trzeba je rozpatrywać w kontekście wyjątkowo udanego sezonu 2024–25, kiedy zanotował aż 18 asyst i zdobył nagrodę dla najlepszego rozgrywającego ligi.
Obecna średnia — 0,3 asysty na 90 minut jest w rzeczywistości bliższa jego długoterminowej normie.
Trzeba jednak zaznaczyć, że spadek kreatywności nie jest wyłącznie winą Salaha.
Jednym z kluczowych elementów mistrzowskiego sezonu Liverpoolu były podłączające się do ataku biegi partnerów za jego plecami, gdy otrzymywał piłkę przy linii bocznej. Odciągało to obrońców i otwierało przestrzeń do dośrodkowań na dalszy słupek.
Problemy kadrowe na prawej obronie sprawiły, że ten schemat w sezonie 2025–26 praktycznie zniknął. W efekcie Salah często sprawia wrażenie odizolowanego.
Na przestrzeni lat Egipcjanin zmienił swój styl gry.
W porównaniu do początków w Liverpoolu rzadziej mija rywali na pełnej szybkości w ciasnych przestrzeniach. W dużej mierze wynika to z faktu, że potrzebuje większego wsparcia ofensywnego zespołu, by znaleźć miejsce do wykorzystania.
Oczekiwanie, że w wieku niemal 34 lat będzie dysponował taką samą dynamiką jak wcześniej, byłoby nierealistyczne — nawet jeśli przez lata zdawał się przeczyć upływowi czasu. Dane pokazują, że liczba sprintów i intensywnych akcji nie spadła znacząco, ale jego eksplozywność, czyli zdolność do oderwania się od rywala jest już mniejsza.
To tłumaczy, dlaczego jego skuteczność w pojedynkach jeden na jednego (19,7 proc.) jest najniższa od czasu transferu do Liverpoolu.
Paradoksalnie, w ostatnim meczu na Anfield wygranym 4:0 starciu Ligi Mistrzów z Galatasaray, Salah przypomniał dawnego siebie. Ukoronowaniem świetnego występu była efektowna, techniczna bramka na 4:0.
W tym spotkaniu grał bliżej środka, obok Hugo Ekitike, w roli jednego z dwóch napastników. Pojawiły się sugestie, że może to być subtelna zmiana roli na resztę jego kontraktu.
Takie ustawienie nie tylko pozwala mu częściej znajdować się w dogodnych sytuacjach strzeleckich, ale także ogranicza jego obowiązki w defensywie.
I tu powraca znana dyskusja. Od dawna zwraca się uwagę na brak intensywności Salaha w powrotach do obrony po stracie piłki, choć nie jest to problem wyłącznie tego sezonu.
Z szerszej, taktycznej perspektywy odejście Egipcjanina latem może okazać się korzystne dla zespołu, zwłaszcza jeśli chodzi o balans między grą w ataku i obronie. Nie jest jedynym zawodnikiem wymagającym zmian, ale drużyna Arne Slota potrzebuje nowej energii, intensywności i szybkości, a w tych aspektach możliwości Salaha stopniowo maleją.
Mimo kilku niewykorzystanych stuprocentowych okazji w tym sezonie, nie ma wątpliwości, że nadal byłby w stanie zdobywać dwucyfrową liczbę bramek, nawet w rozgrywkach 2026–27.
Problem w tym, że we współczesnym futbolu same gole już nie wystarczają, co najlepiej pokazał powrót Cristiano Ronaldo do Manchesteru United w wieku 36 lat.
Wszystko wskazuje na to, że to odpowiedni moment, by drogi Salaha i Liverpoolu się rozeszły, z korzyścią dla zespołu w kolejnym sezonie. Wtorkowe informacje mogły zdjąć z jego barków ogromną presję. Biorąc pod uwagę jego mentalność, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby pożegnalny sezon zakończył świetną serią strzelecką i w wielkim stylu pożegnał się z Anfield po dziewięciu latach.
Bo Salah wielokrotnie udowadniał, że jego standardy wyznacza tylko on sam.
Mark Carey

Komentarze (0)