Trener kadry węgierskiej łagodzi relacje ze Slotem
Selekcjoner reprezentacji Węgier, Marco Rossi, wycofał się ze swoich wcześniejszych słów skierowanych pod adresem Arne Slota w sprawie czasu gry Dominika Szoboszlaia i Milosa Kerkeza.
Na początku tygodnia Rossi zareagował dość ostro na apel Slota, który sugerował, by podczas przerwy reprezentacyjnej oszczędzać Szoboszlaia i Kerkeza. Węgierski szkoleniowiec mówił wówczas:
– Nigdy nie rozmawiałem osobiście z Arne Slotem. W związku z tym nigdy nie miałem wpływu na to, kiedy trener Liverpoolu wystawia na przykład Dominika Szoboszlaia jako obrońcę.
– Oczekiwałbym jednak, że on również nie będzie ingerował w moją pracę. Jeśli Dominik chce odpocząć, oczywiście mu na to pozwolę, ale wszyscy wiedzą, jak ważna jest dla niego gra w reprezentacji jako kapitana.
– Dla nas najważniejsze jest teraz zakończenie tych dwóch meczów z dobrym wynikiem.
Teraz jednak, w rozmowie z Nemzeti Sport, Rossi złagodził ton i zaprzeczył, jakoby między nim a trenerem Liverpoolu doszło do jakiegokolwiek konfliktu, jednocześnie chwaląc szkoleniowca The Reds.
– W prasie przeczytałem same bzdury – stwierdził.
– Nie możecie sobie wyobrazić, że byłbym na tyle arogancki, zarozumiały i głupi, by porównywać się do trenera prowadzącego zespół w Premier League.
– Nie można mnie porównywać do szkoleniowca Liverpoolu i nigdy nie miałem takiego zamiaru.
– Arne Slot powiedział, że liczy na to, iż jego zawodnicy nie zagrają dwóch spotkań. Oszczędziłem Dominikowi Szoboszlaiowi dziesięć minut, a Milosowi Kerkezowi dwadzieścia.
– Slot prowadzi topowy klub i zasługuje na maksymalny szacunek. Ja jestem nikim.
– Ale jako selekcjoner reprezentacji Węgier uważam, że nasza kadra również zasługuje na szacunek, choćby ze względu na swoją historię.
– Nie ma między nami żadnego sporu.
To, czy wcześniejsze wypowiedzi Rossiego zostały źle zinterpretowane, pozostaje kwestią dyskusyjną, ale wygląda na to, że potencjalny problem, którego Slot wolałby uniknąć, został zażegnany.
Nie zmienia to jednak faktu, że holenderski trener niekoniecznie będzie zadowolony z tego, ile minut jego zawodnicy spędzili na boisku w weekend.
Szoboszlai opuścił murawę dopiero w 87. minucie wygranego 1:0 meczu Węgier ze Słowenią, natomiast Kerkez grał przez 77 minut – trudno więc mówić o realnym odpoczynku.
Slot będzie teraz liczył na inny scenariusz we wtorkowym sparingu z Grecją, który odbędzie się zaledwie cztery dni przed ćwierćfinałowym starciem Liverpoolu z Manchesterem City w Pucharze Anglii.
Zarówno Szoboszlai, jak i Kerkez najpewniej wyjdą w podstawowym składzie na Etihad, dlatego ich odpowiednia regeneracja może mieć kluczowe znaczenie dla szans Liverpoolu na awans do półfinału.

Komentarze (0)