MCI
Manchester City
FA Cup
04.04.2026
13:45
LIV
Liverpool
 
Osób online 986

Poznaj Akademię: Armin Pecsi


Armin Pecsi skarży się tylko na jedną niedogodność od czasu spełnienia swojego marzenia o transferze do Liverpoolu – wiatr w Kirkby. Poza tym, letni nabytek Liverpoolu z Puskás Akademia jest bardzo zadowolony z życia w klubie.

Bramkarz grał już na Anfield, regularnie trenował z seniorską drużyną, imponował w reprezentacji U-21 i dobrze zadomowił się w Merseyside.

– Bardzo miło było tu przyjechać – mówi Pecsi dla liverpoolfc.com w swoim pierwszym wywiadzie po angielsku. – Wszyscy bardzo mi pomogli. Teraz czuję się jak w domu.

– Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że mogę podpisać kontrakt z Liverpoolem, poczułem dumę i radość, że po latach ciężkiej pracy mogę zrobić krok naprzód w życiu i karierze, mogę tu przyjechać i uczyć się od światowej klasy zawodników i doświadczonych trenerów. To było naprawdę miłe uczucie, ale zawsze tego chciałem. Na to pracowałem.

Podpisanie kontraktu z The Reds okazało się dla niego i jego rodziny momentem, w który trudno było im uwierzyć.

Urodzony w Austrii Pesci dorastał na Węgrzech jako kibic Liverpoolu, nosząc koszulki ze Stevenem Gerardem i Fernando Torresem na plecach i podziwiając bramkarzy Pepe Reinę i Alissona Beckera.

– Nie wiem, jak mój tata został kibicem Liverpoolu, ale ja zostałem nim oczywiście dzięki niemu. Kiedy byłem dzieckiem, oglądałem razem z nim mecze. Mam młodszego brata, który również kibicuje Liverpoolowi – jest bardzo, bardzo wielkim fanem. Podpisanie kontraktu z Liverpoolem było dla mojej rodziny spełnieniem marzeń i powodem do dumy. To motywuje mnie do dalszej pracy.

Ścieżkę jego kariery w bramce wytyczyła rozmowa z trenerem, którą odbył mając 11 lat. Pecsi reprezentował dwie drużyny w różnych grupach wiekowych – starszą jako bramkarz, w drugiej strzelając gole jako napastnik. Musiał wybrać jedną z nich. 

– To nie było takie trudne, bo wtedy nie wiedziałem, jak poważna to decyzja – wspomina. – Ale myślę, że była dobra!

Swoje pierwsze kroki stawiał w lokalnym klubie ETO FC Gyor, a następnie w Puskás Akademia, gdzie był wypożyczony do Csakvaru.

Pecsi zadebiutował w seniorskiej lidze w wieku 16 lat i do momentu odejścia miał na koncie niemal 50 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej na Węgrzech.

Doprowadziło go to do nominacji do prestiżowej nagrody Golden Boy w 2025 roku.

Potem zadzwonił Liverpool i kilka tygodni później bramkarz grał na Anfield w przedsezonowym meczu towarzyskim z Athletic Club.

– Życie trochę się zmieniło, ale nie powiedziałbym, że bardzo, ponieważ moja praca jest nadal taka sama, tylko w innym miejscu i w większym klubie – twierdzi Pecsi. – Jestem tak samo zmotywowany, a nawet bardziej – staram się być lepszy każdego dnia. Coś się zmieniło, ale nie do końca.

– To było wspaniałe uczucie [grać na Anfield]. Teraz mam nadzieję po prostu się poprawiać, stawać się coraz lepszym. Kiedy gram z drużyną U-21, chcę pomóc drużynie dobrymi występami, zdobyć trzy punkty, a także zadbać o stabilną i dobrą formę i dawać z siebie wszystko na treningach. Uczyć się, doskonalić – to są moje cele. Kiedy występuję w U-21 albo kiedy mam okazję [w seniorskiej drużynie], po prostu gram najlepiej, jak potrafię.

Aklimatyzacja Pecsiego w The Reds stała się nieco łatwiejsza dzięki obecności rodaków z Węgier, Dominika Szoboszlaia i Miloša Kerkeza.

– Bardzo mi pomogli, zwłaszcza Dom, bo jest tu dłużej. Zawsze mogę go o coś zapytać albo poprosić o pomoc. Myślę, że dobrze się dogadujemy. Kiedy kogoś nie rozumiałem, albo pytałem, jak tu wszystko działa, łatwiej było mi to wytłumaczyć po węgiersku. Dobrze, że wtedy Dom był obok.Oczywiście, jeśli chodzi futbol, w tej kwestii również może mi bardzo pomóc. Kiedy widzę go z resztą chłopaków na treningach, to dla mnie wielka inspiracja, biorąc pod uwagę poziom, jaki prezentują każdego dnia.

Pozycja Pecsiego oznacza, że ​​często ma na treningach trudne zadanie powstrzymania tego, co stało się znakiem rozpoznawczym Szoboszlaia. Choć to niełatwe zadanie, regularny trening z tak dobrą jakością gry przynosi efekty.

O konfrontacji z rodakiem Pecsi mówi: 

– Można się spodziewać, że z każdej odległości będzie chciał strzelić jak najmocniej! Ale będzie też dążył do celności.

– W pierwszej drużynie jest kilku naprawdę świetnych zawodników, którzy potrafią wykończyć akcję. Każdy uderza piłkę trochę inaczej. To utrudnia grę bramkarzom, ponieważ nie można przewidzieć, jak strzelą, niektórzy zawodnicy mają lepszą technikę i chcą cię oszukać. Na początku było trudno, ale myślę, że z miesiąca na miesiąc poznawałem ich i było łatwiej. To mnie również motywuje do osiągnięcia ich poziomu.

– Strzały Doma, myślę, że teraz cały świat się o nich dowiedział. Węgrzy wiedzieli to wcześniej, teraz myślę, że każdy w Anglii, kto lubi piłkę nożną, a może i cały światowy futbol to zauważył. Ma wyjątkowe uderzenie.

Pecsi, który w styczniu został nominowany do nagrody Piłkarza Miesiąca Premier League 2, czuje się zaszczycony, mogąc uczyć się bezpośrednio od tego, kogo uważa za legendę bramkarzy. Według niego, tylko będąc tak blisko Alissona, można poznać niuanse jego rzemiosła i przenieść grę na wyższy poziom.

– Wszystko robi perfekcyjnie i za każdym razem tak samo – mówi Pecsi o Brazylijczyku. – Sprawia, że wszystko wygląda tak łatwo – a to jest najtrudniejsze, nauczyć się tego i wykorzystać na boisku.

– To naprawdę miły facet i dobrze, że mogę go oglądać na treningu – podobnie jak Giorgiego [Mamardaszwiliego] i Freddiego [Woodmana], bo każdy z nich jest trochę inny. Od każdego można się czegoś nauczyć.

Dziewięć miesięcy po przyjeździe Pecsi idealnie wpasował się w swoją niszę i w cały klub. Poza boiskiem, lubi zwiedzać kraj, razem ze swoją dziewczyną, która przyjechała do niego do Anglii z Węgier. 

– Kiedy mam czas, lubię wypić kawę, pójść na spacer, kiedy nie pada! – mówi młody bramkarz na zakończenie rozmowy w Centrum Treningowym AXA. – Szczerze mówiąc, spędzam tu dużo czasu. Nie spieszę się do domu, spędzam czas na siłowni lub regeneruję się. Czasami, kiedy wracam do domu, chcę po prostu odpocząć i przygotować się na kolejny dzień.

– W dni wolne od pracy lubię uprawiać sport z przyjaciółmi lub rodziną, jeśli mogą przyjść. Uwielbiam grać w rzutki.

Na pytanie, jak dobrze sobie radzi w tym sporcie, odpowiada z łobuzerskim uśmiechem: 

– Myślę, że powinieneś zapytać o to chłopaków z drużyny U21!

Glenn Price

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności