Co wiemy na ten moment w sprawie Ibrahimy Konate
Za niecałe trzy miesiące wygaśnie kontrakt Ibrahimy Konate z Liverpoolem. Jeśli warunki przedłużenia umowy nie zostaną wkrótce uzgodnione, 26-letni stoper stanie się jednym z najbardziej łakomych kąsków ze statusem wolnego agenta w letnim okienku transferowym.
Stanowisko Liverpoolu pozostaje niezmienne. Klub chce przedłużyć kontrakt z Francuzem, ale tylko na własnych warunkach. Jak dotąd negocjacje nie przyniosły przełomu, więc co dalej? Czy jest jeszcze szansa na kompromis, a może będziemy świadkami końca pięcioletniej kariery Ibou na Anfield?
Rzadko zdarza się by doświadczony piłkarz, znajdujący się dobrym momencie swojej kariery, zmagał się z tak wielką niepewnością odnośnie przyszłości.
Kilka miesięcy temu scenariusz sugerujący odejście Konate z klubu wydawał się zdecydowanie bardziej prawdopodobny. Obecnie sytuacja wydaje się o wiele mniej jasna.
The Athletic otrzymało od wielu źródeł powiązanych z szatnią Liverpoolu informacje, że pozostanie Konate na Anfield jest obecnie postrzegane jako bardziej prawdopodobne, aniżeli jego odejście.
Rozmowy przedstawicieli francuskiego stopera z Liverpoolem tak naprawdę rozpoczęły się już w październiku 2024 roku. Zawodnikowi złożono kilka ofert, ale nie doszło do osiągnięcia konsensusu.
Konate inkasuje obecnie 150 tysięcy funtów tygodniowo i stara się o podwyżkę, która pozwoliłaby mu zarabiać pieniądze na poziomie najlepiej opłacanych zawodników Liverpoolu.
Przykładowo Florian Wirtz inkasuje obecnie 250 tysięcy funtów na tydzień, wliczając w to pakiet premii. Mohamed Salah podpisał w zeszłym sezonie kontrakt wart około 400 tysięcy funtów tygodniowo, który znacząco wzrasta, jeśli doliczymy premie i umowy komercyjne.
Źródła blisko Konate sugerują, że obrońca nie oczekuje tak wysokich zarobków.
W styczniu nie wpłynęła żadna oficjalna oferta za Ibou, a zawodnik nie naciskał na transfer, mimo iż mógł zawrzeć wstępną umowę z potencjalnym, nowym pracodawcą.
Konate może po prostu czekać na konkretne zainteresowanie ze strony innych klubów, ale jego możliwości wydają się mimo wszystko dość ograniczone.
Real Madryt wycofał swoje zainteresowanie usługami 26-latka przed Bożym Narodzeniem i niewiele wskazuje na to, że Królewscy wrócą do tematu Konate.
Ewentualna potrzeba Bayernu Monachium, by sprowadzić nowego stopera, mocno spadła w momencie, gdy kontrakt do 2030 roku przedłużył Dayot Upamecano.
Mówiło się przez jakiś czas również o zainteresowaniu Paris Saint-Germain, jednakże według The Athletic nie ma żadnych sugestii, jakoby obrońcy tytułu w Lidze Mistrzów, szykowali się do sprowadzenia Konate.
W przypadku obrońcy Liverpoolu znaczenie mogą mieć również względy sportowe. Możliwość gry w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie może w jakimś stopniu wpłynąć na decyzje Francuza, a sytuacja na pewno wyjaśni się w najbliższych tygodniach.
Klub chce, by każda kolejna umowa pasowała do struktury płac Liverpoolu. The Reds z ochotą zatrzymają w drużynie Ibou, lecz nie chodzi o podpisanie kontraktu za wszelką cenę.
W zeszłym roku o tej porze, pomimo wielu działań związanych z kontraktami, skład drużyny był bardziej jasny. Przedłużenia kontraktów Virgila van Dijka i Salaha zostały sfinalizowane dopiero w kwietniu, ale ich chęć pozostania na Anfield nigdy nie była kwestionowana. Tymczasem Trent Alexander-Arnold poinformował klub o swojej decyzji o dołączeniu do Realu Madryt wcześniej.
Sprawa Konate jest nieco mniej jasna. Zatrzymanie go zapewniłoby defensywie utrzymanie pewnej ciągłości, zwłaszcza że młodsi obrońcy, tacy jak Jeremy Jacquet i Giovanni Leoni, mimo wielkiego talentu, niekoniecznie są gotowi do gry co 3-4 dni na najwyższym poziomie. Oczekuje się, że Van Dijk pozostanie w klubie co najmniej przez kolejny sezon, jednak przyszłość Joe Gomeza pozostaje pod znakiem zapytania, bowiem jego kontrakt obowiązuje do lata 2027 roku, a występy Anglika w Liverpoolu z każdym rokiem są coraz mocniej ograniczane, głównie z powodu kłopotów zdrowotnych.
Ocena dyspozycji na boisku Francuza to kolejny ważny czynnik. Chociaż Konate popełnił w tym sezonie kilka kosztownych błędów, szczególnie w pierwszej połowie rozgrywek, poprawił się po Bożym Narodzeniu, a jego gotowość do gry jest powodem do optymizmu.
W klubie panuje również uznanie dla Konate, zwłaszcza po śmierci ojca w styczniu. Wrócił wcześniej niż oczekiwano, aby wesprzeć drużynę osłabioną kontuzjami.
Jeżeli chodzi o Liverpool, utrata zawodnika o jego profilu – zwycięzcy Premier League, z pięcioletnim doświadczeniem w klubie i wciąż zbliżającego się do szczytu formy – byłaby dla klubu ciosem i najprawdopodobniej wymagałaby znalezienia zastępstwa.
Od listopada, kiedy na konferencji prasowej przed meczem reprezentacji Francji Konate powiedział, że rozwiązanie nastąpi „bardzo szybko”, nie padło ani jedno słowo na temat jego przyszłości.
Minęły cztery miesiące, a Konate milczał, odrzucając prośby o wywiady po meczach Liverpoolu.
Patrząc na to, w jaki sposób wypowiadał o przyszłości Liverpoolu w wywiadzie dla ESPN w tym tygodniu, można wywnioskować, że Konate nie brzmi jak zawodnik, który szykuje się do opuszczenia Merseyside.
Ibou mówił o tym, że nowi zawodnicy potrzebują czasu na aklimatyzację i sugerował między wierszami, że pozostanie w Liverpoolu po zakończeniu sezonu, mówiąc o chęci ponownej walki o mistrzostwo Anglii w następnej kampanii.
- Odniesiemy razem jeszcze niejeden sukces, a kiedy wygramy Premier League lub Ligę Mistrzów, ludzie zapomną o każdym złym sezonie, który mieliśmy. Musimy zachować spokój, gdyż mamy wspaniałych kibiców, trzymajmy się razem, a wspaniałe chwile znów przyjdą do Liverpoolu - mówił Ibou.
Następne dwa tygodnie powinny przynieść więcej odpowiedzi, ponieważ rozgrywki małymi krokami zbliżają się do końca.
Sezon Liverpoolu wisi na włosku, czekają go kluczowe spotkania, począwszy od ćwierćfinału Pucharu Anglii z Manchesterem City w sobotę, a następnie dwumeczu z PSG w Lidze Mistrzów.
Drużyna Slota potrzebuje również mocnego finiszu w Premier League, aby utrzymać się w TOP 5 i zagwarantować sobie miejsce w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie.
Konate wkrótce pojedzie na Mistrzostwach Świata, przygotowując się do startu turnieju w barwach jednego z faworytów - reprezentacji Francji. Gra na największej piłkarskiej scenie ze statusem wolnego agenta wydaje się surrealistyczna.
Gregg Evans i James Pearce

Komentarze (0)