Konferencja Arne Slota po blamażu z City
Liverpool w Wielką Sobotę pożegnał się z Pucharem Anglii po wysokiej porażce z Manchesterem City. Oto co do powiedzenia po meczu miał zwycięzca Premier League w poprzednim sezonie.
O występie i wyniku:
- Myślę, że nie ma sensu pytać mnie o wynik, ponieważ mówi on sam za siebie. To niewiarygodne rozczarowanie. Porażka 0:4 w ćwierćfinale Pucharu Anglii z drużyną przeciwko której Liverpool wielokrotnie rozgrywał wielkie mecze to wielki zawód. 20 minut w trakcie których straciliśmy 4 bramki było poniżej naszych standardów.
O tym jak zamierza sprawić, żeby zespół znowu był jednością na środowy mecz z PSG w jedynych rozgrywkach, w których Liverpool może wygrać jeszcze trofeum w tym sezonie:
- Tak, chodzi oczywiście o trofeum, ale też o to, żeby zakwalifikować się do Ligi Mistrzów w kolejnym sezonie. Zostało nam tylko kilka dni, więc jest kilka dni, które możemy zrobić. Najważniejsze w tym momencie, kiedy gramy przeciwko takim zespołom jak PSG czy Manchester City, to poprawić grę w obronie. Musimy lepiej bronić niż w tych 20 minutach, w których straciliśmy 4 gole.
- Wiem, że nikt nie będzie o tym pamiętać, ale przez pierwsze 35 minut dużo rzeczy w grze mojego zespołu mogło się podobać. Byłoby fajnie strzelić gola z jednej z tych sytuacji, które mieliśmy. Po raz kolejny graliśmy z zespołem, który strzelił znacznie więcej goli niż ich współczynnik xG, a my ponownie nie strzeliliśmy tyle, na ile wskazywały statystyki. W meczu z PSG musimy obie te rzeczy robić lepiej. Jeśli tworzymy szanse, musimy je wykorzystać. Nie możemy też tak łatwo pozwolić sobie na porażkę czterema bramkami czy może trzema, bo rzut karny był jednym z tych goli, które straciliśmy.
O tym czy potrzebuje więcej wsparcia od grupy liderów w zespole:
- Nie, nie wskazałbym palcem winnych wśród zawodników za dzisiejszą porażkę czy też za cały rozczarowujący sezon. Chodzi o drużynę. Mo Salah miał dzisiaj kilka dobrych okazji i to dobrze, ponieważ zawsze gramy tak, żeby piłkarze jak on dochodzili do sytuacji bramkowych. Niestety w tym sezonie strzelamy znacznie mniej goli niż powinniśmy, ponieważ mnóstwo akcji marnujemy. W Liverpoolu wymagamy od siebie więcej.
O tym czy słowa Dominika Szoboszlaia, że zespołowi "zabrakło ducha walki" są niepokojące:
- Zapytam go, co miał na myśli i o którym okresie czasu mówił. Jeśli mówi o całym meczu to się nie zgadzam, ponieważ do momentu straty gola na 0:1 w ogóle tego nie czułem. Potem jednak tracimy dwie bramki po tym jak mamy rzut z autu. Ich drugi gol był podobny do tego, jakiego straciliśmy już na tym stadionie w tym sezonie. I znowu przeciwko Manchesterowi City tracimy bramkę tuż przed przerwą. Uważam, że brakowało ducha walki w pierwszych 10 minutach drugiej połowy, a potem obie ekipy pogodziły się z tym, że jest 4:0. W tych 10-15 minutach brakowało ducha walki, nie widziałem u zawodników chęci wygrania pojedynku, wyprzedzenia rywala, utrudniania w podawaniu przeciwnikowi czy oddaniu strzału. To zdecydowanie musimy zmienić w naszym nastawieniu do środy.
O tym czy chce coś powiedzieć fanom:
- Nie chcemy, żeby opuszczali stadion przed końcem meczu. Musimy pokazać, że potrafimy zareagować w odpowiedni sposób po tym meczu jak i po wielu innych rozczarowaniach w tym sezonie. Dobrą rzeczą jest to, że nasi kibice zawsze nas wspierają. Przed meczem i przez długie fragmenty pierwszej połowy byli bardzo głośni. Musimy zareagować nie tylko dla nich, ale też dla nas samych. W środę przez cały mecz chcemy zagrać jak dziś przez pierwsze 35 minut, a w obronie być bardziej bezwzględni.
O tym czy jego zdaniem piłkarze nie wykonują podstawowych rzeczy:
- Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale w niektórych momentach masz w pełni rację. Jeśli twierdzisz, że piłkarze City wykonali 15 na 15 potrzebnych sprintów, a moi nie to się z tym zupełnie nie zgadzam. Jeśli jednak spojrzymy na stracone gole to widzę zawodników, za którymi nikt nie pobiegł, dośrodkowania, które nie zostały zablokowane oraz przegrane pojedynki przed bramką. W tym masz zupełną rację. To nie jest tak, że przez cały mecz nie wykonujemy podstawowych rzeczy, ale kiedy zapomnimy zablokować dośrodkowanie, bronić przed bramką lub pobiec za atakującym to za każdym razem kończy się to golem dla rywala.
O okresie gry po stracie gola na 1:0:
- Znowu chodzi o pojedyncze momenty. Myślę, że po strzeleniu gola na 1:0 nie stworzyli żadnej sytuacji do czasu aż zdobyli drugą bramkę. Sposób w jaki tracimy bramki jest schematyczny. Nie chodzi o to, że gramy tak przez całe 90 minut, ale w tych momentach, w których dajemy sobie strzelić gola. Kiedy przegrywasz 1:0 i jest końcówka połowy to chodzi głównie o to, żeby dotrwać z tym wynikiem do przerwy. Czasem oczywiście próbujesz wyrównać, ale w innych chwilach przede wszystkim nie możesz stracić. Jak już mówiłem, te 20 minut, w których straciliśmy 4 bramki nie były wystarczająco dobre.
O tym co poszło nie tak:
- Po trochu wszystko. Myślę, że najważniejszy jest wysiłek. Oczywiście piłkarzom Manchesteru City wszystko dziś wychodziło, widzieliśmy co się działo jak wchodził Haaland, podanie dostawał w idealnym momencie, ale my powinniśmy im to bardziej utrudnić. Jeśli nie utrudniamy gry dobrym zawodnikom, to kończy się to piłką w siatce – i to widzieliśmy dziś cztery razy. W środę znów mierzymy się z bardzo dobrymi zawodnikami, więc musimy bardziej niż dziś utrudniać im grę w momentach, gdy musimy ich bronić.
O tym, co jego zdaniem powoduje „różnicę” w grze po przegranej:
Oczywiście wszystko po trochu, ale nasi rywale nie bombardowali nas raz za razem. Kiedy rywal tworzy mnóstwo świetnych okazji i w końcu strzela gola to zaczynasz myśleć, że może trzeba zmienić plan na ten mecz. Mówimy jednak o pojedynczych momentach, ponieważ nie mieli dużo więcej szans niż strzelonych goli, a jednak znów po 35 minutach mogliśmy się czuć rozczarowani, że przegrywamy chociaż gramy co najmniej tak dobrze jak przeciwnik. Wtedy potrzebujesz bezwzględności. Wielokrotnie nam się to przytrafiało, więc aspekt mentalny może być tego częścią, ale nigdy nie jest to usprawiedliwieniem, ponieważ jeśli grasz w tej koszulce, jeśli grasz dla tego klubu, to przegrywanie 1:0 lub 2:0 nigdy nie jest wymówką, żeby odpuścić. Uzyskanie korzystnego wyniku wtedy jest prawie niemożliwe, jeśli grasz z drużynami takiej jakości; jeśli puścisz swojego zawodnika, nie zablokujesz strzału lub dośrodkowania przeciwko graczom na niższym poziomie, może ci się upiec, ale nie przeciwko Manchesterowi City.
O 15 porażkach w tym sezonie i co zrobi, żeby poprawić formę drużyny:
- Przez cały sezon, niezależnie od tego, czy wygrywasz czy przegrywasz, nieustannie dostosowujesz się do tego, co uważasz za konieczne, żeby wygrać kolejny mecz. Jeśli wygrałeś trzy mecze, starasz się upewnić, że piłkarze są gotowi na kolejny. I tak właśnie wygląda obecna sytuacja. Reakcja nie zawsze jest taka sama po 15 porażkach, które ponieśliśmy. Staram się reagować lub robić rzeczy, które moim zdaniem są konieczne, żeby rzucić im wyzwanie lub pomóc im wrócić na właściwe tory w środę wieczorem.

Komentarze (23)
A i tak w ogóle to jest już spakowany i wypierdziela na zbiór tulipanów bo się zgubił.
Zapytam go, co miał na myśli i o którym okresie czasu mówił. Jeśli mówi o całym meczu to się nie zgadzam”.
Buahahaha co za gość!