Virgil: To był okropny dzień
Virgil van Dijk odniósł się do „bardzo trudnego” dnia dla Liverpoolu po porażce 4:0 z Manchester City w ćwierćfinale Emirates FA Cup.
Hat-trick Erlinga Haalanda oraz gol Antoine Semenyo w ciągu 20 minut na przełomie obu połów na Etihad Stadium sprawiły, że The Reds odpadli z rozgrywek. Po meczu Van Dijk ocenił to popołudnie w rozmowie z ESPN. Poniżej wypowiedź kapitana.
Jak podsumowuje ten dzień…
– Bardzo trudny – bardzo trudny do zaakceptowania, bardzo trudny do bycia tam na boisku. Bardzo ciężki dzień i czuję się źle także z powodu kibiców.
O rzucie karnym, który sprokurował przy pierwszym golu…
– To wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Piłka trafia do Nico O’Reilly’ego na prawą nogę, ja stawiam stopę za nim i wydaje mi się, że odbił ją do Jeremy’ego Doku. Jak mówiłem, wszystko działo się błyskawicznie, to decyzja w ułamku sekundy. Ostatecznie udało mi się zablokować strzał, ale rzut karny został już odgwizdany.
O odpowiedzialności, jaką czują zawodnicy…
– Czujemy pełną odpowiedzialność – to my nie wykonujemy swojej pracy na boisku. Wiemy, jak działa świat. Musimy trzymać się razem, nawet jeśli to bardzo trudne. To duży cios, że odpadliśmy z FA Cup, bo do momentu rzutu karnego nie sądzę, żeby były jakieś problemy.
O „wyrzuceniu tego występu i wyniku z głowy” przed meczem z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów w środę…
– Bardzo ważne będzie, żeby jak najszybciej się z tego otrząsnąć. Ale na tę chwilę mogę mówić tylko za siebie – to duży cios, trudny do przyjęcia, szczególnie przez to, co wydarzyło się w drugiej połowie. Rzeczywistość jest taka, że w środku tygodnia czeka na nas głodne zwycięstwa i bardzo dobre PSG. Można powiedzieć, że jedynym plusem jest to, że są dwa mecze do rozegrania, ale pomiędzy nimi mamy jeszcze trudne spotkanie z Fulham. Zatem obecnie jest to ciężka sytuacja.
Czy ma wiadomość dla kibiców Liverpoolu…
– Rozumiem to, że kibice wychodzili przed końcem. Oczywiście przechodzili przez wzloty i upadki, tak jak my. Oczywiście chcielibyśmy, żeby zostali do końca, ale jeśli przegrywasz 4:0 i grasz tak jak my w drugiej połowie, to rozumiem tę złość. W moim czasie w Liverpoolu przechodziliśmy już trudne momenty i teraz też jesteśmy w jednym z nich.

Komentarze (1)