Slot po meczu z PSG
Oto wszystkie wypowiedzi z konferencji prasowej Arne Slota po przegranej Liverpoolu 2:0 z Paris Saint-Germain w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
W środowym meczu na Parc des Princes gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo dzięki wczesnej bramce Desire'a Doue oraz trafieniu Khvichy Kvaratskhelii w połowie drugiej połowy.
The Reds muszą teraz odrobić straty na Anfield w przyszły wtorek, jeśli chcą awansować do półfinału, w którym zmierzą się z Bayernem Monachium lub Realem Madryt.
Poniżej znajduje się pełna relacja z konferencji prasowej Slota po meczu, na której podsumował on pierwszy mecz.
Jak ocenia szanse Liverpoolu na awans po porażce w pierwszym meczu…
Prawdopodobnie muszę odwołać się do zeszłego sezonu, który budzi we mnie największy optymizm, oraz do historii tego klubu: jak wielki wpływ na wynik meczu może mieć Anfield. W zeszłym sezonie zostaliśmy tu zdominowani, co doprowadziło do naszego zwycięstwa 1:0, co było niewiarygodne. Paris Saint-Germain było dziś zdecydowanie lepszą drużyną i mogło strzelić więcej niż dwa gole. Ale dobrą rzeczą było to, że piłkarze Liverpoolu pokazali dziś ducha walki, nie poddawali się, za każdym razem lub prawie za każdym razem, gdy oddawali strzał, mieliśmy wielu zawodników za piłką lub chroniących nasze pole karne, co było konieczne, ponieważ, jak powiedzieliśmy: jeśli nie cofasz się, jeśli nie biegniesz z powrotem, ci piłkarze, tacy jak ci z [Manchester] City, są w stanie bardzo cię zranić. W zeszłym sezonie na Anfield rozegraliśmy zupełnie inny mecz, po 10 minutach mogliśmy już prowadzić 2:0. Musimy jednak grać lepiej i zdecydowanie potrzebujemy pomocy naszych kibiców, aby stworzyć atmosferę, w której będziemy mogli wznieść się na wyższy poziom niż w tym meczu.
O założeniach związanych z zastosowaniem innego ustawienia, z trzema środkowymi obrońcami, oraz o tym, jak ocenia jego skuteczność…
Mają szybkość na całym boisku, więc gdziekolwiek spojrzysz, widzisz szybkość – i to niesamowitą. [Achraf] Hakimi i Nuno Mendes stanowią niewiarygodne zagrożenie ofensywne, nie wspominając już o pozostałych graczach. Dlatego wystawiliśmy przeciwko nim Jeremiego Frimponga i Milosa Kerkeza – taka była idea tego rozwiązania. W ten sposób pomyślałem, że możemy spróbować naciskać na nich naprawdę wysoko i agresywnie, ponieważ Jeremie i Milos to również dwaj gracze… jeśli naciskasz na Hakimiego i jeśli naciskasz na Nuno Mendesa, oni grają i zaczynają biegać więcej. Nawiasem mówiąc, oni nie zaczynają biegać, oni zaczynają sprintować, a właściwie to nawet nie jest sprint, to poziom wyższy od sprintu i trzeba sobie z tym radzić.
Zazwyczaj gracze tacy jak Jeremie i Milos są do tego lepiej przygotowani niż typowi skrzydłowi, ale wydaje mi się, że widać też, iż za każdym razem, gdy próbujemy ich agresywnie naciskać wysoko, właśnie wtedy jesteśmy całkowicie rozgromieni. Myślę, że właśnie to doprowadziło do powstania pięciu lub sześciu groźnych sytuacji dla nich, gdy próbowaliśmy grać wysoko i agresywnie. To pokazuje, jak trudno jest grać przeciwko tej drużynie. Próbujemy to robić, stosując wysoki pressing z graczami, o których właśnie wspomniałem, a gra w niskim bloku oznacza, że mamy prawdopodobnie więcej obrońców na boisku, którzy są bardziej zmęczeni, ale też bardziej agresywni. W drugiej połowie, myślę, że też to zauważyliście, wprowadzając Joe [Gomeza], dodajecie również jakość w stałych fragmentach gry.
O tym, dlaczego Mohamed Salah nie zagrał w tym meczu, oraz o pozytywnym aspekcie pojawienia się Alexandra Isaka na boisku jako rezerwowego w drugiej połowie…
Myślę, że w końcowej fazie meczu chodziło nam bardziej o przetrwanie niż o szansę na zdobycie bramki. Tak, nigdy nie wiadomo, bo w zeszłym sezonie strzeliliśmy gola pięć minut przed końcem – Harvey Elliott [strzelił], kiedy zdjąłem Mo z boiska. Myślę jednak, że przez te 20–25 minut skupialiśmy się wyłącznie na obronie, a Mo ma ogromny potencjał. Jednak gdyby miał spędzić 20–25 minut na obronie w swoim polu karnym, uważam, że lepiej dla niego będzie, jeśli zachowa energię na wiele meczów, które czekają nas w nadchodzących tygodniach.
Czy w przypadku wyjazdowego meczu z PSG mamy do czynienia z „trybem przetrwania”…
Oczywiście nie taki był plan i oczywiście wierzymy, że stać nas na więcej, a gdy wywieramy na nich presję, możemy zmusić ich do popełnienia błędów. Ale myślę, że to, jak to opisałeś, idealnie oddaje sytuację. Przez większą część meczu byliśmy w trybie przetrwania, ale być może również w obecnym okresie sezonu znajdujemy się w trybie przetrwania. Staramy się więc znaleźć sposoby, aby ich atuty nie były tak bardzo widoczne, ale jest to naprawdę bardzo trudne w starciu z tą drużyną, ponieważ w zeszłym sezonie również byliśmy w trybie przetrwania. Jak już wspomniałem, Paris Saint-Germain było lepszą drużyną, ale nie poddaliśmy się i dlatego wciąż mamy szansę w tej rywalizacji, ponieważ oni utrzymywali nas przy życiu, nie wykorzystując kilku doskonałych okazji. Teraz możemy przenieść tę rywalizację z powrotem na Anfield, ale pomiędzy tymi meczami czeka nas jeszcze bardzo ważne spotkanie z Fulham.
Czy planuje ponowne wykorzystanie tego ustawienia...
Wydaje się, że dużo uwagi poświęca się temu ustawieniu, ale jaka byłaby różnica, gdybym wystawił na przykład Rio [Ngumohę] lub Cody’ego Gakpo na lewym skrzydle? Bo tak naprawdę Milos musiał grać niemal jak lewoskrzydłowy, mierząc się z Hakimim, a wtedy pozostało czterech obrońców, co jest naszym standardowym składem. Mógłbym to również wyjaśnić jako formację 4-3-3 z Florianem [Wirtzem] po prawej stronie, Hugo [Ekitike] w środku i Milosem po lewej, trzema pomocnikami i czterema obrońcami. Ale ponieważ są to obrońcy, ludzie postrzegają to teraz jako piątkę – i tak zresztą sam bym to opisał – ale myślę, że różnice są naprawdę niewielkie. Spróbujcie tylko pomyśleć, co by było, gdybyśmy dzisiaj próbowali grać z prawdziwymi skrzydłowymi, jak to by wyglądało przeciwko Hakimiemu i Nuno Mendesowi?
O tym, czy wciąż ma nadzieję na rewanż...
Tak, oczywiście, że tak. Myślę, że piłka nożna wielokrotnie pokazała, że wszystko jest możliwe. Chyba 10, 15, 20 minut po meczu spojrzałem na telefon i zobaczyłem, że Atletico pokonało Barcelonę na wyjeździe 2:0 dzięki czerwonej kartce. W piłce nożnej czerwone kartki, incydenty, rzuty karne – mogą mieć wpływ i nie zapominajmy, że Anfield może wiele zdziałać. Po wyjazdowym meczu z Galatasaray siedziałem przed większością tych samych dziennikarzy, którzy również nie byli zbyt pozytywnie nastawieni do naszej gry, a tydzień później na Anfield rozegraliśmy prawdopodobnie najlepszy mecz sezonu. Nasi kibice mają dla nas ogromne znaczenie i jest to również potrzebne, ponieważ myślę, że dzisiaj stało się całkowicie jasne, że potrzebujemy fanów bardziej niż kiedykolwiek, jeśli mamy zmierzyć się z drużyną Paris Saint-Germain.
O zmianie taktyki przed meczem z PSG...
Moje pierwsze pytanie brzmiało: czy widzieliście kiedyś tutaj drużynę, która dzięki swojej taktyce nie pozwoliła Paris Saint-Germain na ciągłe utrzymywanie piłki i stwarzanie jednej okazji za drugą? Oglądałem wiele meczów i wszędzie powtarzał się ten sam schemat – niemal identyczny z tym, który widzieliście dziś wieczorem. PSG zdominowało niemal każdego przeciwnika, z którym tu grało. Myślę, że teraz przede wszystkim nadszedł czas, abym przemyślał ten mecz i skupił się głównie na spotkaniu z Fulham.
Następnie postaramy się opracować plan gry, który, miejmy nadzieję, pozwoli nam zaprezentować inne oblicze na Anfield. Uważam, i już kilkakrotnie to powtarzałem, że jeśli chcemy prowadzić naprawdę agresywny pressing, kibice mogą być bardzo pomocni. Głośna atmosfera może dać ci to coś ekstra, czego czasami potrzebujesz. Jest jasne i oczywiste, że nie zagramy tą samą taktyką, co dzisiaj, ale jak wspomniałem przed chwilą, Milos 10 metrów dalej do przodu lub 10 metrów dalej do tyłu oznacza, że gramy 4-3-3. Nie mam nic przeciwko, jeśli wszyscy chcą skupiać się na taktyce, ale dla mnie to absolutnie nie jest sedno dzisiejszego meczu.
Wypróbowano tu już każdą taktykę, ale wynik jest zawsze ten sam: Paris Saint-Germain miażdży przeciwnika.
O zagrożeniu ze strony bocznych obrońców PSG...
To Hakimi, to Nuno Mendes, to ich pomocnicy... trzeba ich naprawdę mocno kryć. Jeśli nie kryjesz pomocników, to oni rozgrywają akcję, dryblują, są niesamowicie szybcy i trzeba ich naprawdę mocno kryć. Jeśli zaczniemy wtedy nieco bardziej wspierać skrzydłowych w środku pola lub nieco bardziej zamykać przestrzeń w środku, to ich skrzydłowi znajdą się w sytuacjach jeden na jednego, w których całkowicie dominują nad każdym obrońcą na świecie. A jeśli będziemy naprawdę mocno kryć ich skrzydłowych, to będą wykonywać głębokie rajdy, więc nie jest to łatwa drużyna do pokonania, ponieważ ma tak wiele atutów – a Nuno Mendes i Hakimi są dwoma z nich. Mają ich więcej, ale powtórzę – mówiłem to już wielokrotnie – jestem przekonany, że za niecały tydzień możemy pokazać coś innego, ponieważ gramy w środę i we wtorek, a pomiędzy nimi mamy jeszcze jeden mecz. Oznacza to jeszcze mniej czasu na regenerację, mniej czasu na przygotowania, ale jestem przekonany, że za tydzień zagramy mecz znacznie bardziej podobny do tego, jaki rozegraliśmy w zeszłym sezonie u siebie.

Komentarze (33)
Poza tym ciężko wierzyć, że taktyką na ten mecz było coś innego niż przetrwanie: wyszlismy z dwoma (bo Szoboszlaia nie liczę, kto wie co mu tam Slot kazał robić na boisku) ofensywnymi graczami i przez większość czasu po prostu się broniliśmy - jak to nie jest ultradefensywa, to wolę nie wiedzieć, jak wygląda murarka według Slota.
No i zabawne co tam Slot pierdzieli o miażdżeniu każdego przeciwnika przez PSG, bo miesiąc temu na tym samym stadionie Paryżanie wyłapali 3 gongi na ryj od Monaco i przegrali 3:1, mimo przewagi w posadaniu piłki. Tylko tam Monaco sobie postrzelało w stronę bramki na poziomie zbliżonym do PSG, a tu tylko postraszono.
Nie dziwię się, że jest zadowolony z siebie i słychać w tych wypowiedziach ulgę. Plan, żeby przeje*** jak najmniej udał się w 100%.
Brawo !
Jak on im takie odprawy przed meczem robi to ja się wcale nie dziwie, że to tak wygląda. Jaja ucięte przed meczem i po meczu. To co ten chłop wygaduje to ja nie wierze, że może być trenerem na takim poziomie
Odebrał mi jakiekolwiek chęci oglądania meczów naszych. Najsłabszy mistrz w historii Premier League.