Koniec przygody w Lidze Mistrzów
Liverpool mimo usilnych starań nie potrafił odrobić strat z pierwszego meczu a co gorsza dodatkowo stracił kolejne dwie bramki u siebie, co ostatecznie spowodowało pożegnanie się z Ligą Mistrzów. PSG w dwumeczu pokonało The Reds 0:4.
PSG rozpoczęło wysoko i pierwsze ataki odbyły się na bramkę Liverpoolu. Kvaratshkelia uderzał na bramkę, ale na miejscu był bramkarz Liverpoolu. W 6 minucie Liverpool poszedł do przodu i Wirtz wywalczył rzut rożny. Po centrze Isak główkował, ale za lekko.
PSG atakowało. W 10 minucie doszło do pierwszej naprawdę groźnej sytuacji dla Paryżan, ale najpierw świetnie akcję 1 na 1 obronił Mamardashvilii a później wypiąstkował uderzenie lobem.
Liverpool starał się atakować skrzydłami a w 15 minucie po względnie groźnej akcji Ekitike odegrał piłkę do Frimponga a ten przeniósł grę na lewą stronę. Rajd oraz dośrodkowanie Kerkeza było jednak zbyt przewidywalne.
Duże zamieszanie w polu karnym PSG próbował wykończyć Gravenberch oraz Konate po rzucie wolnym Liverpoolu. Piłka ostatecznie wylądowała w rękach bramkarza gości. Chwilę później PSG błyskawicznie wznowiło grę z auto a Dembélé znalazł się w idealnej sytuacji do strzału, ale jego uderzenie ominęło wysoko bramkę.
Liverpool próbował akcji środkiem pola w okolicach 20 minuty a piłka Gravenbercha trafiła pod nogi Isaka, który będąc na spalonym wyszedł sam na sam. Jego próba i tak była nieudana a PSG od razu wzięło się za kolejne swoje ataki. Paryżanie próbowali kontrolować spotkanie i stale naciskać The Reds. Dodatkowo w większości wznowień starali się zyskiwać kilka sekund dla siebie.
29 minuta nie przyniosła co prawda żadnej groźnej akcji, ale Anfield musiało na moment ucichnąć. Hugo Ekitike nabawił się najprawdopodobniej poważnej kontuzji. Musiał opuścić boisko na noszach a od 30 minucie pojawił się na murawie Mohamed Salah.
W pierwszej akcji po wejściu na boisko Salah centrował piłkę w pole karne. Strzał Kerkeza obronił Safonov a sekundę później Marquinos wybił piłkę na rzut rożny. To była praktycznie stuprocentowa sytuacja. Sytuacja, której podopieczni Arne Slota mogli bardzo żałować.
Piłkarze PSG próbowali wrócić do dyktowania tempa, ale kolejne akcje nie przynosiły rezultatów. Rzut rożny został łatwo zablokowany przez defensywę Liverpoolu a kolejne akcje obrońcy gospodarzy skutecznie wybijali.
W 37 minucie problem zdrowotny dosięgnął piłkarza Paryżan. Mendes opuścił boisko, za niego wszedł Lucas Hernandez a Salah minutę później ustawił piłkę w narożniku. Z dośrodkowania nie wyszło nic dobrego a PSG wychodziło z kontrą. Czuwał jednak Szoboszlai i spowolnił akcję.
Dobiegała 40 minuta a Hakimi znalazł się w dobrej sytuacji, ale czuwał z interwencją Konate. Chwilę wcześniej dośrodkowywał Vitinha, ale Mamardashvilii bezproblemu złapał piłkę. W następnej akcji Dembele oddawał strzał z ostrego kąta, który ominął bramkę Liverpoolu.
Całe Anfield zawrzało w 45 minucie. Najpierw w pojedynku z Salahem stadion uznał, że powinien być faul po uderzeniu ciałem Pacho. Arbiter nie uznał przewinienia, z kontry PSG wyszedł spalony, ale odgwizdany kilka sekund za późno co zirytowało defensorów Liverpoolu. Arbiter doliczył 4 minuty a Mac Allister dostał żółtą kartkę za zagranie piłki ręką.
Liverpool starał się zaatakować jeszcze do szatni, ale najczęściej akcje kończyły albo faulami, albo spalonymi Isaka. Sędzia ogwizdał koniec pierwszej połowy a piłkarze udali się do szatni przy mocnym deszczu na Anfield.
W przerwie meczu Slot dokonał dwóch zmian. Boisko opuścili Isak oraz Frimpong. Na murawę wyszli Gakpo wraz z Joe Gomezem. W pierwszej akcji Szoboszlai dośrodkowywał w pole karne, ale obrońcy PSG stanęli na wysokości zadania.
W kolejnej akcji Gakpo uderzał na bramkę z lini pola karnego, ale bramkarz PSG wybił ją na rzut rożny. Salah dośrodkowywał na głowę Joe Gomeza, ale jego strzał był niecelny.
W 51 minucie mieliśmy kolejną zmianę spowodowaną kontuzją. Doue musiał opuścić murawę a zmienił go Barcola.
Kilka kolejnych ataków Liverpoolu kończyło się dośrodkowaniami Salaha oraz Szoboszlaia. Wszystkie zagrania były jednak dalekie od ideału. Salahowi brakowało ostatniego dotknięcia piłki a Węgrowi precyzji. W 55 minucie doszło do kolejnej sytuacji strzeleckiej dla Liverpoolu. Z piłką pociągnął do przodu Gravenberch, zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale jego próba ominęła bramkę. Liverpool dominował i za wszelką cenę starał się zdobyć pierwszego gola.
Milos Kerkez prawdopodobnie sam nie wierzył, że znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym Paryżan. Salah zagrał świetną piłkę a Węgierski obrońca technicznym zagraniem nie trafił w bramkę ani do kolegów z drużyny.
Liverpoolowi brakowało decyzyjności i precyzji w wykończeniu akcji. W ataku byli często Gomez i Konate. PSG czekało na kontry. Po godzinie gry wyglądało na to, że spotkanie będzie bardziej otwarte co skrzętnie chcieli wykorzystać Paryżanie. W 63 minucie kolejny raz zaatakował na bramkę Safonova Gravenberch. Uderzenie celne, ale niegroźne. Do linii bocznej podszedł Rio Ngumoha.
W 65 minucie doszło do sytuacji nieoczekiwanej. Alexis Mac Allister padł w polu karnym i sędzia od razu wskazał na wapno. Potrzebna była jeszcze analiza VAR (fani uważali inaczej, ale po analizie VAR arbiter zmienił jednak zdanie i karnego nie było), po której Anfield było bardzo rozczarowane. W 67 minucie Gomeza zmienił Rio z niewiadomych powodów.
Liverpool starał się atakować cały czas. Najgroźniejsze sytuacji mieli Mac Allister, Salah oraz Gakpo, niemniej wszystkie sytuacje kończyły się fiaskiem.

Rio Ngumoha próbował dać impuls w 70 minucie oddając mocny strzał, który na mokrej murawie obronił Safonov. PSG przestało istnieć. Niestety Liverpool nie potrafił udowodnić swojej przewagi. Paryżanie uznali, że to odpowiedni moment, żeby zamknąć mecz. Barcola zagrał do Kvichy, ten odegrał ją do Dembele, który miał mnóstwo miejsca i posłał techniczne uderzenie prosto do siatki Mamardashviliego.
Arne Slot wysłał na boisko Curtisa Jonesa za Macce na ostatni kwadrans. Mało brakowało a Dembele podwyższyłby prowadzenie. Stadion ucichł a Liverpool starał się jeszcze raz poderwać. Niestety po stałych fragmentach gry brakowało skuteczności.
Kolejne minuty upływały pod mniejszą dawką energii. Liverpool próbował kolejnych akcji a PSG starało się utrzymać po prostu wynik. Niewidoczny stał się Salah a wiele piłek próbował otrzymywać Rio. Jego rajdy nie dawały jednak wystarczająco wiele. Defensywa Paryżan starała się utrzymywać czyste konto, jednocześnie daleko wybijając piłki, aby jeszcze raz kontrować.
Konate w 84 minucie otrzymał żółtą kartkę za faul praktycznie na połowie boiska, ale jego reakcja na karę wskazywała wyraźnie, że nic to dla niego nie znaczy. Anfield zdecydowanie ucichło. Liga Mistrzów oddalała się od Liverpoolu.
W 86 minucie kolejnym rajdem indywidualnym próbował popisał się Rio. Niestety podwojone krycie powodowało, że młody Anglik nie miał szans na sprawienie czegoś niesamowitego.
Jeśli kibiców frustrowały nieudane akcje Liverpoolu, w 88 minucie mogli czuć dodatkową frustrację po przejęciu piłki przez piłkarzy PSG. Spod prawie pola karnego The Reds przedostali się z piłką pod własną bramkę, żeby wrócić pod pole karne. Konate wślizgiem uratował Liverpool przed stratą bramki.
W 90 minucie Liverpool miał jeszcze rzut rożnym zakończony niecelnym strzałem Konate. Sędzia doliczył sześć minut a fani zaczęli śpiewać hymn klubu. Niestety w nagrodę otrzymali tylko drugiego gola dla PSG. Dembele zamknął zespołową akcję swojej drużyny otrzymując idealne podanie od Barcoli. PSG w dwumeczu prowadziło już 0:4.
Sędzia nie chciał się dłużej pastwić nad Liverpoolem i zakończył mecz równo z sześcioma doliczonymi minutami. Liverpool odpadł z Ligi Mistrzów.
Liverpool: Mamardashvili; Frimpong (Gomez 46′, Ngumoha 67′), Konate, Van Dijk, Kerkez; Gravenberch, Szoboszlai; Ekitike (Salah 32′), Mac Allister (Jones 73′), Wirtz; Isak (Gakpo 46′)
PSG: Safonov; Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes; Neves, Vitinha, Zaire-Emery (Beraldo 82′); Kvaratskhelia, Dembele, Doue (Barcola 53′)

Komentarze (127)
Nie mogę patrzeć na Wirtza na LP marnuje go łysy tam strasznie :/ Rio musi wejść bo nic nie gramy
Jeśli The KOP nie podziała po przerwie, to ostatnie 45' w tym sezonie LM.
Wygląda to jak pojedynek mistrza z niedorozwiniętym uczniem.
U nas rządzi chaos i przypadek.
Wystarczyło dziubnąć piłkę do pustej na wykroku, ale on stwierdził że wkopie ją razem z Marquinhosem 🤣
Większa dokładność musi być i strzały, jedziemy ⚽️💪💪
You're getting sacked in the morning
Sacked in the morning
You're getting sacked in the morning...
Czemu nasi przyjmują piłkę w polu karnym zawsze, ja wiem że nie najlepsze te pozycje do strzału ale trzeba próbować, zablokowaliby pewnie większość, ale może trafić się rykoszet albo jakaś mysia dziura, a tak to nic.
P.S. Rosłoń to dęta pała:)))
A co do PSG to trzeba im oddać szacunek to jest aktualnie kapitalny zespół fajnie się ogląda ich grę to jest to do czego nasz klub powinien dążyć a nie te żałosne style atletico czy arsenalu
W tym sezonie zawaliliśmy już wszystko, co było do zawalenia. Ponieważ jest za późno na zmiany, pozostaje dać trenerowi kolejną szansę w nowym sezonie. Być może po kilku porażkach na jego początku, w październiku lub listopadzie, ktoś w końcu przejrzy na oczy i go zwolnią, gdy będzie znowu za późno.
Mam nadzieję że po sezonie ze Slotem też 👌
Tak czy inaczej potencjał ogromny i trzeba mu dawać wiele więcej minut.
Tak czy inaczej potencjał ogromny i trzeba mu dawać wiele więcej minut.
Tak czy inaczej potencjał ogromny i trzeba mu dawać wiele więcej minut.
Tak czy inaczej potencjał ogromny i trzeba mu dawać wiele więcej minut.
Problem w tym, że w zeszłym sezonie okresy dobrej gry kończyliśmy bramką albo dwiema i później mogliśmy kontrolować grę przez posiadanie.
W tym meczu, jak i całym sezonie tego nie robimy, a do tego często tracimy jakiegoś farfocla.
Miałem takie wrażenie, że gol w okresie naszej dominacji jeszcze bardziej by spętal nogi paryżanom. Szkoda, że nie sprawdziliśmy ich reakcji.
Słuchając YNWA warto pamiętać, że to znak rozpoznawczy Liverpoolu, że wspieramy.
Liverpool, Slot, dzięki za walkę w tym meczu! Grając bez 9, z Salahem bez formy, z jedną z najlepszych obecnie drużyn na świecie - ja jestem dumny z tego, że była walka! Teraz czas na derby i dobrą końcówkę sezonu.
Szkoda, że nie zagrali chociaż w połowie z takim samym nastawieniem i intensywnością tydzień wcześniej, ale był zakaz na bieganie.
Tyle niecelnych podań na odległość 3-4 metrów, ile miał Salah to nie widzieli najstarsi górale. Wirtz też kompletnie niewidoczny, Maca bezbarwny i ze zgubionym kryciem na 0-1... Jedynie Szobo, Kerkez i Graven na plus. VVD też do pewnego momentu na swoim dawnym poziomie i mógł dać impuls, gdyby nie Marquinhos.
I jeszcze Hugo - kolejna długa absencja, jakby mało ich było w tym sezonie... Pechowy uraz bez żadnej "pomocy" przeciwnika i po MŚ.