Enrique: Liverpool zasłużył na gola
Trener Paris Saint-Germain, Luis Enrique, ocenił mecz na Anfield, w którym jego zespół wygrał 2:0 i przypieczętował awans do półfinału Ligi Mistrzów wynikiem 4:0 w dwumeczu.
Luis Enrique przyznał, że jego PSG miało szczęście, nie tracąc gola w starciu z Liverpoolem.
Ousmane Dembele strzelił dwa gole w końcówce spotkania na deszczowym Anfield, zapewniając obrońcom tytułu zwycięstwo 2:0 w rewanżu ćwierćfinału i awans wynikiem 4:0 w dwumeczu.
Po wyrównanej pierwszej połowie Liverpool dominował przez długie fragmenty, ale nie potrafił wykorzystać swoich sytuacji. Pierwszy gol Dembele w 72. minucie rozstrzygnął losy rywalizacji.
Enrique powiedział:
– To był dla nas ważny mecz, spotkanie na najwyższym poziomie nie tylko dla naszych kibiców i fanów Liverpoolu, ale dla wszystkich.
– Dwa bardzo dobre zespoły. Liverpool zagrał fantastyczny mecz, z ogromną intensywnością. Było naprawdę bardzo równo.
– Mieliśmy kilka momentów, w których mieliśmy przewagę. W drugiej połowie zrobiło się dla nas jeszcze trudniej, ale pokazaliśmy, jakim jesteśmy zespołem. To był wspaniały ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
– Liverpool zdecydowanie zasłużył na gola, patrząc na przebieg meczu.
– Gdybyśmy stracili gola na początku, byłoby naprawdę ciężko, więc czasami wszystko musi się ułożyć po twojej myśli.
– Wspaniale jest mieć takich piłkarzy w klubie, a także takich kibiców. Ich wsparcie było wyjątkowe. Cieszymy się, że mogliśmy pokazać, na co nas stać.
Enrique dodał:
– Liverpool musiał podjąć duże ryzyko, co pozwoliło nam wyprowadzić kontratak i zamknąć mecz.
– Zajęło nam to więcej czasu, niż bym chciał.
– Dobrze się broniliśmy, a Matwiej Safonow odegrał kluczową rolę. Kontrolowaliśmy to, co mogliśmy, wiedząc, że rywale muszą zaryzykować.
– Gdy tylko strzeliliśmy pierwszego gola, wszystko się zmieniło.
– Przed meczem wiedzieliśmy, że może być ciężko i że momentami będziemy musieli cierpieć, ale myślę, że bardzo dobrze zarządzaliśmy tym spotkaniem.

Komentarze (9)
– To był dla nas ważny mecz - z cienkimi drużynami łatwo o dekoncentrację i zlekceważenie przeciwnika.
– Dwa bardzo dobre zespoły. Ofc mam na myśli 11 na boisku i piłkarzy na mojej ławce rezerwowych. Liverpool zagrał mecz, z ogromną intensywnością przez jakieś kilkanaście minut. Deszcz padał naprawdę bardzo równo.
– Mieliśmy kilka momentów, w których mieliśmy przewagę - konkretnie 2: pierwszą połowę i 30 minut w drugiej. W drugiej połowie zrobiło się dla nas jeszcze trudniej, bo deszcz był nieprzyjemny, a nie chcieliśmy się pochorować. To był wspaniały ćwierćfinał Ligi Mistrzów - łatwy, bez niepotrzebnego stresu.
– Liverpool zdecydowanie zasłużył na gola, patrząc na ich smutne oczy. Nie mają wiele radości w tym sezonie, więc myślę, że brameczka poprawiłaby im nastroje, a i nam by nie zaszkodziła - nie musielibyśmy płacić bramkarzowi i obrońcom premii za czyste konto.
– Gdybyśmy stracili gola na początku, byłoby naprawdę ciężko kibicom LFC uwierzyć, że, Slot wyleci z klubu po sezonie.
Enrique dodał:
– Liverpool musiał podjąć duże ryzyko - nie mieli sensownego planu na mecz, a na ich ławce siedzi taktyczny impotent, więc ich zawodnicy musieli rzeźbić coś na bieżąco.
– Zajęło nam to więcej czasu, niż bym chciał, ale zasady to zasady - mecz musi trwać 90 minut, chociaż mógł się skończyć po pierwszej bramce w Paryżu.
– Dobrze się broniliśmy, a beznadziejny atak LFC odegrał kluczową rolę. Kontrolowaliśmy to, co mogliśmy, wiedząc, że rywale muszą zaryzykować.
– Gdy tylko strzeliliśmy pierwszego gola, poza wynikiem niewiele się zmieniło.
– Przed meczem wiedzieliśmy, że może być ciężko, bo oglądaliśmy prognozę pogody i że momentami będziemy musieli cierpieć: śliska murawa, mokro, zimno, ale myślę, że herbatka z cytryną, miodem i sokiem malinowym po meczyku zrobi robotę.