AVL
Aston Villa
Premier League
15.05.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 1507

Dalsze losy Danny'ego Smitha po finale w Paryżu w 2022 roku


- Bywały takie momenty, w których ból był tak okropny, że miałem ochotę się poddać. Musiałem jednak walczyć, byłem to winny wszystkim tym, którzy mi pomagali. Nie chciałem ich zawieść.

Minęły niemal cztery lata od kiedy kibic Liverpoolu Danny Smith został brutalnie zaatakowany w okolicy Stade de France po finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt w 2022 roku. Jego lewe kolano zostało zmiażdżone młotkiem, a następnie grupka młodych, lokalnych przestępców przeszukała jego kieszenie i ukradła przedmioty osobiste - a wszystko to na oczach jego przerażonego syna Daniela.

Po powrocie do Merseyside Smith - posiadacz karnetu sezonowego na The Kop na Anfield - przeszedł dwie poważne operacje i spędził łącznie dziewięć tygodni w szpitalu. Wśród osób, które odwiedziły go w placówce medycznej znalazł się Jamie Carragher, były defensor Liverpoolu.

Liverpool pokrył koszt trwającej 18 miesięcy intensywnej fizjoterapii, która miała mu pomóc w powrocie do chodzenia. Smith miał nadzieję na powrót do pracy w pochodzącej z Liverpoolu firmie produkującej siedzenia do samochodów Adient, jednak ze względu na fizyczne wymagania pracy w fabryce musiał ostatecznie porzucić ten plan.

- Kiedy myślę o ostatnich czterech latach wciąż nie mogę uwierzyć, że to właśnie ja przez to przeszedłem - powiedział Smith dla The Athletic. - Chirurg powiedział mi, że od utraty nogi dzieliło mnie pół godziny. W przyszłości będę potrzebował protezy całego kolana, ale to będzie wymagało bardzo długiej rekonwalescencji, więc zdecyduję się na to dopiero wtedy, kiedy nie będę mógł dłużej znieść bólu.

- Biorąc pod uwagę, że byłem ostrzegany, że być może już nigdy nie będę mógł w najmniejszym stopniu obciążyć swojej lewej nogi wydaje mi się, że w kwestii mobilności osiągnąłem najlepszy możliwy w moim przypadku rezultat.

- Napędzała mnie chęć powrotu do pracy z moimi znajomymi. W pewnym momencie dotarło do mnie, że to nie będzie możliwe ze względu na to, jak wiele w moich obowiązkach musiałoby się zmienić. Pracowałem tam 13 lat. Bycie częścią zespołu, poczucie tego celu... utrata tego wszystkiego była najcięższą rzeczą, jaka mnie dotknęła.

Kiedy Smith zaczął zastanawiać się nad zmianą w karierze zawodowej rozmyślał o tym, w jaki sposób terapia pomogła mu uporać się z psychicznymi bliznami pozostawionymi przez to, w jaki sposób on i inni kibice Liverpoolu zostali potraktowani w Paryżu w 2022 roku. 

Poza samą napaścią był on również jedną z osób, które znalazły się przed meczem w potrzasku przed stadionem, co obudziło okropne wspomnienia z Leppings Lane na Hillsborough w 1989 roku, gdzie z powodu niedociągnięć ze strony policji zginęło 97 kibiców Liverpoolu. Tę psychoterapię zorganizowało mu Hillsborough Survivors Support Alliance (HSA).

- Na Hillsborough miałem 14 lat i od tego czasu mierzę się z tak zwanym 'Syndromem KZ' - powiedział. - Musiałem zmierzyć się nie tylko z PTSD [zespół stresu pourazowego - przyp. tłum.] po Paryżu, ale okazało się, że miałem również nieprzepracowane traumy związane z Hillsborough - rzeczy, o których uważałem, że nie wolno mi nawet mówić, bo to przeżyłem.

- Męskie zdrowie psychiczne zawsze było dla mnie szalenie ważne, sesje terapeutyczne bardzo mi pomogły. Potrzebowałem nowego poczucia celu i pomyślałem sobie: dlaczego nie miałbym zdobyć kwalifikacji potrzebnych do tego, aby oferować taką terapię innym? Mam ogromne poczucie potrzeby, aby oddać coś od siebie.

Smith jest na drugim roku trzyletniego kursu psychoterapii w nurcie analizy transakcyjnej na Greenbank Academy w południowym Liverpoolu. Niedawno udało mu się dostać na praktyki w Jade Roberts Project, lokalnej organizacji charytatywnej pomagającej osobom z myślami samobójczymi.

- Analiza transakcyjna mnie pasjonuje. Bazuje na traumach i jej celem jest uświadomienie tego, co tkwi w naszej podświadomości - dodał. - To potrafi odmienić życie, jest tak dużo pracy do wykonania. Kilka lat temu straciliśmy jednego z naszych przyjaciół, odebrał sobie życie, nikt się tego nie spodziewał. Wydawał nam się być najsilniejszym w naszym gronie. 

- Na kurs uczęszczam z osobami po Oxfordzie i Cambridge. Moja historia i moje doświadczenia życiowe pozwalają mi zwalczyć syndrom oszusta, którego momentami doświadczam.


Społeczność Liverpoolu zgromadziła się wokół niego. Mecz legend na Anfield w 2023 roku pozwolił zebrać 22 tysiące funtów, które pokryły czesne i zakwaterowanie przez pierwsze dwa lata jego kursu.

Aby pomóc Smithowi z ostatnimi dwunastoma miesiącami nauki lokalny biznesmen i kolejny karnetowicz z The Kop Les Wright organizuje charytatywny turniej piątek na początku czerwca. Jest również nadzieja na to, że inni kibice Liverpoolu zorganizują kolejny turniej, który również wesprze zbiórkę pieniędzy. 

- To dla mnie naprawdę bardzo ważne - powiedział Smith. - Jestem dumnym mężczyzną. Trudno jest mi nie pracować tak długo. Ciężko mi było podnieść ręce i powiedzieć: 'Tak, potrzebuję pomocy!'. Jestem bardzo ostrożny w kwestii pieniędzy, ale uzyskanie kwalifikacji jest kosztowne. Jestem bardzo wdzięczny za hojność i życzliwość, jaką okazują mi inni.

W lutym 2023 roku na zlecenie UEFA przeprowadzono niezależne śledztwo w sprawie problemów z finałem w Paryżu, które wykazało, że europejski organ zarządczy 'ponosi główną odpowiedzialność za zaniedbania, które omal doprowadziły do tragedii'. Kolejny raport przedstawiony przez Defense des Droits, niezależny organ administracyjny francuskiego rządu stwierdził, że policja 'nie podołała obowiązkowi ochrony ludzi' na Stade de France.

Po niemal czterech latach od wydarzeń w Paryżu Smith wciąż czeka na odszkodowanie. Jest jednym z około 1400 kibiców Liverpoolu reprezentowanych przez firmę Leigh Day w toczącej się sprawie przeciwko UEFA. Według pozwu UEFA jest winna fizycznych i psychicznych urazów odniesionych przez kibiców ze względu na niezagwarantowanie bezpiecznych warunków przy okazji finału rozgrywek.


Poza przeładowanymi korytarzami na zewnątrz stadionu, pojawił się również problem z niedziałającymi bramkami. W stosunku do kibiców francuska policja użyła gazu łzawiącego i pieprzowego, a ci sami ludzie byli atakowani i okradani przez lokalne gangi.

W ubiegłym roku sędzia brytyjskiego Sądu Najwyższego odrzucił apelację UEFA jakoby angielskie sądy miały nie mieć odpowiedniej jurysdykcji, aby prowadzić takie sprawy. W 2024 roku UEFA ogłosiła, że osiągnęła 'ostateczne i pełne porozumienie' z kibicami, którzy wnieśli osobiste pozwy o odniesione urazy poprzez dwie inne firmy.

- Na samym początku UEFA próbowała obarczyć winą francuską federację i francuską policję - powiedział Smith. - Później próbowali nie dopuścić do procedowania spraw w Anglii. To wszystko sprawia wrażenie, jakby chcieli wszędzie rzucać kłody pod nogi, aby sprawy się przeciągały.

- Nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale również o to, żeby UEFA poniosła odpowiedzialność. Nie możemy dopuścić do ugody. Jedynym powodem, dla którego tamtej nocy w Paryżu nie doszło do śmierci kibiców jest to, że tak wielu fanów Liverpoolu było w takiej sytuacji już wcześniej i utrzymali nerwy na wodzy w obliczu policyjnych pałek i gazu pieprzowego.

UEFA cały czas podkreśla, że jest gotowa dojść do porozumienia w sprawie odszkodowań i próbowała kontaktować się z Leigh Day, aby dogadać się polubownie bez udziału sądu, tak jak w przypadku pozwów zbiorowych obsługiwanych przez dwie inne firmy, w które zaangażowana była podobna liczba kibiców Liverpoolu.

Organ zarządczy podkreśla również, że zwrócił pieniądze za wszystkie bilety po stronie Liverpoolu na finał w 2022 roku oraz że zorganizowane były spotkania z grupami kibicowskimi, aby wyciągnąć wnioski.

Według UEFA sprawa powinna toczyć się we Francji, ponieważ ich zdaniem winę za chaos i błędy organizacyjne ponosi policja i lokalne władze w Paryżu. Poprzednie ugody, na które zgodziła się UEFA nie wskazywały na ich winę.


Syn Smitha Daniel, obecnie 18-letni, uczy się do zawodu hydraulika. Wciąż chodzą razem na wszystkie domowe mecze na The Kop.

- Tej nocy mój syn przeszedł przez taką samą traumę - dużo o tym rozmawialiśmy - dodał. - Radzi sobie dobrze, wciąż ma obsesję na punkcie piłki nożnej - jest świetnym lewym obrońcą, mój mały Andy Robbo [Robertson].

- Zarzeka się, że już nigdy nie pojedzie do Paryża. Mi powrót na Anfield zajął około dwóch lat. Serce łamało mi się, ponieważ nie mogłem tam być tak długo. Ból fizyczny odczuwam każdego dnia, ale psychicznie jestem w dobrym miejscu i uwielbiam to, że przez moją edukację będę mógł pomagać innym.

James Pearce

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności