LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 800

Pożegnalny wywiad z Robertsonem


Andy Robertson przygotowuje się do pożegnalnego meczu na Anfield, kiedy Liverpool zmierzy się w niedzielę z Brentford.

Przed swoim ostatnim występem w barwach klubu, szkocki lewy obrońca spotkał się z reporterami, aby podsumować wzloty i upadki swojej dziewięcioletniej kariery w Merseyside. Oto najlepsze fragmenty rozmowy.

Jesteś załamany, że to już prawie koniec czy dumny, że tak się stało?

Trochę jednego i drugiego. Miałem okazję rozmyślać przez ostatnie kilka tygodni prawdopodobnie więcej niż kiedykolwiek wcześniej i nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł zaprzeczyć, że dałem z siebie absolutnie wszystko dla tego klubu.

Kiedy po raz pierwszy przekroczyłem drzwi klubu, właśnie tego pragnąłem najbardziej. Nie wiedziałem, czy odniosę sukces, nie wiedziałem, czy będę wystarczająco dobry i nie wiedziałem, czy zdobędę trofea. Ale obiecałem sobie, że będę dawał z siebie sto procent każdego dnia, aby mieć jak największe szanse na sukces.

To jest to, z czego jestem najbardziej dumny, i oczywiście wszystko, co nastąpiło później, jeśli chodzi o trofea i niesamowite noce, które przeżyłem.

Z kim rozmawiałeś zanim podjąłeś decyzję o odejściu?

Przede wszystkim z żoną. To ja przechodzę przez to wszystko publicznie, ale to ona przechodzi przez to prywatnie, pozwalając mi spełniać marzenia. Starałem się, żeby grono było raczej wąskie, bo kiedy zaczynasz rozmawiać z zbyt wieloma ludźmi, możesz odczuwać najróżniejsze emocje. Zawsze rozmawiam z mamą i tatą, ale bardziej chodziło mi o to, żeby przekazać, co myślę, niż o ich opinię.

A potem byli ludzie, z którymi zaprzyjaźniłem się na swojej drodze: James Milner, Jordan Henderson i inni.

To była wspólna decyzja między mną a klubem. Dałem jasno do zrozumienia, że ​​nie jestem gotowy siedzieć teraz na ławce rezerwowych. Rozegrałem kilka dobrych meczów w tym sezonie, ale nie tak dużo, jak zwykle, i mam dopiero 32 lata. Wciąż mam wiele do osiągnięcia. Nie mogłem tego osiągnąć tutaj, a potem, w rezultacie, oczywiście nie dostałem żadnej oferty kontraktu.

Wiesz, rozmawiałem z (dyrektorem sportowym) Richardem Hughesem, również z (prezesem FSG) Mike'iem Gordonem. Nasze relacje zawsze były bardzo dobre i zależało mi na tym, żeby tak pozostało. Odchodzę bez żalu, bez goryczy, bez niczego w tym stylu.

Jestem naprawdę zadowolony z podróży, którą odbyłem.

Co dla Ciebie oznacza możliwość godnego pożegnania?

Tak, to wiele znaczy. To chyba ważniejsze dla mojej rodziny. Właśnie tak staram się myśleć o niedzieli. Ważniejsze jest, żeby moje dzieci to widziały i doświadczały.

Cieszę się, że nie będę jedynym, który to zrobi. O to się martwiłem - o to, że będę w centrum uwagi. Cieszę się, że jeden z naszych przyjaciół (Mohamed Salah) może znaleźć się w centrum uwagi. Mogę się prześlizgnąć pod tym. Oczywiście pożegnanie będzie emocjonalne. To mój ostatni raz na Anfield i mamy w drużynie przeciwnej zawodnika, no, może nawet dwóch, ale jednego w szczególności, który powinien zostać godnie pożegnany.

Mam szczerą nadzieję, że Hendo (Jordan Henderson) dostanie w niedzielę wyjątkową owację na stojąco. To, co zrobił dla tego klubu, jak poprowadził nas do zdobycia tych trofeów, odegrał w tym kluczową rolę. Sposób, w jaki odszedł i takie tam… Mam szczerą nadzieję, że w trakcie meczu kibice będą mogli okazać wdzięczność kapitanowi, który to wszystko umożliwił. I jestem pewien, że kiedy Caoimhin (Kelleher) pobiegnie na The Kop, zostanie nagrodzony gromkimi brawami, na które również zasługuje.

Prawie nie grałeś w pierwszych miesiącach sezonu po przyjściu z Hull City w 2017 roku. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak potoczyłyby się sprawy, gdybyś nie zapukał do drzwi biura Kloppa?

Doszedłem do punktu, w którym musiałem coś powiedzieć. Nie było to nastawione na konfrontację, nie chciałem się wysilać - i dlatego rozmowa była tak dobra. Zapytałem go: „Co muszę zrobić, żeby dostać się do twojego zespołu?”. Wydawało mu się to oczywiste.

Następnego dnia poszedłem tam i pomyślałem: „Zrobię wszystko, co mi powiedział. Jeśli zawiodę, to zawiodę”.

Bez urazy dla Hull, ale ja grałem w drużynie, która była przyzwyczajona do gry niskim blokiem. Graliśmy w formacji 3-5-2 lub 4-5-1. Trafiłem do drużyny, która potrzebowała jak najszybciej odzyskać piłkę i miała 80% posiadania piłki, więc to była dla mnie duża zmiana. Po tej rozmowie wszystko zaskoczyło. Przyjąłem postawę: „Jestem w Liverpoolu i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby to zadziałało”.

Kibice będą pamiętać nie tylko asysty i trofea, ale także to, jak nieustannie naciskałeś na połowę drużyny Manchester City na Anfield w 2018 roku…

Nadal nie uważam, żeby to był faul! Oglądałem to wystarczająco dużo razy - trochę mnie to denerwuje. Wszyscy nadal o tym mówią, bo myślę, że to był moment, w którym ludzie dostrzegli, że potencjalnie mogę być lewym obrońcą przez lata.

To był moment w wielkim meczu z najlepszą drużyną świata w tamtym czasie. To był mecz, w którym naprawdę poczułem: „Należę do tego klubu piłkarskiego, jestem godzien tu być”. Wspominam to z szerokim uśmiechem na twarzy, bo to właśnie ten moment sprawił, że następnych dziewięć lat spędziłem tutaj.

Czy jest jakieś osiągnięcie z ostatnich dziewięciu lat, które szczególnie cenisz?

Miałem ich tak wiele, za co jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy. Finał Ligi Mistrzów (w 2019 roku) wyróżnia się całym dniem, nocą, a potem paradą, możliwością przeżycia tego po raz pierwszy i zrobienia tego z najlepszymi przyjaciółmi. Z perspektywy czasu, to były najlepsze 24 do 48 godzin mojego życia - pomijając moje dzieci i małżeństwo!

W zeszłym sezonie mecz z Tottenhamem był niesamowity, jeśli chodzi o moment, w którym mogliśmy przeżyć go przed własną publicznością i zdobyć mistrzostwo ligi. Nie udało nam się tego osiągnąć w sezonie 2019/20 (z powodu pandemii), więc ten ostatni sezon wiele dla mnie znaczył.

Byłem trochę zawiedziony, że chłopaki którzy grali z nami w sezonie 2019/20 nie mogli tego doświadczyć. Nie siedziałem obok Jordana Hendersona, Jamesa Milnera, Adama Lallany i Oxa (Alexa Oxlade-Chamberlaina). Dla mnie to moi najbliżsi przyjaciele, więc żałuję, że nie mogliśmy tego doświadczyć w 2020 roku, ale wiedziałem też, jakie mieliśmy szczęście, że ja i Trent (Alexander-Arnold) mogliśmy tego doświadczyć w zeszłym roku.

W drużynie, którą zbudował Jurgen Klopp, było tak wielu wybitnych bohaterów…

Razem wyruszyliśmy w tę niesamowitą podróż. Kiedy zaczynaliśmy, Mo Salah nie podpisał kontraktu jako najlepszy piłkarz ani skrzydłowy na świecie. Virgil van Dijk miał potencjał, żeby nim zostać, ale nie był najlepszym środkowym obrońcą na świecie. Alisson nie był najlepszym bramkarzem na świecie. Trent nie był najlepszym prawym obrońcą na świecie. Hendo wciąż próbował odnaleźć się w roli kapitana, próbując naprawdę się rozwinąć.

Wspinaczka na tę górę była najwspanialszym uczuciem na świecie, ponieważ każdego dnia wracaliśmy ze świadomością, że jesteśmy coraz lepsi.

Pokonywaliśmy drużyny w tunelu. Szczerze mówiąc, podchodziliśmy do meczów nie z arogancją, ale z poczuciem: „Nie ma mowy, żebyśmy dzisiaj przegrali, jeśli zagramy tak, jak wiemy, że potrafimy”. Mieliśmy niesamowite środowisko, w którym mogliśmy po prostu wyjść i wyrazić siebie, spróbować grać swobodnie, spróbować grać bez strachu.

Poziom treningu, liczba wślizgów - gdyby kibice oglądali treningi, krzyczeliby: „Stop!”. Zawsze dawaliśmy z siebie 100 procent. To zaczynało się od trenera i wszyscy to akceptowali. Wszyscy byli na tej samej fali i po prostu robiliśmy magiczne rzeczy.

Czy teraz czujesz się inaczej?

Jeśli chodzi o klub, który opuszczam, to nie jesteśmy jeszcze na etapie 2017 roku. Jesteśmy na etapie przejściowym.

W zeszłym roku wygraliśmy ligę, a atmosfera była bardzo podobna. Teraz ten rok nie wypalił z wielu powodów. Nie możemy się przed tym ukrywać i to nie jest usprawiedliwienie, ale to, przez co przeszliśmy zeszłego lata (wraz ze śmiercią Diogo Joty)… Mam nadzieję, że żadna drużyna nigdy więcej nie doświadczy takiej tragedii. Piłka nożna nie miała dla nas znaczenia. Przez tygodnie nie interesowała nas piłka nożna. Nikt z nas nie chciał trenować. Taka była rzeczywistość.

Byłeś leczony przez fizjoterapeutów, a fizjoterapeuci nie chcieli cię leczyć. Rozumiesz, o co mi chodzi? Taka jest rzeczywistość. Jako piłkarze mamy obowiązek, musimy iść naprzód. Musimy iść dalej i nam się to udało. Zaczęliśmy sezon całkiem dobrze, choć wciąż był to dla nas emocjonujący moment. Mecz z Bournemouth był niesamowicie emocjonujący, z całą rodziną Diogo. Po 20. minucie (kiedy skandowano piosenkę Joty) widzieliśmy prawdziwy spadek formy, ze względu na emocjonalny wpływ, jaki to miało na nas wszystkich.

Sezon był pełen wzlotów i upadków, nierówny. Kupiliśmy zawodników, którymi wszyscy byliśmy podekscytowani i wszyscy oni będą mieli niesamowite kariery w Liverpoolu. Nie mam co do tego wątpliwości. Ale oni są też młodzi.

Jedyne, co mnie w piłce nożnej irytuje, to to, że piłkarze nie kontrolują ceny. To rynek ją kontroluje. Ci piłkarze odniosą sukces w Liverpoolu. Widziałem ich na treningach, w meczach i ich nastawienie jest wystarczająco duże. Ale okazało się, że prawdopodobnie potrzebują trochę czasu.

Niektórzy zawodnicy, którzy grali na absurdalnie wysokim poziomie, nie osiągnęli jeszcze takiego poziomu. Jeśli to wszystko dodamy, to mamy nierówny sezon i to jest dla nas ogromną frustracją. Próbowaliśmy szukać odpowiedzi, ale nam się nie udało. Grało się z nami zbyt łatwo. Nie da się tego ukryć, ale wierzę, że dla przyszłości Liverpoolu w szatni jest wystarczająco dużo jakości, by znów osiągnąć sukces.

Mogą znowu tak jak my coś osiągnąć. Szkoda, że ​​nie w tym sezonie, bo wtedy może dodałbym jedno czy dwa trofea do i tak już imponującej gabloty. Nie tak miało być, ale w przyszłym sezonie wrócą do formy.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (2)

LiveFAN2001 23.05.2026 06:42 #
„Przez tygodnie nie interesowała nas piłka nożna. Nikt z nas nie chciał trenować. Taka była rzeczywistość.
Byłeś leczony przez fizjoterapeutów, a fizjoterapeuci nie chcieli cię leczyć.” To wiele wyjaśnia.
grypkareinkarnacja 23.05.2026 14:45 #
Łezka się w oku kręci, jak tak ważne postaci od nas odchodzą, w jednym sezonie Salah i on, więc Ali mógłby jeszcze zostać, bo co za dużo to nie zdrowo...
Jeśli od nas Slot jednak by odszedł, to ja będę bardzo żałował, bo jestem pewien, że nowy trener miałby z nich jeszcze czasem pożytek, Brendzio też z Gerrardem nieładnie pogrywał, gdyby nie odszedł przed Kloppem byłby jeszcze ogień.
Jeszcze parę latek pogra na solidnym poziomie w innym klubie. Powodzonka. Takich charakterów może nam brakować.

Pozostałe aktualności

Thompson: Liverpool potrzebuje McGinna (0)
19.06.2026 17:19, FroncQ, Liverpool echo
Micky van de Ven nie dla Liverpoolu (0)
19.06.2026 16:52, Gall1892, thisisanfield.com
Z Newcastle na inaugurację sezonu! (14)
19.06.2026 11:06, Gall1892, liverpoolfc.com
RB Lipsk odrzucił pierwszą ofertę za Diomande (18)
19.06.2026 10:23, Gall1892, thisisanfield.com
Liverpool znów uprzedził Newcastle (1)
19.06.2026 10:22, RosolakLFC, The Athletic
Poznajcie Victora Muñoza (0)
18.06.2026 23:26, Armani87, liverpoolfc.com