Arne Slota nie dało się pokochać
- Nie znam Gabriela Martinelliego, ale sprawia wrażenie fajnego faceta - powiedział Arne Slot. Stało się to chwilę po tym, jak brazylijski napastnik próbował w styczniu zepchnąć z murawy Conora Bradleya, gdy ten wił się z bólu po doznaniu kontuzji kolana, która zakończyła jego sezon.
- Nie można wymagać od Martinelliego, żeby myślał logicznie w 94 minucie - kontynuował, próbując zbagatelizować działania Brazylijczyka i mówiąc o problemie dotyczącym marnowania czasu w obecnej piłce.
Gdyby człowiek nie wiedział, że Slot prowadzi Liverpool, założyłby, że jest rzecznikiem Arsenalu.
Wszystko to było bardzo wyważone i bezstronne, ale każdy, kto prowadzi Liverpool, musi wiedzieć, jak władać mieczem, a kiedy użyć tarczy. Zwłaszcza kiedy świat wokół płonie, a komentatorzy tacy jak Gary Neville - słusznie lub nie - nazywają działania Martinelliego „absolutnie haniebnymi”, określając go jednocześnie mianem „idioty”.
Od czasu Roya Hodgsona w 2010 roku żaden menedżer Liverpoolu nie zaprezentował takiej dyplomacji. To nawiązanie do sytuacji, gdy Sir Alex Ferguson powiedział, że Fernando Torres dodał dużo od siebie po wślizgu Johna O’Shei, sugerując, iż "nie ma wątpliwości, że próbował doprowadzić do wyrzucenia zawodnika z boiska”. Hodgson nie tylko nie odpowiedział, ale dał menedżerowi Manchesteru United - największego rywala Liverpoolu - przyzwolenie na mówienie, tego co tylko chciał o jednym z najlepszych piłkarzy Liverpoolu. - Sir Alex Ferguson ma prawo do dowolnej opinii... - wymamrotał Hodgson z szacunkiem.
Istnieje wiele twardych kryteriów, na podstawie których ocenia się każdego menedżera lub trenera Liverpoolu, ale zawsze wszystko zaczyna się od wyników. Slot ostatecznie stracił pracę na Anfield zaledwie rok po wygraniu ligi, w związku z przegraniem 20 meczów - w tym Tarczy Wspólnoty - w sezonie 2025/26. Zdumiewająco szybko tracił zwolenników, biorąc pod uwagę jego osiągnięcia w pierwszym sezonie, a wszystko zaczęło się od serii dwunastu meczów od końca września, z których Liverpool przegrał dziewięć.
Problem Slota od samego początku polegał na tym, że nie było w jego zachowaniu niczego, co można byłoby porównać do jego poprzednika. Nie jest pozbawiony osobowości, ale w przeciwieństwie do Jürgena Kloppa, nie próbował wpływać na innych słowami, gestami a przede wszystkim postawą. Należy podkreślić, że było to częścią wielkiej strategii Liverpoolu, który założył, że kult menedżera albo umarł, albo zaniknął od czasu odejścia Kloppa, którego siła była tak wielka.
Slot, jako główny trener, był raczej menedżerem średniego szczebla. Kimś, kto działał na granicy urzędnika państwowego, a funkcjonariusza służby więziennej. Nie było za co kochać Slota. On i system wokół niego skupiali się wyłącznie na piłce nożnej. Kiedy gra jest zła, tak się dzieje.
Decydując się na zwolnienie Slota, Liverpool przyznał, że wyzwania związane z prowadzeniem drużyny w Premier League zmieniły się, nawet w tym krótkim czasie od jego zatrudnienia. Wydaje się, że wynika to przede wszystkim z taktyki, w której wyniki coraz częściej zależą od stałych fragmentów gry i umiejętności omijania pressingu, na co Slot i Liverpool zareagowali z opóźnieniem.
Kierując się tą samą logiką, warto przyjrzeć się drużynom, które grały w finale Ligi Mistrzów i ocenić, jak zarządzany jest każdy z tych klubów. Podczas gdy Paris Saint-Germain i Arsenal postawiły na menadżerów, Liverpool poszedł w drugą stronę i w obecnej sytuacji wydaje się chętny do kontynuowania tej drogi z Andonim Iraolą.
Bask spisał się znakomicie w Rayo Vallecano i Bournemouth, ale przeprowadzka do Liverpoolu byłaby jak przejście ze szkółki niedzielnej do Watykanu. W Rayo awansował w barażach, a następnie w Bournemouth poprowadził klub do europejskich pucharów po raz pierwszy w historii. Niepokojący pozostaje jednak fakt, że jego jedynym trofeum w roli trenera był Superpuchar Cypru z AEK Larnaka w 2018 roku.
Słowa Mike'a Tysona o tym, że każdy ma plan, dopóki nie dostanie w twarz, można odnieść do piłki nożnej. Na pierwszy rzut oka styl gry Iraoli dałby kibicom Liverpoolu, którzy chodzą na mecze to czego oczekują i ponownie rozkręciłby Anfield, gdyż ma on tendencję do stawiania na ofensywę. Po spędzeniu większości swojej kariery piłkarskiej w Athletic Club, Iraola zna wymagania dużego i wyjątkowego klubu z regionu, który pod względem relacji wewnętrznych przypomina Merseyside.
Jednak oczekiwania dotyczące komunikacji ze światem są różne w przypadku piłkarza i trenera, nawet w obrębie tego samego klubu. W Liverpoolu trzeba być twardym człowiekiem, aby przetrwać w rutynie, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, o czym Klopp opowiadał po odejściu z klubu. Gdybym był właścicielem, który decyduje o dalszych losach drużyny - i gdyby on sam był zainteresowany powrotem - zrobiłbym wszystko, co w mojej mocy, aby go do tego przekonać.
Simon Hughes

Komentarze (5)