Druga część wywiadu z Iraolą
Zapraszamy do przeczytania drugiej części ekskluzywnego wywiadu z nowym trenerem Liverpoolu, Andonim Iraolą.
W rozmowie z oficjalną stroną klubu, przeprowadzonej krótko po przybyciu do AXA Training Centre, Iraola opowiedział o swoim stylu przywództwa, wrażeniach dotyczących obecnej kadry oraz przygotowaniach do sezonu 2026/27.
Wróćmy do pytań. A co z twoim stylem zarządzania? Poza boiskiem – jak prowadzisz zespół?
– Moim zdaniem, my jako trenerzy jesteśmy kilkoma osobami w jednej postaci, ale przede wszystkim jesteśmy tutaj po to, by pomagać zawodnikom. Musimy stworzyć – jak zawsze mówię – wspólną platformę, dzięki której każdy może wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Musimy znaleźć najlepsze role dla każdego piłkarza, sprawić, by czuli, że również indywidualnie będą się u nas rozwijać, dać im kulturę pracy i atmosferę, dzięki którym będą mogli funkcjonować możliwie najszczęśliwiej.
– Zawsze powtarzam: jeśli wszyscy są szczęśliwi i wokół drużyny panuje dobra atmosfera, to daje ci punkty. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jako trener nigdy nie sprawisz, że wszyscy będą zadowoleni, ale musimy stworzyć kulturę, w której każdy będzie czuł się komfortowo, wykonując swoją pracę. Bo ostatecznie jesteśmy tutaj, aby wykonywać swoje obowiązki – w różnych miejscach, na różnych stanowiskach. Ale musimy robić to w najlepszej atmosferze, jaką jesteśmy w stanie stworzyć.
Arne Slot zapewnił Liverpoolowi grę w Lidze Mistrzów, co na pewno bardzo cię ekscytuje. Możliwość prowadzenia Liverpoolu w tych rozgrywkach musi być wyjątkowa...
– Tak, ogromny szacunek dla Arne. Ogromny szacunek. Zdobył mistrzostwo Premier League, a to jest coś wielkiego, szczególnie w klubie takim jak Liverpool.
– Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, miałem okazję zagrać w niej tylko raz jako piłkarz. Często kwalifikowaliśmy się do Ligi Europy, ale w Champions League wystąpiłem tylko raz i teraz nie mogę się doczekać pierwszego udziału w tych rozgrywkach jako trener.
– Będę się mierzył z wielkimi wymaganiami. Z drugiej strony to przede wszystkim wielka szansa, by mierzyć się z najlepszymi drużynami Europy i zobaczyć, gdzie jesteśmy.
Wspominałeś wcześniej o trzech latach w Premier League. Traktujesz to jako przewagę? Nie tylko prowadziłeś choćby Milosa Kerkeza, ale też analizowałeś zawodników Liverpoolu.
– Tak, zdecydowanie. Dla mnie pozostanie w Premier League jest dużo łatwiejsze pod względem znajomości składu.
– Analizowaliśmy Liverpool bardzo często – jego potencjalne słabości i mocne strony. Uważam, że mamy bardzo dobrą kadrę. Jak zwykle o tej porze roku w każdym klubie, jest jeszcze trochę pracy do wykonania. Ale dla mnie najważniejsze jest teraz docenienie zawodników, których już mamy.
– Powiem im to wprost: dla mnie wszyscy jesteście nowymi transferami. Powtórzę: wszyscy jesteście nowymi transferami. Mamy w tej drużynie mnóstwo jakości i naprawdę nie mogę się doczekać pracy z nimi.
– Wcześniej miałem w zespole chyba tylko Milosa. Kilku innych znam, z kilkoma już rozmawiałem. Będzie świetnie znów pracować z Milosem, pomagać mu się rozwijać i wspierać go w dalszym progresie. Naprawdę bardzo na to czekam.
Jak planujesz kontakt z zawodnikami? To trudny okres, bo są na mundialu lub z reprezentacjami. Zamierzasz rozmawiać z nimi telefonicznie?
– Na ten moment bardziej niż rozmowy z piłkarzami interesują mnie rozmowy ze sztabem.
– Niektórzy zawodnicy będą na zasłużonych wakacjach, inni będą z reprezentacjami. Ja chcę rozmawiać z ludźmi, którzy są tutaj każdego dnia i bardzo dobrze znają tych piłkarzy, żeby być maksymalnie przygotowanym na pierwszy dzień okresu przygotowawczego.
– Szczególnie jeśli chodzi o młodych zawodników, którzy przejdą z nami cały okres przygotowawczy – chcę dowiedzieć się jak najwięcej o organizacji, sztabie, sposobach tworzenia odpowiedniej atmosfery i środowiska, aby od pierwszego dnia każdy czuł, że wszystko jest na swoim miejscu i żeby proces adaptacji przebiegał możliwie szybko.
– Jesteśmy w trakcie budowania najlepszego sztabu, jaki możemy stworzyć. Dla mnie najważniejsze jest teraz poznanie ludzi, którzy już tutaj pracują.
– Czasami nie widać ich w telewizji – analityków, trenerów przygotowania fizycznego, wszystkich tych osób, które każdego dnia mają bezpośredni kontakt z zawodnikami.
– Oni będą dla nas niezwykle wartościowi. To prawda, że przyjdą nowi ludzie, nowi członkowie sztabu, ale bardzo chcę docenić tych, którzy już tutaj pracowali z tymi zawodnikami. To oni najbardziej pomogą nam na początku.
Masz już w głowie termin powrotu zawodników na okres przygotowawczy?
– Tak. Jeszcze zanim tutaj przybyliśmy, wykonano mnóstwo pracy i staramy się jak najmniej zmieniać na początku.
– Oczywiście będą różne harmonogramy. Wszystko zależy od tego, jak daleko zawodnicy zajdą ze swoimi reprezentacjami na mundialu. Niektórzy dołączą wcześniej, inni później. Wszystko jest jednak przygotowane tak, aby przebiegło płynnie i bez problemów.
Jednym z twoich pierwszych zadań będzie wyjazd z zespołem na przedsezonowe tournée do USA. Czekasz na to, by zobaczyć, jak ogromny jest ten klub na całym świecie?
– Tak. Byłem już z Bournemouth na tournée w USA, również stacjonowaliśmy w Chicago.
– To świetna okazja, by zobaczyć pierwsze mecze zespołu. A dla mnie osobiście będzie to również moment, w którym jeszcze mocniej uświadomię sobie – choć już to wiem – jak wielki jest ten klub i jak globalną marką się stał. Mamy kibiców na całym świecie i mam nadzieję, że damy im dobre mecze.
Stany Zjednoczone są ci szczególnie bliskie. Tam przechodziłeś z roli piłkarza do roli trenera, a ten etap trwał około półtora roku...
– Miałem szczęście zakończyć tam karierę. Przez 16 lat grałem dla Athletic Club i szczerze mówiąc, nie chciałem występować nigdzie indziej. Byłem bardzo związany z tym klubem. Kiedy jednak nadszedł moment zakończenia kariery, pomyślałem: „OK, to musi być coś zupełnie innego, prawdopodobnie poza Europą”.
– Uważam, że podjąłem właściwą decyzję, przechodząc do MLS i grając dla New York City FC. To było dla mnie świetne doświadczenie.
– To właśnie wtedy zacząłem zastanawiać się: „Co będę robił po zakończeniu kariery?”. Starzejesz się, nogi nie są już takie same, ale zaczynasz lepiej rozumieć grę.
– To był etap mojej kariery, który może nie był najlepszy pod względem wydarzeń na boisku, ale okazał się bardzo ważny dla kolejnego rozdziału mojego życia.
Siedząc tutaj, myślisz czasem o trenerach, których miałeś jako zawodnik i którzy wpłynęli na ciebie na początku kariery?
– Na końcu trzeba podziękować wszystkim, których spotkaliśmy na swojej drodze. Miałem bardzo dobrych trenerów i starałem się czerpać od każdego z nich – czy to konkretne ćwiczenia, pomysły czy sposób patrzenia na różne fazy gry.
– Uważam, że uczysz się od każdego szkoleniowca. Jestem im bardzo wdzięczny. Czasami mam okazję powiedzieć im to osobiście. Jesteśmy tym, co przyswoimy. Jako zawodnik powinieneś chłonąć wszystko, co możesz, od każdego.
– Nawet teraz, gdy jesteśmy trenerami, wykorzystuję każdą okazję, gdy inni szkoleniowcy przyjeżdżają oglądać treningi – by zdobywać nowe pomysły i uczyć się nowych rzeczy. Bo futbol ewoluuje. Nigdy się nie zatrzymuje.
– A jeśli ty się zatrzymasz, stajesz się gorszy. Dlatego trzeba stale się rozwijać. Myślę, że to jedno z naszych największych wyzwań.
Pierwszą część wywiadu znajdziecie tutaj.

Komentarze (2)
Po roku kibicowania bez emocji, teraz czekam na rozpoczęcie sezonu jak za gwiazdką w Boże Narodzenie.