Dlaczego Liverpool sięgnął po Frimponga?
Jeremie Frimpong nie jest obecnie typowany do rozpoczęcia swojego drugiego sezonu w Liverpoolu jako podstawowy prawy obrońca, jednak teraz pojawiają się doniesienia, że taka rola nigdy nie była dla niego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
Frimpong dołączył do Liverpoolu z Bayeru Leverkusen latem ubiegłego roku za 29,5 miliona funtów, lecz kontuzje oraz trudności z przyzwyczajeniem się do nowych warunków sprawiły, że jego debiutancki sezon był bardzo wymagający.
Holender rozegrał jedynie 1794 minuty w 35 występach, z czego 23 razy wychodził w podstawowym składzie. Opuścił również 20 meczów z powodu problemów ze ścięgnem podkolanowym.
Było to bez wątpienia rozczarowujące dla wszystkich zainteresowanych stron, jednak sytuacja Frimponga w Liverpoolu może stać się bardziej zrozumiała, jeśli spojrzeć na to, jak osoby decyzyjne w klubie postrzegały ten transfer w momencie jego zatwierdzania.
Na swoim Substacku dziennikarz David Lynch podzielił się swoimi informacjami na ten temat.
- Od samego początku prywatnie postrzegano go jako okazję transferową, której wartość polega na tym, że można korzystać z niego rotacyjnie w różnych pozycjach i rolach w zespole.
25-letni zawodnik w takiej roli występował w końcowej fazie ubiegłego sezonu, dzieląc swój czas gry pomiędzy pozycjami prawego obrońcy a prawego skrzydłowego.
Można wręcz argumentować, że tak naprawdę nie jest on idealnie dopasowany do żadnej z tych pozycji. Swoją najlepszą formę w Bayerze Leverkusen prezentował jako wahadłowy w ustawieniu 3-4-3 prowadzonym przez Xabiego Alonso, gdzie miał dużo wolnej przestrzeni do wykorzystania i mógł w pełni korzystać ze swojej zabójczej szybkości.
- W związku z tym można odnieść wrażenie, że nie ma większej chęci, aby przez dłuższy czas pełnił rolę regularnego zawodnika pierwszego składu.
Można przypuszczać, że Liverpool dostrzegł wartość tego transferu z wielu powodów, a jednym z najważniejszych był fakt, że reprezentant Holandii miał w swoim kontrakcie klauzulę odstępnego.
Dzięki temu nie było konieczności prowadzenia negocjacji z Bayerem Leverkusen, co sprawiło, że transfer przebiegł stosunkowo sprawnie. W tym samym oknie transferowym do Liverpoolu przeniósł się również jego bliski przyjaciel i kolega z drużyny, Florian Wirtz.
Wszechstronność Frimponga, który może występować zarówno na prawej obronie, jak i na prawym skrzydle, okazała się szczególnie cenna w sezonie zakłóconym przez nieobecność Mohameda Salaha z powodu udziału w Pucharze Narodów Afryki.
Co istotne, dzięki szkoleniu w akademii Manchesteru City, Frimpong spełnia kryteria zawodnika „homegrown” w Premier League, a Liverpool nie dysponuje zbyt wieloma piłkarzami pierwszego zespołu, którzy pomagają wypełnić ten limit.
Mimo to, nawet jeśli już w momencie transferu nie był postrzegany jako oczywisty zawodnik wyjściowej jedenastki, Frimpong nadal ma swoje miejsce w Liverpoolu

Komentarze (2)