LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 884

Stephenson o wypożyczeniu do Dundee i swojej przyszłości


Luca Stephenson zakończył bieżący sezon przedwcześnie, tak jak rok temu. Kontuzja ścięgna udowego odniesiona na treningu przed meczem Dundee United z Livingston 11 kwietnia w Scottish Premiership przerwała sezon 22-latka, a badania i opinie specjalistów wykazały, że uszkodzenie jest poważniejsze, niż początkowo się obawiano.

Cofnijmy się o 12 miesięcy, a sezon 2024/25 dla Stephensona zakończył się w połowie kwietnia, kiedy to, podczas pierwszego z dwóch kolejnych wypożyczeń do Tannadice, przeszedł operację podwójnej przepukliny, z którą grał przez cztery miesiące.

Siedząc w sali prasowej na boisku treningowym Liverpoolu i rozmawiając z The Athletic w ostatnich tygodniach sezonu, wyraźnie widać rozczarowanie tym, jak zakończyło się to drugie wypożyczenie, ale to również okazja dla wszechstronnego obrońcy, by podsumować 67 występów w barwach Dundee United w ciągu tych dwóch sezonów.

Rzadko zdarza się, by piłkarze spędzali dwa sezony z rzędu na wypożyczeniu w tym samym klubie, ale wpływ Stephensona w Dundee sprawił, że stał się ulubieńcem kibiców i częścią tamtejszego zespołu. Jego doświadczenie zdobyte w szkockiej lidze pomogły mu odnaleźć miejsce na boisku, gdzie czuje się najlepiej. W początkach kariery często był zmuszony pełnić różne role w zespole.

Stephenson przeszedł przez Akademię Liverpoolu jako pomocnik, a następnie w sezonie 2023/24 grał jako skrzydłowy, boczny obrońca i środkowy pomocnik na wypożyczeniu w Barrow w  League Two. Przełomowym momentem dla niego był występ na pozycji prawego obrońcy w meczach towarzyskich pierwszego zespołu pod wodzą ówczesnego trenera Arne Slota latem 2024 roku.

Jeszcze nie zaliczył występu w seniorskiej reprezentacji Liverpoolu i przyznaje, że rozważałby „nową przygodę” poza Anfield, drogę wybraną przez niektórych jego rówieśników z Akademii – ale nie może się też powstrzymać od zastanawiania się, czy nie dostałby szansy gry w pierwszym składzie, gdyby nie wypożyczenie w sierpniu ubiegłego roku.

Pierwszy sezon Stephensona w Dundee United był ogromnym sukcesem. Rozegrał 34 mecze we wszystkich rozgrywkach, zdobył nagrodę dla młodego zawodnika sezonu przyznawaną przez klub i kibiców, a także pomógł zapewnić sobie awans do europejskich pucharów dzięki zajęciu czwartego miejsca. Później pojawiły się oferty z klubów Championship i League One w Anglii oraz możliwości zagranicy, ale po rozmowie z menedżerem Jimem Goodwinem podjął decyzję o powrocie do Tannadice.

- Najlepszą rzeczą w Szkocji jest różnorodność meczów – wyjaśnia Stephenson, który ma jeszcze rok do końca obecnego kontraktu z Liverpoolem.

- To daje Celticowi i Rangersom – a w tym roku Hearts – możliwość gry przed pełną publicznością na dużych stadionach.

- Potem derby z Dundee i to, jak wiele to znaczy dla ludzi.

- A potem w środku tygodnia trzeba pojechać gdzieś, na przykład do Ross County [i na ich stadion w Dingwall, miasteczku targowym w Highlands o mniejszej liczbie ludności i pojemności 6500 widzów]; to również zupełnie inne doświadczenie.

Wypożyczony z Liverpoolu zawodnik po powrocie do Tannadice skupił się na poprawie gry podaniowej i podejmowaniu decyzji w ataku. Pięć bramek i pięć asyst w 29 meczach ligowych pokazuje, że taka praca na boisku treningowym się opłaciła.

- Czułem się tak jak w domu. To zasługa atmosfery, jaką stworzyli menedżer i jego sztab – mówi Stephenson.

- Zaufanie w piłce nożnej jest ogromnie ważne. Menedżer od razu mi je zaszczepił. Takie prawdziwe zaufanie jest rzadkością, biorąc pod uwagę znajomość innych młodych chłopaków [w Liverpoolu] i ich doświadczenia na wypożyczeniach. Czuję, że mogę próbować nowych rzeczy, a menedżer nie będzie mnie za to oceniał ani krytykował.

Podczas rozmów z Goodwinem zeszłego lata rozmawiali o tym, jak Stephenson przejmie większą odpowiedzialność i stanie się liderem.

28 lutego, podczas meczu wyjazdowego z Motherwell, w którym na ławce rezerwowych znaleźli się kapitan Ross Graham i wicekapitan Will Ferry, młody wypożyczony z Anfield zawodnik otrzymał opaskę kapitana.

- Czułem się naprawdę dumny – mówi Stephenson.

- To pokazało, na jakim etapie kariery jestem i jak daleko zaszedłem. To rola, którą zdecydowanie chcę pełnić w ciągu najbliższych kilku lat – być kapitanem gdzieś na pełen etat.

Te cechy przywódcze rozwinęły się u Stephensona już na wczesnym etapie jego piłkarskiej kariery.

W wieku 14 lat opuścił akademię swojego rodzinnego klubu Sunderland i dołączył do młodzieżowej drużyny Liverpoolu. Musiał wyprowadzić się od rodziców ze względu na odległość.

- To było trudne; od czasu do czasu tęskniłem za domem, ale to naprawdę pomogło mi dorosnąć, dojrzeć i stać się zawodnikiem i człowiekiem, jakim jestem – wyjaśnia.

- Nie czuję się już tak młody, jak na swój wiek.

To pierwsze doświadczenie sprawiło, że odnalezienie się w tych różnych szatniach było „łatwiejszym zadaniem”, ale pierwsze wypożyczenie Stephensona do Barrow było również ważną lekcją.

Będąc poza bańką Akademii, Stephenson zdał sobie sprawę, że musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność i chociaż w Barrow miał wsparcie ze strony personelu klubowego, musiał „radzić sobie sam” bardziej niż w Liverpoolu i przejąć inicjatywę, w tym w kwestii ćwiczeń na siłowni.

Luca rozegrał w tym sezonie 34 mecze i podkreśla rolę, jaką w jego rozwoju odegrali ówczesny menedżer Barrow, Pete Wild, i jego kolega z drużyny, James Chester, były obrońca reprezentacji Walii.

- Nie wszystko mi wychodziło na boisku i poza nim – mówi.

- Uczysz się w trakcie pracy, ponieważ seniorskiej piłki nożnej nie da się odtworzyć na poziomie akademii. Byłem trochę sfrustrowany, że nie grałem częściej. Zdarzało mi się być poza kadrą, czasami na ławce rezerwowych, a potem zaczynałem. Z perspektywy czasu, Pete był dla mnie świetny, wpuszczał mnie na linię ognia i z niej schodził, kiedy uważał, że tak trzeba.

To doświadczenie było bezcenne i przez ostatnie dwa sezony był mocnym punktem Dundee United.

Stephenson ponownie pokazał swoją wszechstronność w tym nagradzanym debiutanckim roku, grając na wielu pozycjach w obronie i pomocy, ale w tym skorzystał na większej stabilności. Rozpoczął i zakończył sezon jako prawy obrońca, z epizodem w pomocy.

Przez cały sezon Stephenson regularnie kontaktował się z Garym Probertem, szefem działu zarządzania wypożyczeniami w Liverpoolu. Probert przyjeżdżał oglądać jego treningi i mecze – Stephenson żartuje, że zazwyczaj „wybiera najlepszych” zawodników Celtiku i Rangersów, jeśli chodzi o mecze, w których brał udział – a potem spotykali się na kawę i omówienie swoich planów.

W międzyczasie Probert dzwonił do niego i przekazywał wiadomości od sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny oraz fizjoterapeuty Tony'ego Jonesa, który zajmował się zawodnikami do lat 21 i zawodnikami wypożyczonymi.

- Oni się tobą opiekują – mówi Stephenson

- Komunikacja jest naprawdę częsta, ale bez opieki nad tobą, pozwalają ci poczuć się jak gracz innego klubu.

- To będzie dla mnie ważne lato - przyznał Stephenson kiedy rozmowa zeszła na plany na przyszłość.

Stephenson nie chce zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale decyzja o jego kolejnym kroku musi zostać podjęta. Nowo awansowani Bolton Wanderers prowadzą obecnie rozmowy w sprawie pozyskania wszechstronnego 22-latka, a inne kluby z Championship również są nim zainteresowane.

Prawie dwa lata temu pierwszy okres przygotowawczy Slota wydawał się dla niego momentem przełomu. Przeszedł przez kolejne grupy wiekowe w Akademii, ale nie dostał szansy na grę na najwyższym szczeblu za poprzedniego menedżera Jürgena Kloppa.

Po tym, jak Trent Alexander-Arnold był nieobecny w reprezentacji Anglii na Mistrzostwach Europy do połowy lipca i kontuzje dręczyły innych zawodników, Stephenson był następny w kolejce na prawego obrońcę. Wykorzystał swoją szansę, zapewniając sobie miejsce w trzymeczowym letnim tournée po Stanach Zjednoczonych, gdzie zyskał uznanie kibiców.

Mógł z bliska obserwować elitarnych zawodników, a koledzy z obrony - Conor Bradley i Jarell Quansah odegrali kluczową rolę w jego adaptacji w pierwszym składzie.

- To była szansa, której zawsze pragnąłem – wspomina.

- Nie jestem pewien, czy trener [Slot właśnie objął stanowisko] w pełni wiedział, że nie jestem prawym obrońcą, kiedy po raz pierwszy awansowałem, ale wyjaśnił mi, czego szuka, a ja po prostu starałem się to uwzględnić.

Rozpoczęcie okresu przygotowawczego zeszłego lata zostało opóźnione z powodu szokującej śmierci Diogo Joty.

- To był trudny czas – wspomina Stephenson.

- Spędziłem z nim tylko krótkie chwile, ale był świetnym facetem i uwielbiałem z nim pracować i grać.

Kiedy Liverpool zaczął mecze sparingowe, Stephenson ponownie zabłysnął, między innymi będąc „wrzuconym” na środek obrony w meczu otwarcia przeciwko Preston North End.

Problemy Liverpoolu na prawej obronie były w tym sezonie dobrze udokumentowane, począwszy od sprzedaży Alexandra-Arnolda do Realu Madryt, a następnie kontuzji Bradleya i nowego nabytku Jeremiego Frimponga. Harmonogram powrotu do zdrowia Bradleya pozostaje tajemnicą, chociaż zaskakujące wykluczenie Jeremiego Frimponga z kadry Holandii na Mistrzostwa Świata oznacza, że ​​w okresie przygotowawczym chociaż on będzie dostępny.

Mimo to, można wybaczyć Stephensonowi zastanawianie się, co by było, gdyby został na Anfield zamiast wracać do Dundee United.

- To wszystko jest czysto hipotetyczne, prawda? To coś, co siedzi ci w głowie, kiedy zdarzają się kontuzje. Gdybym został, czy byłaby to dla mnie szansa na grę w Premier League? Ale gdybym został, prawi obrońcy prawdopodobnie byliby w pełni sprawni, a ja nigdy nie dostałbym szansy – tak właśnie działa piłka nożna - powiedział Stephenson.

Stephenson ma szansę wyleczyć kontuzję ścięgna udowego przed nadchodzącym okresem przygotowawczym. Młodzi piłkarze Liverpoolu będą mieli okazję zaimponować nowemu trenerowi Andoniemu Iraoli, ponieważ kilku doświadczonych zawodników zmierza na Mistrzostwa Świata, które zakończą się dopiero 19 lipca. Ponieważ kandydaci z Championship zabiegają o jego usługi, Stephenson nie zamyka sobie drzwi do wyboru.

Zeszłego lata Tyler Morton i Quansah, koledzy z drużyny w podobnym wieku co Stephenson, przenieśli się odpowiednio do francuskiego Lyonu i niemieckiego Bayeru Leverkusen i od tego czasu świetnie sobie radzą.

- Jeśli nadal tu będę, to chciałbym wziąć udział w przedsezonowym tournée [Liverpool ponownie wybiera się do Stanów Zjednoczonych w lipcu i na początku sierpnia], mam nadzieję, że uda mi się zdobyć trochę minut i zaimponować trenerowi.

- Jestem teraz w takim wieku, że muszę grać w pierwszej drużynie, tak jak robiłem to przez ostatnie kilka sezonów. Jeśli to będzie w Liverpoolu, to fantastycznie. Jeśli nie, znajdę nową przygodę, jak inni chłopcy, którzy odeszli i poradzili sobie naprawdę dobrze.

Trzeci sezon w Tannadice wydaje się jednak mało prawdopodobny, ponieważ Goodwin przyznał w zeszłym miesiącu dziennikarzom, że prawdopodobnie będzie poza ich zasięgiem finansowym.

- Może powinienem założyć zrzutkę na GoFundMe, żeby tam wrócić — żartuje Stephenson.

Jedno jest pewne: wychowanek Akademii Liverpoolu wie, gdzie widzi swoją przyszłość z perspektywy pozycji.

- Chcę grać na prawej obronie lub na prawym wahadle. Grałem już na tej pozycji u kilku managerów i wydaje mi się, że tam spisuję się najlepiej - zakończył Stephenson.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności