Martinez: Diogo jest jednym z nas
Selekcjoner reprezentacji Portugalii, Roberto Martínez, złożył wzruszający hołd Diogo Jocie przed rozpoczęciem przez swoją drużynę kampanii na mistrzostwach świata. Jota byłby tam obecny. Było to jego marzenie, o którym często rozmawiał z Andym Robertsonem.
Śmierć Joty była ogromnym ciosem nie tylko dla Liverpoolu, ale również dla reprezentacji Portugalii. Jego ostatnim profesjonalnym występem, niespełna miesiąc przed śmiercią, było zdobycie z kadrą narodową trofeum Ligi Narodów.
Przed rozpoczęciem kampanii Portugalii na mistrzostwach świata selekcjoner reprezentacji, Roberto Martínez, opowiedział o tym, jak dziedzictwo pozostawione przez zmarłego piłkarza będzie źródłem inspiracji dla całej drużyny.
- Diogo jest światłem dla całego zespołu. Diogo jest dla nas wzorem tego, czego pragniemy i co musimy osiągnąć — realizacji marzeń, takich jak zdobywanie trofeów dla Portugalii, tak jak zrobił to, wygrywając Ligę Narodów. On był bardzo ważną częścią drużyny.
- Chciał wygrać mistrzostwo świata, dlatego staje się to dla nas pewnego rodzaju zobowiązaniem i wzorem do naśladowania. Diogo był najlepszym przykładem wiary w to, że wszystko jest możliwe. Zawsze wykazywał się ogromną determinacją i zawsze potrafił znaleźć rozwiązanie we właściwym momencie, nawet w najtrudniejszych chwilach meczu. Sposób, w jaki znalazł rozwiązanie w meczu z Danią w ćwierćfinale, okazał się kluczowy i zrobił różnicę w całej kampanii Portugalii w Lidze Narodów.
- Dlatego stał się dla nas kimś niezwykle ważnym — źródłem dodatkowej energii i światła w tych trudnych momentach, które przeżywa każda drużyna piłkarska i każda reprezentacja narodowa. Musimy czerpać z jego inspiracji aż do samego końca, ponieważ wciąż jest częścią nazej drużyny.
Po tym, jak Szkocja zapewniła sobie awans na mistrzostwa świata dzięki zwycięstwu nad Danią w listopadzie, Robertson nie potrafił powstrzymać emocji, gdy wspominał, jak on i Jota często rozmawiali o wyjeździe na ten turniej.
- Nie mogłem dziś przestać myśleć o moim przyjacielu, Diogo Jocie. Bardzo często rozmawialiśmy o mistrzostwach świata. On opuścił poprzedni mundial z powodu kontuzji, a ja nie pojechałem, ponieważ Szkocja nie zdołała się zakwalifikować. Zawsze rozmawialiśmy o tym, jak to będzie pojechać na mistrzostwa świata.
Tuż przed rozpoczęciem turnieju wdowa po Jocie, Rute Cardoso, wysłała Robertsonowi poruszający list.
- Piszę do Ciebie z sercem pełnym tęsknoty, wdzięczności i przede wszystkim dumy. Diogo często o Tobie mówił. O przyjaźni, którą zbudowaliście, o bitwach, które razem stoczyliście, o wyzwaniach, śmiechu, rozmowach o piłce nożnej… i o marzeniach.
- Mistrzostwa świata były jednym z tych marzeń — marzeń, które pielęgnowaliście razem, ramię w ramię, z tą samą pasją, z jaką wychodziliście na boisko. Kiedy usłyszałam Twoje słowa i dowiedziałam się, co czułeś w dniu, w którym Szkocja wywalczyła awans na mistrzostwa świata po tylu latach oczekiwania, zrozumiałam, że Diogo tak naprawdę nigdy nie opuścił boiska.
- Osiągając ten cel i zapewniając sobie miejsce na mistrzostwach świata, nie pojedziesz tam sam. Zabierzesz ze sobą również jego marzenie. A gdy wyjdziesz na murawę, wiem, że nie będziesz szedł tam sam — Diogo będzie z Tobą w Twoich myślach, w każdym kroku i w Twoim sercu.
- Dlatego dziś chcę Ci podziękować. Dziękuję, że o nim nie zapomniałeś. Dziękuję, że zabierasz go ze sobą. Dziękuję, że potrafiłeś zamienić ból po stracie w siłę i w coś tak pięknego.
- Tak właśnie radzimy sobie z tym tutaj, w domu. Każdego dnia. Byłby z Ciebie niesamowicie dumny — i jestem pewna, że nadal jest. Pielęgnuj to marzenie, Andy. Przeżyj je zarówno dla siebie, jak i dla niego.

Komentarze (0)