LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 817

Dobry start Isaka na mundialu nadzieją dla Liverpoolu


Alexander Isak wyglądał jak Alexander Isak. Po raz pierwszy od bardzo dawna szwedzki napastnik, trzymając w rękach nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu po zwycięstwie Szwecji 5:1 nad Tunezją, mógł spojrzeć na swoje występy z satysfakcją. Zagrał jak napastnik światowej klasy.

Jeden gol i dwie asysty w ciągu 90 minut to dokładnie taki dorobek, jakiego Liverpool i jego kibice oczekiwali, gdy we wrześniu ubiegłego roku – jako aktualny mistrz Premier League – klub wydał rekordowe 125 milionów funtów (168 mln dolarów), aby sprowadzić go na Anfield.

Prawie dwanaście miesięcy później, po sezonie, w którym niemal wszystko układało się dla Isaka nie po jego myśli, pojawia się nadzieja, że podczas mistrzostw świata odzyska formę i przeniesie ją na okres przygotowawczy oraz kolejny sezon. To był bardzo dobry początek.

Trzeba podkreślić, że nikt nie twierdzi, iż 26-latek „wrócił do swojej najlepszej dyspozycji” tylko dlatego, że zrobił dobre wrażenie przeciwko słabej Tunezji. Jednak perspektywy wyglądają znacznie bardziej optymistycznie, niż gdyby rozegrał przeciętne spotkanie.

Napastnik został zmieniony dopiero w 90. minucie. Był to pierwszy raz od października – kiedy grał dla Szwecji przeciwko Kosowu – że dotrwał na boisku do tego momentu meczu.

Isak zdobył wcześniej efektowną bramkę w spotkaniu towarzyskim z Norwegią, a jego trafienie przeciwko Tunezji było bardzo podobne pod względem wykonania.



Po raz kolejny była to akcja z kontrataku. Isak otrzymał podanie w lewym kanale, ruszył w kierunku pola karnego rywali, a następnie posłał precyzyjny strzał w dalszy róg bramki.

Bramkarz Tunezji, Mouhib Chamakh, powinien zachować się lepiej w tej sytuacji, jednak Isak zasługuje na uznanie za to, że zdecydował się na uderzenie bardzo wcześnie, jeszcze zanim w pełni przygotował sobie pozycję do strzału.



To właśnie w takich sytuacjach Isak czuje się najlepiej, ale były to sytuacje, w których niezwykle rzadko znajdował się podczas gry dla Liverpoolu.

Drużyna Arne Slota bardzo często mierzyła się z rywalami broniącymi nisko i głęboko, co ograniczało przestrzeń do wykorzystania. Liverpool miał problemy z wyprowadzaniem kontrataków ze względu na brak szybkości i dynamiki w zespole, a ich budowanie akcji było wolne i metodyczne. W efekcie, gdy piłka docierała do ostatniej tercji boiska, ten obszar był już mocno zagęszczony przez przeciwników.

Co istotne, przeciwko Tunezji Isak był zaangażowany w grę przez całe spotkanie. Zanotował 34 kontakty z piłką, czego ani razu nie udało mu się osiągnąć w poprzednim sezonie w barwach Liverpoolu, gdzie zbyt często pozostawał postacią drugoplanową i miał ograniczony wpływ na przebieg meczu.

Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że najczęściej dostawał jedynie krótkie występy z ławki rezerwowych, a kiedy już wychodził w podstawowym składzie, problemy zdrowotne sprawiały, że nie był w stanie rozegrać pełnych 90 minut. Najbliżej tego był w październikowej porażce 1:2 z Chelsea – meczu, w którym zanotował jedyną ligową asystę – kiedy miał 31 kontaktów z piłką w ciągu 74 minut.

W 22 występach klubowych, z których 13 rozpoczął w pierwszym składzie, tylko trzykrotnie przekroczył granicę 20 kontaktów z piłką – a jednym z takich spotkań był jego debiut przeciwko Atlético Madryt. To rodziło frustrację, ponieważ gdy znajdował się na boisku, wyraźnie było widać brak odpowiedniego zgrania z kolegami z zespołu. Stanowiło to wyraźny kontrast wobec innego letniego nabytku, Hugo Ekitike, który był znacznie bardziej aktywny w grze z otwartego pola.

Być może pomogła mu gra w duecie napastników z zawodnikiem Arsenalu, Viktorem Gyökeresem, przeciwko Tunezji. Isak chętnie cofał się wtedy w wolne przestrzenie między liniami, aby pomagać drużynie w przesuwaniu akcji do przodu…



...lub stanowić opcję do zagrania, pomagając swojej drużynie przesunąć grę wyżej na połowę przeciwnika.



Nie jest to oczywiście jedyny sposób, w jaki napastnik może wpływać na grę. Brak regularnej dostępności sprawił, że Isak miał trudności z budowaniem relacji i odpowiedniego zrozumienia z klubowymi kolegami. Jednak jego udział przy pierwszym golu Szwecji w niedzielę – mimo że nawet nie dotknął piłki – pokazał kolejny element jego gry, który bardzo rzadko był wykorzystywany podczas pobytu na Merseyside.

Liverpool robił niewiele, by rozciągać linię obrony rywali w pionie, natomiast Isak właśnie to zrobił, gdy Victor Lindelöf próbował zagrać mu piłkę za plecy obrońców. Jego ruch wywołał chaos w defensywie przeciwnika i ostatecznie doprowadził do sytuacji, po której Yasin Ayari wyprowadził Szwecję na prowadzenie.



Jego dwie asysty po przerwie były zupełnie różne, ale pierwsza z nich szczególnie mogła spodobać się jego nowemu trenerowi, Andoniemu Iraoli, ponieważ Isak wymusił odbiór piłki wysoko na połowie rywala, a następnie zagrał ją do Viktora Gyökeresa.

Pressing ze strony napastników był jednym z najbardziej widocznych problemów Liverpoolu w poprzednim sezonie i bez wątpienia będzie jednym z kluczowych elementów, na które Iraola zwróci uwagę po rozpoczęciu pracy z zespołem.

Isak skorzystał wprawdzie z niedbałego zachowania Ellyesa Skhiriego przy piłce, ale znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, aby wykorzystać błąd rywala.



Liverpool będzie potrzebował większej agresji ze strony swojej ofensywnej trójki, a Isak dostarczył kolejnego dowodu na to, że potrafi grać w taki sposób, jeszcze w końcówce pierwszej połowy.

Napastnik wyczuł moment do zaatakowania Hannibala Mejbrego pressingiem, zakłócając jego podanie do Mohameda Ben Hmidy. Nie poprzestał na pierwszym doskoku – kontynuował nacisk i zmusił obrońcę do oddania piłki poprzez niedokładne długie zagranie.



Do drugiej asysty było w tym trochę szczęścia — zdołał trącić piłkę palcem u nogi po słabym dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Futbolówka idealnie spadła do Mattiasa Svanberga, który spokojnie dopełnił formalności, zdobywając czwartą bramkę dla Szwecji.



Powinien był dodać drugiego gola w końcówce i gdy tylko odzyska swoją skuteczność i regularność, ta sytuacja poniżej częściej będzie kończyć się bramką. Co zachęcające, jego poziom energii pod koniec meczu nadal był wystarczająco dobry, aby znaleźć się w tej sytuacji strzeleckiej.



Zakończyło to pozytywny dzień dla kilku z siedmiu reprezentantów Liverpoolu biorących udział w turnieju.

Ryan Gravenberch asystował przy golu Virgila van Dijka, który strzałem głową otworzył wynik dla Holandii, stając się dopiero drugim duetem z Liverpoolu, który połączył siły przy golu na mistrzostwach świata, po Ianie Callaghannie i Rogerze Huncie dla Anglii w 1966 roku. Gravenberch zaliczył także asystę przy drugiej bramce swojej drużyny, zdobytej przez Crysencio Summerville’a, natomiast Florian Wirtz zanotował jedną asystę w wygranej Niemiec 7:1 z Curacao.

Przed Szwecją i Isakiem jeszcze trudniejsze wyzwania. Są w tej samej grupie co holenderski kontyngent Liverpoolu i w kolejnym meczu grupowym zmierzy się on z Van Dijkiem.

Jeśli Isak zdoła wygrać rywalizację z defensywą pełną zawodników Premier League, wtedy można by wybaczyć niektórym, że zaczynają się ekscytować tym, co kolejny sezon może przynieść w kontekście numeru 9 Liverpoolu — ale do tego jeszcze daleka droga.

Andy Jones

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Macca ze zwycięstwem na mundialu (1)
17.06.2026 10:26, Gall1892, liverpoolfc.com
Glen Johnson liczy na powrót Bradleya (0)
16.06.2026 21:30, GingerElf, Liverpool Echo
Spotkanie Virgila i Jürgena (4)
16.06.2026 21:02, Maja, liverpoolfc.com
Dylemat na prawej obronie w klubie (7)
16.06.2026 21:01, Gall1892, Liverpool Echo
Inter z pierwszą ofertą za Curtisa Jonesa (11)
16.06.2026 17:10, Bartolino, thisisanfield.com
Kolejny sprawdzian przed Gravenem (5)
16.06.2026 13:02, Gall1892, Liverpool Echo