LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 833

Frimpong musi wreszcie udowodnić swoją wartość


Jeremie Frimpong zbyt często znajdował się w takim położeniu w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Gdy Virgil van Dijk, Ryan Gravenberch i Cody Gakpo pomogli reprezentacji Holandii wygrać grupę mistrzostw świata i zapewnić sobie niezwykle interesujący mecz 1/16 finału z Marokiem, Frimponga zabrakło nawet w kadrze.

25-latek znalazł się w gronie zawodników skreślonych z szerokiego składu przez selekcjonera Ronalda Koemana. To efekt rozczarowującego pierwszego sezonu na Anfield, podczas którego przez długie miesiące zmagał się z problemami zdrowotnymi.

Jeszcze pod koniec maja ubiegłego roku wydawało się, że wszystko układa się idealnie. Liverpool aktywował klauzulę odstępnego w wysokości 29,5 miliona funtów, sprowadzając Frimponga z Bayeru Leverkusen jako pierwszy transfer niezwykle pracowitego lata. Reprezentant Holandii miał dzięki temu odpowiednio wcześnie rozpocząć przygotowania do nowego rozdziału i spróbować wypełnić lukę pozostawioną po odejściu Trenta Alexandra-Arnolda.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się jednak już podczas inauguracyjnego meczu z Bournemouth. Frimpong opuścił boisko po godzinie gry z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda, co okazało się zapowiedzią problemów, które miały prześladować zarówno jego samego, jak i Liverpool na prawej stronie defensywy przez resztę sezonu.

Kolejny uraz tego samego mięśnia, odniesiony już na początku wyjazdowego spotkania z Eintrachtem Frankfurt w Lidze Mistrzów, sprawił, że Holender nie rozpoczął żadnego ligowego meczu w wyjściowym składzie aż do okresu po świętach Bożego Narodzenia. Po powrocie od razu zaznaczył swoją obecność, asystując Ryanowi Gravenberchowi przy zwycięskim golu w wygranym 2:1 spotkaniu z Wolverhampton Wanderers na Anfield.

Był to okres jego najlepszej dyspozycji. Frimpong częściej występował wyżej na prawym skrzydle, korzystając z nieobecności Mohameda Salaha, który przebywał na Pucharze Narodów Afryki.

Dzięki swojej szybkości i odwadze w pojedynkach jeden na jednego odegrał ważną rolę przy bramkach zdobywanych przeciwko Tottenhamowi Hotspur, Fulham i Olympique Marsylia. Pod nieobecność Alexandra Isaka wnosił do gry Liverpoolu element nieprzewidywalności i dynamiki.


Trzeci uraz mięśnia dwugłowego uda, którego doznał już w pierwszych minutach styczniowego meczu z Karabachem, przekreślił jednak jego szanse na udane zakończenie sezonu.

Choć wrócił do gry pod koniec lutego, nie był już w stanie nawiązać do formy prezentowanej na przełomie roku. Ostatecznie zabrakło go również w kadrze Holandii na mistrzostwa świata.

Frimpong rozpoczął w podstawowym składzie zaledwie dwanaście spotkań Premier League, z czego tylko siedem na pozycji prawego obrońcy. Conor Bradley również zanotował dwanaście ligowych występów od pierwszej minuty, jednak w trzech z nich został zmieniony już w przerwie. Oznacza to, że Liverpool rozegrał połowę sezonu ligowego bez któregokolwiek ze swoich dwóch podstawowych prawych obrońców w wyjściowej jedenastce.

Bradley pozostaje poza grą od początku stycznia po poważnym urazie kolana obejmującym kości i więzadła. Klub wciąż nie jest w stanie określić terminu jego powrotu.

Nic więc dziwnego, że zimą Liverpool rozglądał się za wzmocnieniami na tej pozycji. Na Anfield analizowano możliwość sprowadzenia Denzela Dumfriesa z Interu Mediolan, a także złożono ofertę wypożyczenia Lutsharela Geertruidy, który wówczas przebywał w Sunderlandzie na zasadzie wypożyczenia z RB Lipsk.

Żaden z tych planów nie doszedł jednak do skutku. Powrót do tematu Dumfriesa stał się z kolei niemożliwy po jego niedawnym transferze do Realu Madryt. Dodatkowo zwolnienie Arne Slota i zatrudnienie Andoniego Iraoli sprawiło, że sytuacja na prawej stronie defensywy znów wymaga nowego spojrzenia.

Liverpool musi zdecydować, czy sprowadzić kolejnego prawego obrońcę i natychmiast rozwiązać problem, czy też zaufać obecnym opcjom, licząc na szybki powrót Bradleya i ryzykując powtórkę z ubiegłego sezonu, gdy skład na tej pozycji trzeba było nieustannie dostosowywać do okoliczności.

Niezależnie od decyzji klubu wiele będzie zależało od samego Frimponga.

Holender wykorzystuje przerwę na indywidualne treningi w Los Angeles pod okiem Nigusa Kidane, realizując specjalnie przygotowany plan mający pomóc mu wrócić do najwyższej dyspozycji.

Przyjście Iraoli oznacza dla niego szansę na nowy początek. Najpierw będzie jednak musiał przekonać nowego szkoleniowca, że zasługuje na miejsce w jego planach. Jeśli Liverpool nie zdecyduje się na transfer nowego prawego obrońcy, odpowiedzialność spoczywająca na Frimpongu pozostanie bardzo duża przynajmniej do czasu powrotu Bradleya.

Po tak trudnym i rozczarowującym roku z pewnością nie zabraknie mu motywacji, by wreszcie pokazać pełnię swoich możliwości. Teraz już po prostu musi.

Ian Doyle

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności