Osób online 1206

Bolesna rzeczywistość Brendana

Artykuł z cyklu Artykuły


Są tacy ludzie, którzy uważają, że zastąpienie Andy'ego Carrolla nikim - jak to Liverpool uczynił w piątek - jest niezłą zamianą. W sobotę, na Upton Park Carroll zademonstrował, co jest w stanie zrobić w zespole, który prosty terror uważa za najefektywniejszy sposób wygrywania futbolowych meczy. W Liverpoolu stanowił jednak problem, aczkolwiek stworzony przez innych, zwłaszcza tych, którzy zatwierdzili jego transfer.

Odkąd Sabermetrics (system analizy danych stosowany w baseballu - przyp. red.) stał się pożądanym modelem biznesowym dla klubów piłkarskich, każde działanie na rynku transferowym prowadzi do tego, że ludzie biorą z półki Moneyball (Moneyball: The Art of Winning an Unfair Game - książka autorstwa Michaela Lewisa, dotycząca sposobu prowadzenia Oakland Athletic przez Billy'ego Beane'a - przyp. red.) z fanatyzmem ewangelisty otwierającego Nowy Testament po to, by ogłosić dlaczego jesteśmy skazani na zagładę.

Liverpool zaliczył całkiem niezłe lato na rynku transferowym i złe zakończenie w ostatnim dniu. W styczniu 2011 ostatni dzień transferowego okienka był dla nich triumfalny i od tego czasu cierpią z tego powodu, oraz błędów, które potem popełniono.

Na jednej ze stron książki Michaela Lewisa, w której wyjaśnia on filozofię Billy'ego Beane'a, można znaleźć coś, co pozwała zobaczyć od środka sposób, w jaki FSG prowadzi teraz Liverpool, oraz to, co powinno zrobić wcześniej. "Zawsze można wyjść na prostą po tym, jak nie udało się kupić jakiegoś zawodnika. Można jednak nigdy nie wyjść na prostą, jeśli kupiło się zawodnika za złą cenę"

Liverpool ciągle stara się wrócić do zdrowia po sprowadzeniu Carrolla za 35 milionów funtów - prawdopodobnie najgorszą cenę w historii spektakularnie złych cen. Było to tak złe posunięcie, że FSG powinno zwolnić same siebie za ten transfer. Trzeba jednak pamiętać, że Amerykanie byli nowymi w Angielskiej piłce nożnej i bardzo im zależało na zrobieniu wrażenia.

Sprowadzenie Carrolla uspokoiło kibiców po sprzedaży Torresa. Gdyby jednak FSG zaczęło kwestionować cenę za Carrolla, tak jak to zrobiło w piątek z ceną za Dempseya, mogłoby wywołać gniew fanów, którzy - co zrozumiałe - są wzburzeni fiaskiem, jakim zakończyły się próby pozyskania Dempseya.

Zarzucano, że Dempsey jest przeceniany. Wydaje się jednak, że niezaakceptowanie ceny w wysokości 5 milionów funtów (przez co Rogres został z tylko dwoma napastnikami), jest ekstremalnym przykładem wprowadzania w życie nowej filozofii.

Wygląda na to, że Carroll został sprowadzony w czasie, gdy nikt nie ponosił odpowiedzialności i teraz cały Liverpool musi ją ponieść. Obrońcy Kenny'ego Dalglisha będą wskazywać na to, że w tamtym czasie pełnił on tylko rolę tymczasowego menadżera, a więc nie mógł autoryzować transferu. To Ian Ayre był dyrektorem handlowym, a potem, zeszłego lata, kiedy Liverpool znowu wydawał pieniądze, był dyrektorem zarządzającym. O ile całą winą związaną ze sprowadzeniem Carrolla można obarczyć Damiena Comolliego, nikt nie może zaprzeczyć, że to Dalglish był zamieszany w katastrofalne transfery zeszłego lata, kiedy to przepłacił za Stewarta Downinga i Jordana Hendersona.

Liverpool jest obciążony tymi piłkarzami, a dla klubu który staje w obliczu trzeciego sezonu bez Ligii Mistrzów, zawsze musi znaleźć się pewna brutalna rzeczywistość. Co może być bardziej brutalną rzeczywistością, niż oglądanie jak Downing próbuje grać w piłkę?

Jest tych bolesnych elementów więcej. Od końca okienka transferowego, do otwarcia następnego Liverpool zapłaci Joe'mu Cole'owi blisko 2 miliony funtów. Jego przybycie spotkało się z histeryczną celebracją pośród wielu fanów Liverpoolu, którzy za pewne byliby tak samo źli, gdyby nie udało się go sprowadzić, jak byli w piątek, kiedy stało się tak w przypadku Dempseya.

Mogli podziękować Christianowi Purslowowi za Cole'a podczas gdy Liverpool wprowadzał w życie pewien rodzaj Anty-Moneyballu, zdeterminowany, by popełnić tyle spektakularnych błędów związanych ze złymi cenami, ile tylko mógł.

FSG powinno zaufać swojemu instynktowi na długo przed tym latem. Być może zaufało mu za bardzo w miniony piątek. Ayre prowadził negocjacje w sprawie Dempseya i po raz kolejny nie był zbyt przekonywujący. Liverpool wiedział, że dla Dempsey'a, który całkiem spektakularnie spalił za sobą mosty, nie było powrotu do Fulham. Kiedy jednak Tottenham wmieszał się w walkę, Fulham i Dempsey mieli alternatywę i to pogrzebało Liverpool.

Jeśli Liverpool chce zobaczyć efekty nadmiernego oszczędzania, niech popatrzy na Aston Ville, klub, który bardzo wspomógł swym filantropijnym gestem, płacąc za Downinga 20 milionów funtów. Villa obcięła wydatki i ucierpiała, jednak zawsze znajdzie się ktoś głoszący, że nie miała wyjścia i musiała pozbawić swych kibiców wszelkiej nadziei.

Brendan Rodgers po przybyciu do Liverpoolu ostro walczył o to, czego chciał. Ponieważ jest młodym menadżerem można było oczekiwać, że będzie wdzięczny za taką szansę i zgodzi się na planowany przez FSG system dyrektorów ds. sportu i futbolowych konsultantów. Zamiast tego wykazał się istotną w jego pracy arogancją i ogłosił, że będzie w stanie kierować zespołem na swój sposób. FSG zarzuciło swoje plany.

Jak na razie to mu się udaję - poprzez odesłanie piłkarzy takich jak Carroll i Adam, którzy nigdy nie będą w stanie grać na jego sposób. Ale także FSG chciało poprowadzić sprawy na swój sposób. Rodgers wygrał jeśli chodzi o to, jak klub piłkarski powinien być zarządzany, jednak FSG jest znacznie bardziej niechętne zrezygnowaniu ze swych pomysłów na klubowe finanse.

To może wydawać się bardzo nowoczesna ideą, jednak niesnaski między menadżerem, a zarządem to jedna z odwiecznych wojen w futbolu. Być może Rodgers nauczył się czegoś w zeszły piątek. Z całą pewnością będzie bardziej świadomy tego, że wadliwe funkcjonowanie ciągle doskwiera Liverpoolowi.

Dion Fanning



Autor: Damian
Data publikacji: 04.09.2012 (zmod. 02.07.2020)