Osób online 1151

Historia Balotellego

Artykuł z cyklu Artykuły


Historia Mario Balotellego to nie jest opowieść o wzlotach i upadkach. Nie ma w niej wykreowanych przez media kontrastów, dobra i zła, czynów akceptowalnych i nieakceptowalnych, a zaczyna się tak samo jak każda inna.

Młody chłopiec dorasta kochając piłkę nożną i ciężko pracując by stała się jego zawodem, by mógł codziennie spełniać swoje marzenia. Ale to także historia wypełniona bzdurnymi wydarzeniami – część jest prawdziwa, ale większość to tylko plotki.

Były pogłoski o tym, jak Balotelli rozdawał pieniądze bezdomnym – zdementowane przez samego napastnika. Ktoś wymyślił również, że Włoch pojechał do jednej ze szkół w Manchesterze by skonfrontować się z osobą gnębiącą innych uczniów. Najbardziej w pamięć zapadają jednak historie o rzutkach, fajerwerkach i Ferrari. W dodatku wszystkie trzy są prawdziwe.

Fakty bywają czasem dziwniejsze od fikcji. Oprócz prostej historii chłopca z talentem do gry w piłkę i chęcią odniesienia sukcesu jest tutaj też wątek skomplikowanego początku życia, który odcisnął swoje piętno na jego karierze piłkarskiej.

Balotelli urodził się pod nazwiskiem Baruwah w Palermo, stolicy Sycylii. Jego rodzicami byli Thomas i Rose Baruwah, imigranci z Ghany. W wieku dwóch lat przeprowadził się do kontynentalnej części Włoch, konkretnie do Brescii – to wydarzenie ukształtowało resztę jego życia.

Jako niemowlak zmagał się z problemami zdrowotnymi wywołanymi komplikacjami w jelitach. To spowodowało, że opiekowali się nim rodzice zastępczy, Francesco i Silvia Balotelli – najpierw tylko w ciągu tygodnia, potem na stałe, kiedy popsuły się relacje z biologicznymi rodzicami.

Przyjął nazwisko Balotelli i zaczął grać w piłkę w wieku pięciu lat, w lokalnej drużynie Mompiano. Był tak dobry, że występował w drużynie ze starszymi kolegami i zwrócił na siebie uwagę lokalnej drużyny AC Lumenzzane, do której przeszedł w wieku dziewięciu lat.

– Zanim skończył 11 lat powiedział, że będzie pierwszym czarnoskórym piłkarzem, który zagra dla reprezentacji Włoch – wspomina Ezio Chinelli, prezes Lumenzzane.

W wieku 15 lat Balotelli był już na tyle dobry, że uzyskał specjalne pozwolenie na grę w pierwszej drużynie (zawodnicy musieli mieć skończone 16 lat by grać profesjonalnie w Serie C), stając się najmłodszym piłkarzem w historii trzeciej ligi włoskiej.

– Oglądałem trening juniorów i zobaczyłem Mario na boisku – po pięciu minutach wiedziałem już, że muszę mieć go w pierwszej drużynie. Był niesamowity. Fantastyczne panował nad piłką – powiedział trener Walter Spivoni.

W 2006 roku był na testach w Barcelonie, gdzie strzelił 8 goli, jednak ostatecznie nie przeszedł na Camp Nou, lecz do Interu Mediolan. Błyskawicznie awansował z drużyny U-16 do U-20, pomagając Interowi zdobywać puchary w swoim jedynym sezonie w młodzieżowych drużynach.

Szybkie powołanie do pierwszej drużyny nie było już chyba żadnym zaskoczeniem. W grudniu 2007 roku zadebiutował pod skrzydłami Roberto Manciniego jako zmiennik przeciwko Cagliari. Trzy dni później zagrał w pierwszym składzie w meczu pucharowym z Regginą i strzelił dwa gole.

Miesiąc później powtórzył ten wyczyn w wyjazdowym meczu pucharowym z... Juventusem. To było ostatecznie potwierdzenie ogromnych umiejętności Balotellego.

Jego pierwsze trafienie pokazało świetne umiejętności gry bez piłki, czym wyprzedził Alessandro Birindelliego, by następnie wygrać walkę bark w bark i skierować futbolówkę do bramki. Drugi gol był jeszcze lepszy – Balotelli przyjął piłkę w polu karnym, stojąc tyłem do bramki, naciskany przez Nicolę Legrotagglie, po czym odwrócił się z nią i potężnym strzałem z woleja trafił do siatki. Inter wygrał 3:2.

Wyglądało na to, że dla Balotellego nie ma limitów, kiedy w 2008 roku był częścią drużyny zdobywającej dublet, a w wieku 17 lat zostajał najmłodszym strzelcem klubu w Lidze Mistrzów – jednak tutaj zaczęły się kłopoty.

Balotelli twierdzi, że problemy z włoskim obywatelstwem uniemożliwiły przejście do Barcelony, gdzie bez obywatelstwa nie mógł by grać przed osiemnastymi urodzinami. Pojawiły się także kłopoty z rasizmem na trybunach i popsuły się relacje z klubem.

W kwietniu 2009 roku Massimo Moratti, prezydent Interu, zagroził, że zdejmie swoją drużynę z boiska po tym, jak 18-letni Balotelli był obrażany przez trybuny na meczu wyjazdowym z Juventusem. Niewiele to jednak zmieniło i Mario wciąż miał problemy zarówno na boisku, jak i poza nim – latem 2009 roku w centrum Rzymu rzucono w niego bananem.

Rasizm był początkiem jego wszystkich problemów, ponieważ również relacje z klubem popsuły się w tym okresie. Odejście Manciniego i przyjście Jose Mourinho z pewnością nie pomogło. Mourinho oskarżał go o słabą postawę na treningach, a także stwierdził, że napastnik zasłużył na „ocenę bliską zeru” po remisie 1:1 w listopadzie 2009 roku z Romą. W marcu 2010 roku w programie telewizyjnym wystąpił w koszulce... AC Milanu, rywali Interu, co jeszcze bardziej rozwścieczyło menedżera i fanów. Na tym etapie nic nie mogło już poprawić jego relacji z klubem.

Balotelli odszedł z Interu w 2010 roku – po spędzeniu na ławce zwycięskiego finału Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium – i został piłkarzem Manchesteru City. Reszta to już historia – w dodatku dobrze znana – ale często pisana bardzo niedokładnie. Jednak niektórych występków nic nie usprawiedliwi. Nie tak dawno, bo w czerwcu, głupkowato pozował z pistoletem, nazywając to „pocałunkiem dla wrogów”. Często jednak to ludzie źle go rozumieją.

W wywiadzie dla Sporst Illustrated wyjaśnił, że rzeczywiście jeździł Ferrari po torze gokartowym, jednak „ten tor gokartowy to był MÓJ tor gokartowy”. Zapewnił też, że miał „pecha” przy incydencie z fajerwerkami w łazience.

– To przez zasłonkę, która stanęła w ogniu i w całym domu pojawił się dym. Ale nas nie było nawet w środku. Wszyscy byli na zewnątrz z fajerwerkami – odpowiedział napastnik na plotki rozpowszechnianie w mediach.

Jednak odłóżmy mity i legendy na bok. Balotelli opuścił City z ogromnym wkładem w wygranie Premier League w 2012 roku – były to między innymi dwa gole w wygranych 6:1 derbach Manchesteru i asysta przy golu Sergio Aguero w ostatniej kolejce – a także czterema czerwonymi kartkami i wieloma kontrowersjami.

W ostatnim sezonie jako piłkarz City, Balotelli pojechał na Euro 2012 i stał się pierwszym czarnoskórym piłkarzem reprezentacji Włoch na dużym turnieju. Pytany o rasizm w Polsce i na Ukrainie odpowiedział, że zabije każdego, kto rzuci w niego bananem.

Chorwacka federacja dostała karę grzywny w wysokości 80 tysięcy euro po tym, jak fani ich reprezentacji wyzywali go na tle rasistowskim w meczu fazy grupowej. Na boisku odbudował się po niezbyt udanym starcie przeciwko Hiszpanii, strzelając na turnieju trzy gole, w tym dwa w półfinale przeciwko reprezentacji Niemiec. A następnie przytulił swoją mamę Silvię na trybunach, co naprawiło trochę jego złą reputację.

Dla niektórych widok białej kobiety z Brescii ściskającej swego czarnoskórego syna był symbolem nowych Włoch. Ale ostatecznie to przecież tylko piłkarz, z normalnymi emocjami, przytulający z dumą swoją mamę.

Po kilku kolejnych miesiącach spędzonych w City przeniósł się do Milanu, gdzie zdobył 26 goli w zaledwie 43 meczach ligowych.

Dlaczego zawsze on? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Po poznaniu całej historii jego podróży, której następny przystanek zdaje się być na Anfield, jest to także pytanie, którego sens może ktoś w końcu zacznie rozumieć.

Kristian Walsh



Autor: TPK
Data publikacji: 22.08.2014 (zmod. 02.07.2020)