Osób online 918

Analiza taktyczna po meczu z Arsenalem

Artykuł z cyklu Analiza Taktyczna


Pierwszy mecz półfinału Pucharu Ligi pomiędzy Liverpoolem a Arsenalem odbył się na Anfield, choć początkowo areną tego starcia miał być Emirates Stadium w Londynie. The Reds, zdziesiątkowanym przez pozytywne testy na koronawirusa, udało się przełożyć to spotkanie na termin późniejszy, jednak korzyść płynąca z rozegrania drugiego meczu na własnym obiekcie została utracona. Ponadto powracający do wyjściowej jedenastki najbardziej doświadczeni zawodnicy wyraźnie nie potrafili wyczuć odpowiedniego tempa gry i porozumieć się z partnerami, co przełożyło się na rozczarowujący końcowy rezultat 0:0. W analizie spotkania weźmiemy pod lupę sytuacje, które wywarły kluczowy wpływ na obraz meczu.


Źródło grafiki: tactical-board.com

W składzie Liverpoolu na ponownie znaleźli się Alisson, Trent Alexander-Arnold (TAA), Jordan Henderson, James Milner oraz Diogo Jota.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Od początku meczu gospodarze przeszli do starannego budowania ataków od własnej bramki, na co Arsenal zareagował pressingiem w ustawieniu 4-4-2. Aby ominąć duet napastników gości, Liverpool sytuacyjnie formował tercet graczy z tyłu – między stoperów schodził Fabinho i The Reds uzyskiwali przewagę liczebną 3 na 2.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Ustawienie Brazylijczyka okazywało się istotne również w sytuacji, gdy piłka wędrowała w stronę gracza przy linii bocznej. „Kanonierzy”, występujący dotąd w płaskim i symetrycznym bloku, zmuszeni byli do przemieszczenia się wzdłuż osi środkowej (Xhaka i Lacazette), gdzie figurował Fabinho. W związku z tym opuszczali swoje dotychczasowe strefy i Liverpool mógł doprowadzić do przewagi w środku pola, by rozwijać ataki już na połowie Arsenalu.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

W tym celu dobrze sprawdzało się także obniżanie pozycji przez jednego z pomocników (Milner), który pojawiał się obok środkowych obrońców. Goście musieli wtedy przesunąć swój blok do linii bocznej, co w obliczu konieczności krycia Fabinho tworzyło wyrwę w środku pola, gdzie znajdował się już tylko jeden gracz drugiej linii Arsenalu – w niedowadze liczebnej. Za pomocą takich środków The Reds dość swobodnie uzyskiwali progres w akcjach ofensywnych, jednak układ sił na murawie zmienił się diametralnie jeszcze przed upływem 30. minuty. Szybkie przedarcie się gospodarzy przez sektor środkowy i zmiana strony gry spowodowały, że Granit Xhaka, chcąc załatać dziurę w ustawieniu obronnym zespołu, sfaulował Diogo Jotę na skraju pola karnego i otrzymał czerwoną kartkę.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Od tej pory Arsenal lwią część spotkania spędził w niskim pressingu, a formacje londyńczyków przyjęły układ 5-3-1.


Źródło zdjęcia: Sky Sports


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Goście uformowali gęsty, zbity blok z niewielkimi odległościami pomiędzy poszczególnymi piłkarzami, dlatego Liverpool próbował znaleźć lukę w tym murze za pomocą maksymalnego rozszerzenia pola gry. Kiedy futbolówka znajdowała się w sektorze bocznym, The Reds wielokrotnie tworzyli tam przewagi liczebne 3 na 2, lecz brakowało im cierpliwości i wyczucia w skupieniu rywali z dala od strefy największego zagrożenia. Zamiast wykorzystania ruchów partnerów wbiegających między obrońców, w tzw. półprzestrzeń, liverpoolczycy posyłali wiele dośrodkowań w stronę światła bramki, gdzie gotowych do wybicia piłki było aż sześciu „Kanonierów” i ataki pełzły na niczym.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Wolne przestrzenie bliżej bramki i pomiędzy defensorami kilkukrotnie otwierały się, kiedy jeden z atakujących obniżał pozycję i otrzymywał piłkę (Minamino). W takich chwilach aż prosiło się o ruch w nieobstawione miejsca w wykonaniu tzw. trzeciego zawodnika, w tym przypadku drugiego napastnika (Jota) lub pomocnika (Milner), jednak przyjmowali oni dość statyczną postawę. Taki koncept rozegrania stanowi jedną z najskuteczniejszych broni przeciwko nisko ustawionym blokom obronnym, ponieważ obrońcy skupiają się na graczu z piłką i nie kontrolują opuszczonej przestrzeni.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

W grze napastników LFC uwidaczniała się pierwszorzędna chęć wbiegnięcia za linię obrony przeciwnika, czyli zastosowania bardziej bezpośrednich środków w atakach. Takie zachowania można było przekuć w korzyść, ponieważ tworzyła się dzięki temu przestrzeń pomiędzy liniami Arsenalu, lecz brakowało partnerów wokół do wypełnienia powstałych wolnych miejsc.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Po przerwie sposób gry Liverpoolu nie uległ zmianie. Często aż siedmiu gospodarzy ustawiało się w jednej linii i pomiędzy formacjami gości, którzy mogli być usatysfakcjonowani z takiego obrotu spraw. Pod linią piłki pozostawało bardzo niewielu liverpoolczyków, przez co mało kto wyciągał The Gunners wyżej i oferował wsparcie do zmiany strony gry. Futbolówka przekazywana była „po obwodzie” między statycznymi piłkarzami The Reds, co w żadnym wypadku nie mogło sprawić zagrożenia bramki Aarona Ramsdale’a.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Wymowna akcja miała miejsce w 59. minucie meczu. Jordan Henderson zdecydował się na zmianę kierunku ataku, kiedy cały zespół ustawiony był dość wąsko…


Źródło zdjęcia: Sky Sports

…jednak nie sprawiło to, że partnerzy przemieścili się w przestrzeni. W chwili próby posłania piłki między linie Arsenalu pozycje liverpoolczyków były niemal identyczne jak kilka sekund wcześniej, za to czterech piłkarzy Mikela Artety zdołało zgrupować się wokół napastnika przyjmującego piłkę (tyłem do bramki rywali) i natychmiast zastopować atak Liverpoolu.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Kiedy gospodarze rozszerzali pole gry, czynili to mechaniczne i bez namysłu – przemieszczali się grupowo w kierunku boku boiska, co tylko ułatwiało Arsenalowi spychanie ich do linii końcowej. W tym kontekście The Reds wyraźnie nie brali pod uwagę wszystkich czterech „punktów zależnych” wyodrębnionych przez mentora Jürgena Kloppa, Arrigo Sacchiego: piłki, partnerów, przeciwników i przestrzeni.

Trener LFC zareagował na wydarzenia na boisku po godzinie gry. Jamesa Milnera zastąpił Curtis Jones – pomocnik czujący się pewnie w pojedynkach 1 na 1


Źródło zdjęcia: Sky Sports

…czego bardzo brakowało w początkowych fragmentach spotkania, zwłaszcza pod nieobecność najlepszych dryblerów w zespole, Sadio Mane i Mohameda Salaha, którzy mogliby zyskać przewagę na skrzydle, naprowadzając futbolówkę na rywala.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Kolejnych zmian dokonał Klopp na kwadrans przed końcem spotkania. Na placu gry pojawili się m.in. Alex Oxlade-Chamberlain oraz Nico Williams, a boisko opuścił Fabinho, w związku z czym rolę najniżej ustawionego pomocnika zaczął pełnić Jordan Henderson. Niemiecki szkoleniowiec, korzystając z przerwy w grze, przekazał wskazówki kapitanowi Liverpoolu. Z gestów dało się wyczytać, że były trener BVB wymagał od Anglika rozpoznania właściwego momentu do zagrania piłki w przód (progresywnego)…


Źródło grafiki: Josh Williams, Twitter

...w czym specjalizuje się Thiago Alcantara. Hiszpan, dzięki znakomitemu wyszkoleniu technicznemu i czytaniu gry, znajduje się w ścisłej czołówce środkowych pomocników z pięciu najlepszych lig europejskich pod względem liczby podań progresywnych (ponad 10) oraz ich skuteczności (niespełna 90%) w każdych 90 minutach gry.


Źródło zdjęcia: Sky Sports

Takimi zagraniami w ostatnich piętnastu minutach można było szukać Oxlade’a Chamberlaina…


Źródło zdjęcia: Sky Sports

…który potrafi w odpowiedniej chwili i tempie wbiec pomiędzy przeciwników oraz skupić ich uwagę na sobie, co najdobitniej pokazał w dwumeczu Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt dwa sezony temu. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, korzystając z szerokiego ustawienia Neco Williamsa, podciągnął atak między obrońcami, tworząc wolną przestrzeń na skraju szesnastki dla Diogo Joty. Prezencja Portugalczyka przykuła uwagę defensorów i Takumi Minamino znalazł się niepilnowany pośrodku pola karnego, jednak nie potrafił zamienić dośrodkowania Chamberlaina na celny strzał do siatki, w związku z czym Liverpool nie zyskał zaliczki przed rewanżem w północnym Londynie.



Autor: Marek Mizerkiewicz
Data publikacji: 14.01.2022