SPA
Sparta Praga
Europa League
07.03.2024
18:45
LIV
Liverpool
 
Osób online 1476

Cierpienia Ryana Gravenbercha

Artykuł z cyklu Artykuły


Cofnijmy się do 25 listopada, kiedy to Ryan Gravenberch uwolnił się spod opieki Rodriego na Etihad Stadium, dając początek akcji, która zakończyła się golem wyrównującym Trenta Alexandra-Arnolda przeciwko Manchesterowi City.

Był to jeden z najjaśniejszych przebłysków jakości reprezentanta Holandii, który pokazał, dlaczego Jürgen Klopp tak chętnie ściągał go na Anfield.

Jednak nie wszystko poszło jak po maśle dla pomocnika, który został pozyskany w ostatni dzień letniego okna transferowego z Bayernu Monachium za 34 miliony funtów. Obecnie coraz częściej pojawiają się pytania odnośnie jego ostatnich występów.

Gravenberch z pewnością nie był jedynym zawodnikiem, który nie radził sobie z intensywnością Arsenalu, jednak jego 24 kontakty z piłką w ciągu 58 minut pokazują jego brak wpływu na grę. Po meczu Klopp wskazywał na brak jedności po prawej stronie boiska – gdzie przez tak długi czas funkcjonował kluczowy trójkąt – z Gravenberchem, Codym Gakpo i Trentem Alexandrem-Arnoldem grającymi razem na boku po raz pierwszy.

Odegrał kluczową rolę przy golu Liverpoolu – to jego piłka za plecy umożliwiła Luisowi Díazowi wejście w pojedynek z Williamem Salibą – jednak nie wyróżnił się niczym więcej.

Gravenberch staje się w Liverpoolu postacią polaryzującą opinie. Dla jednych jego potencjał jest oczywisty, a widoczne przebłyski jego jakości uzasadniają wydanie na niego dużych pieniędzy. Dla innych to nie wystarczy, oczekują oni większej regularności i teraz być może jest dla nich zrozumiałe, dlaczego Bayern tak łatwo puścił zawodnika z tak dużym potencjałem.

Czy jest więc jakiś powód do większych zmartwień?

W 2018 roku Gravenberch wszedł do świata poważnej piłki w Ajaksie, stając się najmłodszym zawodnikiem w historii Eredivisie (w wieku 16 lat i 130 dni) i przebijając rekord ustanowiony przez Clarence'a Seedorfa. Można odnieść wrażenie, że jest w dorosłej piłce już od długiego czasu i z tego powodu zapomina się o tym, że wciąż ma tylko 21 lat. To wciąż wczesny etap rozwoju – długie lata dzielą go od okresu, w którym piłkarz osiąga swoje apogeum. Brak regularności jest w takiej sytuacji niemal gwarantowany.

- Ryan to wciąż talent, ma dopiero 21 lat i ciągle o tym zapominamy. Nie grał też za dużo w zeszłym roku – mówił niedawno Klopp.

- Zaliczał wybitne występy, w których był naszym najlepszym zawodnikiem na boisku, ale były też inne mecze, podczas których można było się zastanawiać, gdzie on w ogóle był. To jednak całkowicie normalne w procesie rozwoju.

Holender nie jest pierwszym – choć może okazać się ostatnim – nabytkiem Kloppa, który potrzebował czasu na adaptację. Andy Robertson i Fabinho to najlepsze przykłady.

Liverpool sprowadził minionego lata czterech nowych pomocników, a imponujące wejścia do zespołu Dominika Szoboszlaia i Alexisa Mac Allistera z pewnością nie pomogły Holendrowi. Przed wyjazdem na Puchar Azji w coraz lepszej formie był też Wataru Endō.

Podczas gdy Mac Allister i Szoboszlai dołączyli do klubu odpowiednio w czerwcu i lipcu, mogąc czerpać korzyści ze spędzenia okresu przygotowawczego z Kloppem, Endō i Gravenberch zostali sprowadzeni już po rozpoczęciu sezonu ligowego.

Gravenberch trafił do klubu 1 września, mając przed sobą mnóstwo nauki. Nie tylko dlatego, że środek pomocy to prawdopodobnie najtrudniejsza pozycja do gry w systemie Kloppa - także ze względu na to, że był po sezonie w Bayernie, gdzie zaliczył tylko trzy mecze od pierwszej minuty w Bundeslidze i tylko dwa razy zagrał więcej niż 45 minut.

To właśnie było powodem jego decyzji o wycofaniu się z wrześniowego zgrupowania kadry Holandii do lat 21 – Gravenberch chciał przede wszystkim skupić się na pracy ze sztabem trenerskim w nowym klubie.

Proces adaptacji Endō też nie przebiegał perfekcyjnie. Był zmieniany w przerwie w czterech meczach w tym sezonie – choć w przypadku dwóch meczów przeciwko Unionowi Saint-Gilloise zmiana ta była zaplanowana. Dopiero niedawno Endō odnalazł formę. Przed Pucharem Azji zaliczył on osiem występów w pierwszym składzie z rzędu i zaczął wyglądać na kogoś, kto przystosował się do gry w zespole Liverpoolu.

Gravenberch jeszcze nie miał takiej okazji. Póki co tylko raz zaliczył trzy kolejne mecze i zdarzyło się to pod koniec października, gdy The Reds wygrywali z Evertonem, Tuluzą i Nottingham Forest. To wyglądało na początek stabilizowania swojej pozycji w zespole, jednak nie było kontynuacji.

Poza wszystkim innym, w systemie Kloppa trzeba stosować nieustanny pressing, a krytyka Gravenbercha skupia się właśnie wokół jego pracowitości i intensywności w grze.

Jeśli porównać go z innymi pomocnikami The Reds operującymi na pozycji nr 8, Gravenberch notuje najmniej pressingów na 90 minut w meczach Premier League (21,3). Lepiej od niego wypadają zarówno Harvey Elliott (28,2), Szoboszlai (25,3) jak i Curtis Jones (22,6).

Liczba doskoków pressingowych to oczywiście tylko część układanki, ale efektywność z pewnością ma znaczenie. Dla przykładu, Klopp wielokrotnie chwalił Jonesa za intensywność jego pressingu, mówiąc że młody Anglik 'wyznacza standardy'.

Niektórym przychodzi to bardziej naturalnie niż innym. Weźmy choćby Darwina Núñeza i Gakpo – pierwszy pozyskany w czerwcu 2022 roku, drugi w styczniu 2023. W ciągu tygodni od transferu Gakpo dostosował się do systemu gry i zgrał się ze swoimi nowymi kolegami z drużyny. Jednak Núñez potrzebował na to więcej czasu i nie odgrywał dużej roli w końcówce sezonu 2022/23 – wciąż trwał proces jego adaptacji. W obecnym sezonie jednak wszystko wypaliło.

Jak wyjaśniał Michael Cox w analizie niedzielnego meczu, Arsenal wykorzystał ustawienie Liverpoolu, by wypracować swoją pierwszą bramkę. Ustawienie Gravenbercha i Gakpo umożliwiało zespołowi Artety łatwe przesunięcie piłki wyżej na skrzydle i rozszerzenie kształtu swojej defensywy.

Jeśli zagłębić się bardziej w statystyki, widać bardziej szczegółowy obraz. We wszystkich rozgrywkach Gravenberch bierze udział w wielu pojedynkach w środku pola - tylko Mac Allister stacza ich więcej na 90 minut (13,5) niż Holender (12,9). Jednak Mac Allister i Endō wygrywają ich średnio więcej na mecz (6,9 i 5,8) niż Gravenberch (5,7 wygranego pojedynku na 90 minut).

Warto dodać, że Gravenberch wygrywa najwięcej pojedynków spośród pomocników grających w klubie na pozycji numer 8, choć Harvey Elliott może pochwalić się lepszym procentem wygranych starć (47,8% do 44,3%).

Statystyki pokazują, że Gravenberch nie odstaje od swoich kolegów – ma największą liczbę przejęć posiadania w trzeciej tercji na 90 minut (1,4), jest drugi w przechwytach (1,3 na mecz) i czwarty pod względem odbiorów (1,1 odbioru na mecz).

Dla kontekstu trzeba dodać, że duża część jego występów miała miejsce w rozgrywkach Ligi Europy. Zaczynał od pierwszej minuty cztery mecze w fazie grupowej, a w Premier League zagrał tylko osiem razy od początku i dziewięciokrotnie wchodził z ławki.

Największa różnica między Gravenberchem a jego kolegami z drużyny leży w grze w posiadaniu piłki. W porównaniu do innych pomocników liczba skutecznych podań na 90 minut Gravenbercha (33,1) jest aż o ponad 13 niższa niż drugi najgorszy wynik w zespole (Harvey Elliott notuje średnio 47 skutecznych podań na mecz). Cała reszta drużyny ma wynik powyżej 50 podań na mecz. Nie jest więc żadną niespodzianką, że Holender ma też najgorszą statystykę skutecznych podań na połowie przeciwnika (średnio 22,4 na mecz) i jest pod tym względem gorszy o ok. siedem podań od Endō (29,6).

Co ironiczne, gdy przychodził Gravenberch, pojawiały się sugestie, że może zostać szóstką w Liverpoolu. Zamiast tego Holender zapewnił The Reds kreatywność i zagrożenie pod bramką rywali – jego xG na poziomie 4,46 to najlepszy wynik wśród pomocników Kloppa, choć strzelił tylko trzy gole. Poza tym Gravenberch jest drugi w linii pomocy pod względem stworzonych szans na 90 minut (1,9 szansy na mecz) tylko za Szoboszlaiem (2,2 szansy na mecz).

Generalnie analizując Gravenbercha, jest wiele powodów do zadowolenia, nawet jeśli brak goli w lidze sugeruje, że proces jego adaptacji jeszcze się nie zakończył. Nie należy również zapominać, że wyjazdowe mecze z Arsenalem to jedne z najtrudniejszych spotkań w Premier League.

Co najważniejsze, Klopp zachował wiarę w zawodnika. Idealnie byłoby, gdyby młody piłkarz przed zakończeniem sezonu poczynił odpowiednie kroki, by stać się bardziej oszlifowanym diamentem – i lepszą opcją dla kolejnego menedżera Liverpoolu.

Andy Jones



Autor: Bartolino
Data publikacji: 07.02.2024