Aldo: Zachowanie w tunelu to znak
Kiedy piłkarze Liverpoolu zmierzali do tunelu po wygranym pojedynku z Sunderlandem, przed tym jak znaleźli się w szatni natrafili na Stevena Gerrarda, który pełen radości gratulował każdemu z osobna zwycięstwa. Były snajper Czerwonych, John Aldridge jest zdania, że to doskonale obrazuje determinacje Gerrarda.
Kapitan the Reds nie wybiegł ze swoją drużyną na drugą odsłonę meczu na Stadium of Light z powodu urazu i z wysokości ławki rezerwowych przyglądał się poczynaniom kolegów z zespołu.
Tuż po końcowym gwizdku arbitra Steven czekał w tunelu na piłkarzy Brendana Rodgersa i z uśmiechem na ustach podziękował za walkę i pozytywny rezultat.
Według Johna Aldridge'a, jest to znamienity przykład jak zaangażowany jest legendarny już gracz z numer 8 na czerwonej koszulce w osiągnięcie sukcesu nim w maju pożegna się z Anfield Road.
- To prawdziwy przywódca, nikt tak jak on nie potrafi wpłynąć na ekipę. Widok jak wyściskał się z Simonem Mignoletem tylko to dobitnie uzmysławiają.
- Uważam, że kapitan świetnie się spisał w pierwszych trzech kwadransach. Wydawać by się mogło, jakby został zrzucony ciężar z jego barków. Był żywiołowy i pewny siebie. Był mówiąc krótko fantastyczny.
- Oglądałem sobotnie spotkanie będąc w Portugalii i byłem pod wrażeniem postawy zawodników Rodgersa, w szczególności w pierwszych 45 minutach. W naszych atakach było pełno energii i zawziętości, wręcz każda wycieczka pod pole karne gospodarzy pachniała bramką. Gdyby w składzie był Sturridge jestem pewien, że do przerwy mielibyśmy spory zapas goli.
- Cieszyło zarówno mnie, jak i miejscowych w Portugalii, że to właśnie Marković uzyskał zwycięskie trafienie. Wiele nasłuchałem się o tym, za jak wielki talent uchodził podczas gry w Benfice i miejmy nadzieję, że powoli zacznie pokazywać to nad rzeką Mersey.
- W pierwszej odsłonie był nie do zatrzymania. Pokonał bramkarza, mógł zostać podyktowany na nim rzut karny oraz o mały włos strzeliłby bramkę, która z pewnością kandyndowałaby do gola sezonu.
Marković został ogłoszony graczem spotkania, ale nie tylko pod jego adresem płynęły pochwały. Równie dobre zawody rozegrał Emre Can, który najpierw występował jako jeden z trzech środkowych obrońców, zaś później bardzo przyzwoicie prezentował się w drugiej linii Liverpoolu.
- Zauważalne są powody, dla których na Anfield trafił Marković i Can - kontynuował Aldridge - Myślę, że Niemiec pokazał klasę i nie przeszkadzało mu zupełnie to, że grał na kilku pozycjach.
- Obaj posiadają wielki potencjał, podobnie jak Alberto Moreno.
- Sezon jak na razie nie układał się po naszej myśli, ale widoczne są symptomy powrotu na dobrą ścieżkę. Przed Liverpoolem rysuje się szansa, by wspinać się w górę tabeli.
- Nie przegraliśmy od 7 spotkań, wygraliśmy też 4 wyjazdowe mecze z rzędu. Mamy jeszcze sporo do poprawy, ale widać, że nie stoimy w miejscu. Jeśli tylko Marković i Can będą się należycie rozwijać, możemy wówczas wierzyć, że ten sezon nie jest jeszcze stracony - zakończył Aldridge.
Komentarze (3)
to spokojnie wbijemy do top4, myślę że united wypadnie razem z sotonem, bo jeżeli soton się zakwalifikuje do LM po tym co się stało z ich składem zeszłego lata, to Koeman chyba pomnik dostanie:).