Can o przeprowadzce do Turynu
Emre Can wypowiedział się na temat swojego odejścia z Liverpoolu, poruszając przy tym m.in. temat dotyczący tego, co było dla niego najtrudniejsze w Merseyside. Niemiec na Anfield spędził cztery lata podczas których zaliczył 167 występów i zdobył 14 bramek.
Po raz ostatni Can pojawił się w czerwonej koszulce w finale Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt, kiedy to wszedł na murawę z ławki rezerwowych.
Can został sprowadzony do Anglii przez Brendana Rodgersa, który w lipcu 2014 roku wykupił pomocnika z Bayeru Leverkusen. Niedługo po tym, bo w październiku 2015 roku zespół przejął Jürgen Klopp.
Pomimo dobrych relacji z rodakiem, który nie chciał odejścia Cana z Liverpoolu, pomocnik stwierdził, że było mu ciężko z metodami treningowymi Kloppa.
Ponadto gracz o tureckich korzeniach przyznał, że po przenosinach do Turynu musiał trenować jeszcze ciężej. Ciężko jednoznacznie ocenić jego pierwszy sezon we Włoszech.
- Kiedyś już poskarżyłem się Kloppowi na ciężkie treningi w Liverpoolu! Jednak tei w Juventusie są trochę trudniejsze - powiedział Can.
- Musimy więcej biegać, więcej trenować poprawę siły fizycznej. To było dla mnie wyzwaniem na początku, lecz teraz mój organizm do tego przywykł.
- Klopp był zawiedziony. Chciał, żebym został w Liverpoolu, lecz zaakceptował moją decyzję. Wiedział też, że to nie była decyzja przeciwko niemu czy Liverpoolowi, chciałem nowego wyzwania w Juventusie.
- Mam za sobą wspaniały i niezapomniany czas w Liverpoolu, zawsze będą wdzięczny ludziom, którzy mnie tam wspierali. Nadal jestem w kontakcie z Jürgenem Kloppem.
W obecnym sezonie Can zanotował 31 spotkań w barwach Juventusu i zdobył cztery bramki. Jednak od pierwszej minuty zagrał tylko 17 razy. Jego występ w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Ajaksowi stoi pod znakiem zapytania po tym jak nabawił się urazu kostki w wygranym starciu z AC Milanem 2:1.
Komentarze (11)
W juve gra tyle ile by imo obecnie grał u nas - więc może skusiła go pogoda? No albo brak wiary w LFC...
Co z tego,ze czasami zagral nizle czy nawet dobrze jak jego wystepy to taka sinusoida:
na 10 gier 2 ok,5 srednich i 3 do bani.
I jeszcze te (podobno) wymagania finansowe +klauzula z kwota wykupu.
Bez zalu powiedzialem mu goodbye a tak w ogole to nigdy nie rozumialem jego transferu do nas.
Piłkarz, który miewał dobre momenty i to wszystko!
Czyścił na szóstce??? Chłopaku, on notorycznie robił wślizgi, a jeśli grałeś kiedyś w piłkę to wiesz co to znaczy? że non stop był spóźniony. Jego zagrania do kolegów trwały tyle, że przeciwnik robił przysiad i jeszcze miał czas żeby go zaatakować.
Tak jak mówię, średni gość akurat w średnich czasach dla LFC :)
Powiedział że chciał nowych wyzwań i musimy to uszanować. Dograł u nas do końca, bez żadnych fochów, walczył jak umiał!
Dziękujemy, zapominamy - powodzenia!