Liverpool wygrywa 1:0 w derbach!
Liverpool po niełatwym meczu, pełnym walki, pokonał Everton 1:0 na Anfield po bramce Diogo Joty, czyniąc kolejny mały kroczek w drodze po dwudziesty tytuł mistrza Anglii.
Gospodarze sygnał do ataku dali w 2. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mac Allistera, niecelny strzał głową oddał Ibou Konate.
W 11. minucie brutalnie Mac Allistera przed polem karnym sfaulował Tarkowski. Argentyńczyk długo nie podnosił się z murawy. Arbiter napomniał stopera Toffików żółtą kartką, sytuacja była analizowana przez VAR, jednak decyzja nie została zmieniona.
W. 14. minucie na mocny strzał z rzutu wolnego decyduje się Szoboszlai, lecz jest niecelny.
W 19. minucie gola dla Evertonu zdobywa Beto, ale na szczęście piłkarz przyjezdnych był na minimalnym spalonym.
W 27. minucie Luis Diaz dośrodkował z lewego skrzydła idealnie na głowę Salaha, który z 5. metrów strzelił wprost w dobrze ustawionego Jordana Pickforda.
W 32. minucie Beto wymanewrował Van Dijka, pomknął w kierunku bramki Kellehera i w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem trafił w jego prawy słupek.
W 45. minucie na strzał z dystansu decyduje się Gravenberch, po rykoszecie piłka wpadła 'do koszyczka' Pickforda.
Liverpoolowi zabrakło w pierwszej połowie konkretów pod bramką rywala i elementu zaskoczenia.
Gospodarze dobrze rozpoczęli drugą połowę, spychając Everton do defensywy. W 52. minucie o strzał z 20. metrów pokusił się Gravenberch, piłkę 'wypluł' przed siebie Pickford, którego zaasekurowali obrońcy, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
W 56. minucie Liverpool zadał decydujący w tym spotkaniu cios. Diogo Jota przejął piłkę, zgraną przez Luisa Diaza, przedryblował dwóch obrońców w polu karnym Toffików i mocnym strzałem z 11. metrów przechytrzył bramkarza kadry Anglii, doprowadzając do szaleństwa fanów na the Kop.
W 82. minucie przed dobrą okazją stanął Diaz, po podaniu Robbo, lecz strzał Kolumbijczyka z dość ostrego kąta z problemami obronił Pickford.
W 88. minucie doszło do dość zabawnej sytuacji, kiedy zadziorny Darwin Núñez starł się w polu karnym z Pickfordem, w wyniku czego zarobił żółtą kartkę.
W końcówce mieliśmy nieco nerwowości na boisku, ale Liverpool, który jest daleki od najwyższej dyspozycji, zdołał 'dowieźć' do końcowego gwizdka arbitra, bezcenne 3 oczka, odpowiadając na wczorajsze zwycięstwo Kanonierów z Fulham.
Składy:
Liverpool: Kelleher; Jones, Konate, Van Dijk, Robertson; Gravenberch, Szoboszlai, Mac Allister; Salah (Endo 90+2′), Diaz (Gakpo 85′), Jota (Nunez 75′)
Everton: Pickford; O’Brien, Tarkowski, Branthwaite, Mykolenko; Gueye, Garner (Iroegbunam 78′), Doucoure; Harrison (Ndiaye 69′), Alcaraz (Young 78′), Beto (Broja 79′)
Sędziował: Sam Barrott
Komentarze (95)
Bo VVD wyczynia dziś cuda cudeńka .
Z przodu za schematycznie, trzeba grać szybciej i strzelać z dystansu.
Mieliśmy furę szczęścia z tym słupkiem.
Sędzia.... kolejny matoł z gwizdkiem 😡
Do boju The Reds, wygrać to! 🔴⚽⚽😃
Premier League schodzi na psy przez sędziów i VAR. Niedorzeczne co się wyprawia 😡😡😡😡😡😡
Sędziowanie oczywiście na najwyższym poziomie.
Coraz bliżej mistrza
YNWA
Nobla godny.
A jeszcze lepiej rozszerz to na całą stronę 24/7.
WE'RE GONNA WIN THE LEAGUE 🔴💪🏆🥇😃
Jak nie przepadam za Realem, to w LM będę im gorąco "kibicował" by pozbawili Armatek złudzeń i marzeń.
Najważniejsze że zwycięstwo jest, i 3 pkt do celu. Choć derby to nigdy nie są proste spotkania, to tak przed nami dopiero prawdziwa weryfikacja;
Mam nadzieję, że pożegnamy go po sezonie, bo od kilku meczu praktycznie gramy w 10...
Czy dla prickforda jest jakiś osobny przepis że przerwanie akcji jest zezwoleniem na wolną amerykankę? Kiedyś połamał Virgila, dzisiaj zasadził kopa Darwinowi i szczęście że mu nic poważnego nie zrobił ale obie akcje bez konsekwencji, czekam kiedy po gwizdku wyciągnie maczetę i kogoś potnie ale nic mu nie zrobią bo przecież była już przerwa w grze (absurd zamierzony).
Zdecydowanie zespół odczuwa nieco syndrom 'zajechania', ale jak się ma do wyboru 14-15 jakościowych w miarę piłkarzy do grania praktycznie co 3 dni przez cały sezon, to trudno się dziwić, że dopadł chłopaków kryzys, nawet nieśmiertelnego wydawałoby się Salaha.
Na Jotę można było dziś długimi momentami się wkurzać i zastanawiać, co jeszcze robi na boisku, ale Portugalczyk ma w sobie to coś, czego Darwin nigdy nie posiądzie w swoim repertuarze boiskowego abecadła.
Teraz chłopaki do bani z lodem, po piwku małym wypić i w niedzielę misja Fulham. Ciężki mecz kolejny nas czeka, wierzę, że na Craven Cottage jakoś przepchniemy 3 punkty i jeszcze mocniej zbliżymy się do mistrzowskiego tytułu, czego sobie i wszystkim Państwu serdecznie życzę!
Sędziowie dziś 🤢🤮🤢🤮🤢🤮
Co się dzieje z PL????
Dziś na plus Jones, Diaz i Jota za bramkę.
YNWA!!! 🔴
Mogło się to tragicznie skończyć. Ufff