Dramaturgia bez happy endu. 2:2 na Craven Cottage!
Liverpool wypuścił zwycięstwo z rąk na Craven Cottage. Po niemrawej pierwszej połowie The Reds przebudzili się po przerwie, odrobili straty i wyszli na prowadzenie w doliczonym czasie gry, lecz gol Harrisona Reeda w ostatnich sekundach meczu sprawił, że starcie z Fulham zakończyło się remisem 2:2.
Dzisiejszego popołudnia piłkarskie emocje zawitały na Craven Cottage, gdzie w ramach 20. kolejki Premier League Fulham podejmowało Liverpool. The Reds pod wodzą Arne Slota przystępowali do tego spotkania po rozczarowującym, bezbramkowym remisie z Leeds United na Anfield, który kosztował ich utratę cennych punktów.
Z kolei gospodarze również podzielili się punktami w poprzedniej serii gier, remisując 1:1 w derbach z Crystal Palace. Choć Liverpool mógł pochwalić się serią ośmiu meczów bez porażki, ostatnie występy zespołu sprawiały, że trudno było uznać go za zdecydowanego faworyta starcia w zachodnim Londynie.
Pierwsza połowa spotkania na Craven Cottage nie porwała od samego początku. Zarówno Liverpool, jak i Fulham rozpoczęli mecz bardzo niemrawo, a tempo gry przez długie minuty pozostawiało wiele do życzenia. W pierwszym kwadransie najbliżej otwarcia wyniku byli goście. Cody Gakpo znalazł się w dobrej sytuacji strzeleckiej, jednak uderzenie Holendra było delikatnie mówiąc, karykaturalne. Piłka przekozłowała tuż obok słupka bramki Bernda Leno, płacząc po drodze, zamiast realnie zagrozić niemieckiemu golkiperowi.
Fulham odpowiedziało znacznie konkretniej. W 17. minucie Harry Wilson otrzymał piłkę w podobnym miejscu co wcześniej Gakpo, lecz tym razem wykończenie było klasowe. Walijczyk uderzył lewą nogą ze skraju pola karnego i huknął precyzyjnie w dolny róg bramki, nie dając Alissonowi żadnych szans na skuteczną interwencję.
Po stracie gola Liverpool miał jedynie krótki, chwilowy przebłysk lepszej gry, trwający zaledwie około minuty. Najpierw strzał Curtisa Jonesa został zablokowany przez obrońcę, a chwilę później Cody Gakpo uderzeniem głową obił słupek bramki Fulham. Było to jednak wszystko, na co The Reds stać było przed przerwą.
Podopieczni Arne Slota wyraźnie górowali w statystyce posiadania piłki, lecz nie potrafili przełożyć jej na realne zagrożenie pod bramką rywali. W efekcie Liverpool schodził na przerwę z jednobramkową stratą.
Druga połowa przyniosła zdecydowanie więcej emocji i była zupełnie innym widowiskiem niż pierwsze 45 minut. Liverpool po przerwie wyraźnie się przebudził, zdając sobie sprawę, że nie miał już nic do stracenia. Już dwie minuty po wznowieniu gry Cody Gakpo wpisał się na listę strzelców, jednak radość The Reds trwała bardzo krótko, chorągiewka sędziego liniowego szybko powędrowała w górę, a Holender znajdował się na pozycji spalonej. Kilka minut później goście byli o włos od wyrównania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Alexis Mac Allister wyskoczył najwyżej do piłki i uderzył głową, lecz futbolówka zatrzymała się na poprzeczce bramki Bernda Leno.
Napór The Reds przyniósł efekt w 57. minucie. Conor Bradley dograł piłkę w pole karne, a akcję precyzyjnym uderzeniem wykończył Florian Wirtz, doprowadzając do wyrównania. Początkowo sytuacja wzbudziła sporo kontrowersji, pozycja Niemca mogła sugerować spalonego. Arbitrzy VAR długo analizowali tę akcję, jednak ostatecznie bramka została uznana i na tablicy wyników pojawił się rezultat 1:1.
W końcówce spotkania Fulham również miało swoje okazje. W 77. minucie pod bramką Liverpoolu zrobiło się niezwykle gorąco. Harry Wilson, bohater pierwszej połowy, jako pierwszy dopadł do bezpańskiej piłki i uderzył zza pola karnego nad Alissonem. Piłka trafiła jednak w poprzeczkę, a całe zamieszanie zakończył Virgil van Dijk, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
Gdy mecz wkraczał w doliczony czas gry, Liverpool wyprowadził śmiercionośny atak. W piątej minucie doliczonego czasu Jeremie Frimpong posłał dokładne dośrodkowanie w pole karne, a akcję zamknął Cody Gakpo. Holender wykorzystał błąd obrońcy Fulham, który nie trafił w piłkę, i z bliskiej odległości skierował ją do siatki, dając The Reds prowadzenie 2:1.
Wydawało się, że losy spotkania są już rozstrzygnięte, jednak dramat wydarzył się chwilę później. W siódmej minucie doliczonego czasu gry wprowadzony kilka minut wcześniej Harrison Reed oddał potężny strzał z około trzydziestu metrów. Piłka niczym rakieta ziemia–powietrze wpadła w samo okienko bramki Alissona, nie pozostawiając brazylijskiemu bramkarzowi żadnych szans. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, który stał się źródłem kolejnego ogromnego rozczarowania wśród kibiców Liverpoolu.
Składy:
Fulham: Leno – Diop, Andersen, Cuenca, Castagne, Lukić (90'+2 Reed), Cairney (74' Berge), Robinson, Wilson (85' Traoré), Smith Rowe (74' Kevin), Jiménez (85' Kusi-Asare)
Liverpool: Alisson – Bradley, Konaté, van Dijk, Kerkez, Gravenberch, Mac Allister, Szoboszlai, Jones (85' Chiesa), Wirtz (76' Frimpong), Gakpo (90'+6 Gomez)

Komentarze (261)
> Chiesa zgodnie z przewidywaniami nic nie gra
> Hehe widzicie jaki ten Chiesa słaby, lepiej wystawić porządnego Holendra gakpo!
Nie sądziłem że ktoś sie nabierze na ten genialny plan slota a jednak
Tymczasem pół składu jest aktualnie kontuzjowane, pomimo tego, że gramy najwolniejszy stojący futbol jaki istnieje
P.S. Gdzie teraz oglądacie w necie meczyki? Od czasu wywalenia pewnej stronki, nie moge znaleźc nic porządnego z angielskim komentarzem (bo polskiego się często nie da słuchać). Od biedy moze być tez ten polski.
Tylko 3 punkty!
Come on LFC 🔴💪
Flop totalny na razie. Dobre może miał 3 połówki
Cou dzisiaj bierzemy z Brazylii i jest z niego więcej pożytku
Pamiętam jego piękną bramkę z rzutu wolnego przeciwko MU, żałowałem że u nas się nie przebił.
Klasycznie z przodu 0 kreatywności, Wirtz jest fatalny, Szobo nic nie gra, Macca bez komentarza. A Gakpo? No cóż, każdy chyba wie, że to zawodnik max na ławkę.
Może rezerwowi coś wniosą, bo to dzisiejsze Fulham jest do pokonania.
Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za uderzenie z dystansu, podania pod nogi rywali, MASAKRA.
Pasowałoby Frimponga i Rio, niech szarpią, bo w ten sposób to komfortowe granie dla Fulham
Jedyny Wirtz coś próbuje, reszta na stojąco.
Nic nie tworzymy , gramy za wolno i czytelnie bez napastnika z wysoko ustawioną linią obrony, którą łamie kapitan
Cóż, wiadomo, że Arne Slot nie zostanie zwolniony i będziemy się męczyć z Holendrem przynajmniej do końca sezonu. Mam tylko nadzieję, że amerykańscy włodarze przejrzą z końcem sezonu na oczy, bo nie wierzę, że przy takim poziomie występów utrzymamy się na tej 4 lokacie, premiującej udziałem w LM.
Różnice punktowe są tak minimalne, że za kilka tygodni możemy śmiało plasować się w tabeli na miejscach 8-10.
Po prostu jedna wielka KA-TA-STRO-FA, jak mawiał św. Zdzisław Ambroziak komentujący mecze siatkówki.
Genialna myśl szkoleniowa trenera liverpoolu
Slot out.
Panicznie boi się utraty gola w ostatnich minutach i to robi.
Kerkez nie powinien grać w takim klubie. Zero celnych wrzutek, wybijanie na oślep. Zmiana Chiesy nic nie daje, lepszy Rio
Isak nie rozegrał w Liverpoolu nawet 800 minut, a ten upierdolony musztardą Janusz, głęboko upośledzony piłkarski analfabeta, nazywa go "najgorszym transferem w historii całej ligi". W tym ma rację? Przecież to jest tak obłąkany take, że autora należałoby wsadzić w kaftan bezpieczeństwa i zamknąć w miękkie ściany.
Idź być ćwokiem gdzieś indziej, najlepiej na stronę armatek, w środowisku mentalnej gimbazy łatwiej ci się będzie odnaleźć. Bronienie Isaka miało sens przez pierwsze 2 miesiące, bo „okres przygotowawczy”, który w sumie stracił przez własny brak profesjonalizmu. Mamy styczeń, Isak pokazał gunwo, a kosztował krocie (podczas gdy nawet nie był potrzebny, bo Ekitike to jest materiał na snajpera w podstawowym składzie). Klopp by w życiu nie ściągał „Szweda” za takie pieniądze, tylko spróbowałby wyjąć jakiegoś solidnego ligowego zmiennika za mniejsze pieniądze.
Nie da się nic innego napisać niż:
"Frejerstwo"
Nie obwiniałbym Slota za tą ostatnią akcje, bo jeżeli on ich naprawdę musi "uczyć" żeby zrobić doskok do kolesia który widać na kilometry że czai sie na strzał, to znaczy że IQ naszych jest po prostu na poziomi okręgówki, i żaden treneiro tu nic nie pomoże...
"Frajerstwo"
Mam nadzieję, że zaskoczymy i urwiemy pkt.
Jak patrzę na grę Kerkeza to już rozumiem jak nawet spokojny człowiek może dostać ataku szału.
Jak w końcu Fulham zrobiło nam prezent i podarował 3 punkty na tacy to my zachowaliśmy się jak w czasach słusznie minionych i odstawiliśmy Robin Hooda choć niewątpliwie to był strzał życia gracza w białej koszulce.
Bezsensownie stracone 2 punkty a nasza ogólnie była taka 💩
Niestety z tym trenerem nasza gra nie będzie lepsza. Myślałem, że to kwestia zgrania i z czasem będzie coraz lepiej a tu piach jaki był taki jest. Czasami jak nie szło to się coś strzeliło że stałego fragmentu ale nawet to nie jest wytrenowane. Każdy "biega" po boisku jak chce, gdzie chce jeśli w ogóle mu się chce. Gramy pięcioma nominalnymi ofensywnymi pomocnikami którzy czasami bardziej sobie przeszkadzają niż pomagają. Nawet jak coś pójdzie jakimś skrzydłem to nie ma komu wrzucić w pole karne bo jest tam tylko osamotniony napastnik. Nie ma drugiego skrzydłowego żeby zamykał akcję na drugim słupku bo na skrzydle gra pomocnik który wraz z innymi czai się przed polem karnym.
Szkoda też, że Klopp nie miał możliwości wydawania milionów, wtedy np mógłby kupić stopera za 75 mln albo napastnika za 90. szkoda, że Klopp musiał działać na ograniczonych środkach, jakby miał więcej hajsu do wydania, to może by przegrał mniej finałów LM.
Okienko na papierze było kozackie, w rzeczywistości PL trochę weryfikuje te nazwiska. Kerkez to póki co one season wonder, Wirtz zagrał może ze 6 dobrych połów, Isak połamany, Frimpong też, jedynie Ekitike dojeżdża.
Trzeba sobie powiedzieć prawdę w oczy - większość naszych letnich transferów nie dojeżdża. Nasza podstawowa XI straciła w lecie sporo ludzi, jest to typowa przebudowa, w dodatku nasze najważniejsze ogniwa jak Salah czy stoperzy już się kończą.
A tak to mamy piach że aż oczy krwawią
A wracając do czasu pana sowy to tam ,jaśniejącym' rodzynem był jeszcze Klavanach co teraz łapie sie do meczu gwiazd Liverpoolu🤦
A tak naprawdę to jak by porównać składy , przeszły i obecny to jak by porównać dajmy na to Spoceni Cieszyn z Borussią -ten skład powinien zagryźć wszystkich i to oni powinni wymierzać wysokość kary.
Bez jaj ale ten chaos co ogarnął już taki poziom trzeba ogarnąć a nie się patrzyć i czekać aż się samo rozwiąże
Ile można wertować - okienko było mega, ale nie zmienia to faktu, że zrobiono za dużo zmian, a ci którzy są w klubie od kilku lat grają piach nie pomagając tym samym nowym. VVD poniżej poziomu, Konate sabotażysta, Salah dno (i jeszcze robi z siebie wielce pokrzywdzonego), Maca mega średni, Graven też coraz mniej widoczny.
A z tym Kloppem... aż dziwne, że Mainz nie bije się Bayernem o mistrza, też byłaby to jego zasługa pewnie, co tam te 15 lat po odejściu. Ale ważne, że można opowiadać sobie "może, gdyby, a jeśli"
Aaaaa okej, to rzeczywiście Frimpong słabo, bo jego podania napotykały jakieś marginalne otarcia getrami przeciwników i już po oficjalnych liczbach ;D "asysta" do Ekitike z Totkami, prawdziwa asysta z Wolves, i "asysta" dzisiaj
Radzę odróżniać oficjalne cyferki na Flashscore od rzeczywistego wpływu na akcje, gole, wynik zamiast marudzić tam te gdzie akurat wyjątkowo nie ma, co się czepiać
Wersja Kloppa grała kombinacyjnie, szybko, skrzydła robiły ogromną różnicę, był żywioł. Za Slota miało byś wszystko bardziej poukładane, większą kontrola, może i tak jest ale straciliśmy DNA Kloppa. Uważam, że Slot tak samo jak jego poprzednik też powinien mieć czas, aby na nowo wszystko poukładać. Czas - do końca sezonu.
Bardziej zastanawiające jest pytanie, kto miałby zastąpić Slota i zacząć wygrywać wszystko z marszu, ale to jest chyba tajemnicą, bo nikt nic nie wspomina o tym, tylko wystarczy wywalić Holendra.
Alisson 3 – Bradley 4, Konaté 3, van Dijk 3, Kerkez 2, Gravenberch 2, MacAllister 2, Szoboszlai 2, Jones 2, Wirtz 3, Gakpo 4
Sub; Chiesa bo, Frimpong bo, Gomez bo