WOL
Wolverhampton Wanderers
FA Cup
06.03.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 809

Liverpool gra wolno i nie jest to dobry znak


Virgil van Dijk dokonał miażdżącej oceny gry Liverpoolu.

– Byliśmy zbyt wolni i przewidywalni w posiadaniu piłki – powiedział dziennikarzom po wtorkowej porażce mistrzów Premier League 2:1 z ostatnim w tabeli Wolverhampton Wanderers. – Podejmowaliśmy złe decyzje.

Ten opis pasuje do zbyt wielu meczów Liverpoolu w tym sezonie. Niezależnie od tego, czy są w posiadaniu piłki, czy nie, podopiecznym Arne Slota brakuje tempa i intensywności przez cały sezon.

Wiele mówiło się o powolnych początkach The Reds przy okazji sobotniego meczu u siebie z West Hamem United. W odpowiedzi Liverpool zaliczył szybki start i prowadził 1:0 po pięciu minutach. To był dopiero trzeci gol, którego udało się strzelić w ciągu pierwszych 20 minut w spotkaniach Premier League i zaledwie jedenasty mecz ligowy z 29, w którym trafili w pierwszej połowie, zdobywając w ten sposób 17 bramek.

Trzy dni później, na wyjeździe z innym ligowym rywalem, Wolves, złe przyzwyczajenie znów dało o sobie znać. Liverpool kontrolował pierwszą połowę i większość drugiej, ale rzadko wyglądało na to, że uda mu się przełamać impas z otwartej gry. Do przerwy oddali zaledwie cztery strzały – dwa celne – i mieli średnią bramek 0,26.

Poniżej znajduje się kilka przykładów z pierwszej połowy na Molineux, które potwierdzają krytyczne zdanie Van Dijka.

Ta połowa rozpoczęła się od trzech podań Liverpoolu między zawodnikami z pola, ale zajęło im to 22 sekundy.


W następnej chwili piłkarze Liverpoolu przez kolejne 55 sekund podawali piłkę z boku na bok, ale z niewielkim ryzykiem, a ruchy zawodników bez piłki były mało intensywne. Zakończyło się to powrotem środkowego obrońcy Ibrahimy Konate, który zagrał długie podanie w pole karne, ale napastnik Hugo Ekitike nie był w stanie opanować futbolówki. Niedługo przedtem gracze The Reds doprowadzili piłkę do krawędzi pola karnego Wolves, ale Milos Kerkez nie zdecydował się na dośrodkowanie i akcja zakończyła się strzałem Dominika Szoboszlaia z odległości ponad 30 metrów.


Kiedy Slot został trenerem pierwszej drużyny latem 2024 roku, jedną z kluczowych zmian, jakie wprowadził, było opracowanie struktury mającej dać jego drużynie większą kontrolę nad meczami, w porównaniu z bardziej szalonym stylem gry prowadzonym przez poprzednika, Jürgena Kloppa. W zeszłym sezonie Liverpoolowi udawało się to równoważyć, zapewniając drużynie przewagę w przejściowych fazach gry, co pomogło im zdobyć tytuł mistrza Premier League.


Działalność na rynku transferowym zeszłego lata poskutkowała tym, że ​​w składzie jest teraz mniej zawodników, którzy potrafią grać w intensywnym stylu, a Slot podwaja wysiłki, aby uzyskać większą kontrolę. Różnica polega na tym, że tam, gdzie w zeszłym sezonie wszystko było idealnie ustawione, teraz akcent jest przeniesiony na metodyczne budowanie akcji. Zagrożenie ze strony Liverpoolu w fazach przejściowych zmalało.

Widzimy to po zmianach w posiadaniu piłki w meczach – ile razy oba zespoły przejmują piłkę w ciągu 90 minut. Więcej przejęć wskazuje na szybsze tempo i bardziej chaotyczną grę. Jak pokazuje poniższy wykres, wskaźnik posiadania piłki przez Liverpool na mecz w tym sezonie jest najniższy od ośmiu lat (82), a od czasu przyjścia Slota wyraźnie spadł.


Nie oznacza to, że styl jest „gorszy” – na przykład Pep Guardiola z Manchesteru City preferuje niższą wartość, a Liverpool zdobył tytuł w zeszłym sezonie, grając w podobnym stylu (84,3) – ale sugeruje to wolne tempo rozgrywania meczów.

Świadczy o tym również udział akcji, w których drużyna Slota gra w „szybkim tempie”, czyli gdy drużyna szybko przemieszcza piłkę w jednej sekwencji. W tym sezonie udział szybkich akcji w meczach Liverpoolu spadł do 15 procent. Wszystko to potwierdza wyniki testu oka – w sezonie 2025/26 nie jest to zespół, który przyjemnie się ogląda. 


Część zmiany tempa została niemal wymuszona na Slocie na początku tego sezonu, gdy próbował przerwać fatalną passę, w której Liverpool przegrał dziewięć meczów z 12. Wprowadzenie bardziej zwartej struktury przyniosło poprawę wyników, ponieważ drużyna rozpoczęła serię 13 meczów bez porażki, ale w ich grze ofensywnej niewiele było przekonujących lub dynamicznych elementów.

Przejście wymaga szybkości – pomyślmy o Mohamedzie Salahu i Sadio Mane w ich najlepszych latach. Jednak teraz Salah (ze względu na wiek) i Cody Gakpo (zawodnik o odmiennych atrybutach fizycznych i technicznych) nie zapewniają takiego przyspieszenia. Letni nabytek Ekitike, jak pokazał w golu zdobytym w meczu rewanżowym przeciwko Wolves w grudniu i w swoim drugim golu przeciwko Newcastle w styczniu, ma szybkość i umiejętności prowadzenia piłki.

Salah i Gakpo byli w tym sezonie mocno krytykowani i trudno było nie wspominać o nich po meczu przeciwko Wolves. Chociaż Salah strzelił swojego pierwszego gola w Premier League od 1 listopada, obaj nie mieli większego wpływu na grę – co nie budzi już zdziwienia.

– Rozumiem użycie [przez Van Dijka] słów „powolni” lub „przewidywalni” ale jeśli chcesz grać szybciej, musisz umieć dominować w sytuacjach na skrzydłach, bo wtedy coś może się wydarzyć – powiedział Slot na pomeczowej konferencji prasowej we wtorek wieczorem, pytany o komentarze swojego kapitana. – Dzisiaj mieliśmy problemy z dominacją na skrzydłach. – Oni (Wilki) bardzo nam utrudnili grę, byli zwarci, ale w pierwszej połowie, myślę, że dało się grać trochę szybciej z jednej strony na drugą. Gdybyśmy kilka razy w pierwszej połowie zagrali trochę szybciej, nasi skrzydłowi mieliby trochę czasu, żeby wyprzedzić ich obrońców.

– Myślę, że w drugiej połowie wyglądało to lepiej, niż w pierwszej. Mieliśmy więcej dośrodkowań i więcej wchodziliśmy w ich pole karne, niż w pierwszej połowie, ale chodzi też o wykańczanie tych momentów i dobieranie odpowiedniego zawodnika pod bramkę, kiedy się do niej dociera. 

 Nie chodzi tu tylko o indywidualności. Liverpool często w tym sezonie mierzy się z nisko ustawioną linią obrony, co oznacza, że ​​podanie piłki do Salaha i Gakpo zajmuje im mnóstwo czasu, ​​mają więc mniej miejsca do gry.

Test oka wskazuje również na brak schematów ofensywnych, które pozwalają na rozbijanie zaciętych defensyw. Skrzydłowi wygrywają pojedynki jeden na jednego i potrafią pokonać przeciwnika, ale potrzeba również precyzyjnych, przenikliwych i progresywnych podań, rozgrywanych znacznie szybciej niż potrafią w tym sezonie piłkarze Liverpoolu.

Kluczem jest rosnące znaczenie Floriana Wirtza.

Od czasu letniego transferu z Bayeru Leverkusen, w miarę jak przystosowywał się do Premier League, stał się czynnikiem decydującym o losach meczu, ale kontuzja pleców odniesiona podczas rozgrzewki w meczu z Forest półtora tygodnia temu uniemożliwiła mu grę.

Biorąc pod uwagę trzy ostatnie wyjazdowe mecze ligowe, porównajmy grę Liverpoolu w pierwszej połowie meczu z Sunderlandem z Wirtzem w składzie z meczami z Forest i Wolves bez niego. Pomimo braku bramek, Liverpool osiągnął wskaźnik xG na poziomie 1,22 w Sunderlandzie, ale znacznie niższy w meczach z Forest (0,07) i Wolves (0,26).

Nie licząc rzutów karnych, w pierwszych połowach tego sezonu Liverpool zanotował xG powyżej 1,0 tylko w siedmiu z 29 meczów ligowych. Na tym samym etapie poprzedniego sezonu zdarzyło się to 11 razy. Podobnie, w 12 meczach zanotował xG poniżej 0,5, w porównaniu z ośmioma w zeszłym roku.

Nie chodzi tylko o samo wykorzystanie piłki.

Pod wodzą Slota już w zeszłym sezonie wysoki pressing Liverpoolu osłabł, ale tendencja zespołu do wycofywania się do pasywnego środka bloku jest teraz częstsza niż kiedykolwiek. Ich zdolność do przejmowania piłki w ataku przeciwnika jest w tym sezonie zauważalnie niższa, nawet bardziej niż w sezonie 2024-25.


To nie przypadek, że gol Liverpoolu w meczu z Wolves padł po dużym błędzie przeciwnika, kiedy Salah przechwycił luźne podanie Jeana-Ricnera Bellegarde'a. The Reds często mają wtedy najlepsze okazje do zdobycia bramki, gdy przeciwnicy nie są w najlepszej formie defensywnej.

Brakowało im nieustającej energii, jaką zapewniali utracony w lecie Luis Diaz i Szoboszlai (ten z powodu licznych kontuzji był wykorzystywany na innych pozycjach), by prowadzić pressing. Żaden ze skrzydłowych nie był wystarczająco skuteczny, a brak solidności w grze od tyłu, jaką mieli zapewniać pomocnicy Alexis Mac Allister i Ryan Gravenberch, sprawił, że przeciwnikom zbyt łatwo było przebić się przez pressing.

Zespoły częściej sięgają po długie podania, aby ominąć pressing, ale to podsyca przekonanie, że Liverpool nie potrafi budować dynamiki ani wnosić do gry intensywności w sposób, w jaki robił to wcześniej. Tempo gry bez posiadania piłki przełożyłoby się na większą szybkość z piłką. Ostatnia poprawa formy Liverpoolu była zdominowana przez bramki ze stałych fragmentów gry, a we wtorek strzeliliby tak kolejnego gola, gdyby Gakpo nie odebrał przypadkowo piłki Jonesowi.

Jednak zdobywanie bramek ze stałych fragmentów gry nie zaprowadzi ich daleko.

Jeśli Liverpool nie znajdzie sposobu na zwiększenie intensywności ataków i kreatywności w grze otwartej, miejsce w pierwszej piątce i awans do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie wydają się niepewne.

Andy Jones, Mark Carey

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Bramka Szobo nominowana do Gola Miesiąca (0)
05.03.2026 23:42, Armani87, liverpoolfc.com
Wolverhampton - Liverpool: Wieści kadrowe (0)
05.03.2026 20:22, Bartolino, liverpoolfc.com
Crouch wystąpi w meczu legend (0)
05.03.2026 16:37, Gall1892, liverpoolfc.com
Slot z nominacją na menadżera miesiąca (22)
05.03.2026 13:22, Gall1892, liverpoolfc.com
Slot przed meczem z Wolves (4)
05.03.2026 13:03, Redbeatle, liverpoolfc.com