LIV
Liverpool
Premier League
15.03.2026
17:30
TOT
Tottenham Hotspur
 
Osób online 715

Letnie okno transferowe a limit zagranicznych graczy


Kiedy w 2009 roku Premier League wprowadziła obowiązkową liczbę zawodników „homegrown”, mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw.

Zasada, zgodnie z którą wszystkie 20 klubów miało w składzie co najmniej ośmiu zawodników kwalifikujących się jako lokalni wychowankowie, w maksymalnie 25-osobowym składzie na sezon, miała „wspierać rozwój młodzieży i promować młodych zawodników”.

Istniała również nadzieja, że ​​reprezentacja Anglii odczuje pewne korzyści, ponieważ kluby miały ograniczyć liczbę zawodników spoza kraju do 17, zgodnie z przepisami mającymi na celu otwarcie dróg dla krajowych talentów. Decyzja o zwolnieniu z tego limitu zawodników do lat 21, co w praktyce pozwoliło klubom wystawiać tylu młodych, ile zechcą, również wydawała się krokiem naprzód. Mimo to wychowankowie klubów — definiowani jako osoby, „które niezależnie od narodowości lub wieku były zarejestrowane w klubie zrzeszonym w FA przez co najmniej trzy lata przed ukończeniem 21. roku życia (lub końcem sezonu, w którym kończą 21 lat)” — wciąż stanowią jedynie ułamek większości składów wyjściowych w Premier League, szczególnie w przypadku obecnego mistrza, Liverpoolu.

Zasada „tworzyć, a nie kupować” do pewnego stopnia się sprawdziła, ale głównie z powodów, których wówczas nie brano pod uwagę, ponieważ większość zawodników trenowanych w klubach jest teraz sprzedawana dla zysku, aby zbilansować budżet i spełnić wymogi finansowe ligi.

Według danych Opta, odsetek zawodników spoza Anglii występujących w Premier League w tym sezonie sięga 70,76% – i jest najwyższy od początku rozgrywek w 1992 roku. W ostatniej kolejce rozgrywanej w weekend, tylko 39% zawodników stanowili wychowankowie, a 26% z nich kwalifikowało się do gry w reprezentacji Anglii.

Liverpool jest ciekawym przykładem.

Poniższa tabela pokazuje, jak wyglądałby ich skład na przyszły sezon, zakładając brak transferów (wiek zawodników jest zaktualizowany na dzień 14 września, daty, do której należy zgłosić składy Premier League; zawodnicy oznaczeni na niebiesko nie mają statusu „homegrown”).

Jak może wyglądać skład Liverpoolu w przyszłym sezonie


W poprzednich latach klub mógł pochwalić się rozwojem znaczących lokalnych talentów, takich jak Trent Alexander-Arnold, Tyler Morton i Jarell Quansah, którzy stali się bohaterami dużych transferów. Inni wychowankowie klubu również odnosili sukcesy na wypożyczeniach.

Ich liczba jednak maleje.

Liverpool rozpoczął swoje pierwsze dwa mecze w lutym bez żadnego Anglika ani wychowanka w wyjściowym składzie. W tegorocznych pierwszych meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów, wśród 33 wychowanków FA, którzy wystąpili w sześciu angielskich klubach, znalazło się tylko dwóch zawodników The Reds – Joe Gomez i Jeremy Frimpong. W zespole jest także Curtis Jones i dwóch wysoko ocenianych młodzieżowych reprezentantów Anglii – 17-letni Rio Ngumoha i 18-letni Trey Nyoni, którzy znajdują się w niemal każdym składzie meczowym pierwszej drużyny, ale połowa starszych wychowanków jest ledwo brana pod uwagę. Jones to jedyny realny kandydat do reprezentacji Anglii, bo przypadek Gomeza komplikują liczne kontuzje. Conor Bradley i Frimpong to dwaj odnoszący sukcesy zawodnicy angielskich akademii klubowych, ale reprezentują odpowiednio Irlandię Północną i Holandię.

Pozostali to tylko uzupełnienie składu. Trzeci bramkarz, obecnie 29-letni Freddie Woodman, pozyskany zeszłego lata z Preston North End z Championship, zaliczył tylko jeden występ (w Carabao Cup) od chwili dołączenia do zespołu. Fabian Mrozek, 22-letni polski bramkarz, który znalazł się w 25-osobowej kadrze na pierwszą połowę sezonu, i 25-letni Rhys Williams, w tym sezonie zaliczyli tylko po jednym występie na ławce rezerwowych.

W lutym Mrozek został wypożyczony do FC Cincinnati w MLS i zastąpiony przez innego bramkarza, Harveya Daviesa, który wrócił wypożyczenia w Crawley Town w League Two (czwartej lidze angielskiej). Do składu dołączył również Walijczyk Owen Beck, mimo że zaliczył zaledwie jeden siedmiominutowy występ w barwach Liverpoolu w Premier League… w styczniu 2024 roku.

Kiedy w 2008 roku wprowadzono nowe przepisy, Liverpool miał najwyższy w Europie odsetek piłkarzy zagranicznych w składzie (90%).

Badanie przeprowadzone wówczas przez Professional Football Players’ Observatory wykazało, że angielskie kluby zatrudniały 59,2% zawodników z zagranicy. Do 2023 roku odsetek ten nieznacznie wzrósł do 60,6%, mniej więcej w tym samym czasie, gdy ówczesny selekcjoner reprezentacji Anglii, Gareth Southgate, mówił o malejącej liczbie piłkarzy, którzy rozpoczynali grę w Premier League i mogli być przez niego wybierani do rywalizacji na szczeblu międzynarodowym.

Oczywiście priorytetem Liverpoolu nie jest dostarczanie zawodników do angielskiej kadry, ale zbudowanie drużyny zdolnej do zdobywania trofeów w rozgrywkach klubowych. W przeciwieństwie do Arsenalu, Aston Villi czy Newcastle United, lokalni zawodnicy nie stanowią znaczącej części podstawowego składu, ale nie oznacza to jeszcze problemów z przepisami. W przyszłym sezonie skład pierwszej drużyny może wyglądać zupełnie inaczej, nie tylko ze względu na podpisanie kontraktu z francuskim obrońcą Jeremym Jacquetem, który dołączy do zespołu latem, i spodziewany powrót Włocha Giovanniego Leoniego po długotrwałej kontuzji, ale także ze względu na potencjalne odejścia. 

Kontrakty Ibrahimy Konaté i Andy’ego Robertsona mają wygasnąć z końcem tego sezonu, a ich przyszłość jest niejasna. Calvin Ramsay prawdopodobnie będzie szukał nowego klubu. Oczekuje się, że absolwent akademii Williams również zakończy swój długi pobyt w Liverpoolu wraz z wygaśnięciem kontraktu w czerwcu.

Niepewność budzi również sytuacja Gomeza i Jonesa, którym pozostał nieco ponad rok kontraktów, a także potencjalne odejście Mohameda Salaha, który znajdzie się w tej sytuacji pod koniec sezonu, zaś w czerwcu skończy 34 lata. Rozstanie z Federico Chiesą również mogłoby odpowiadać wszystkim stronom, biorąc pod uwagę jego niezmienną pozycję na peryferiach składu Arne Slota.

Rozważmy więc możliwe scenariusze, zakładając najpierw utratę Konate i Robertsona, potem Salaha lub Chiesy, a także najbardziej oczywiste odejście Ramsaya. Potencjalnie zwolniłoby to cztery z 17 miejsc dla nowych zawodników z zagranicy, dając Liverpoolowi możliwość poszukiwania nowych wzmocnień po całym kontynencie.

Zastąpienie Jonesa lub Gomeza, utrudniłoby przeprowadzenie zmian ze względu na ograniczoną liczbę opcji. Zasadniczo, w tej najbardziej nieprawdopodobnej sytuacji, Liverpool musiałby znaleźć sześciu następców, z czego dwóch ze statusem „homegrown” lub poniżej 21 roku życia.

Biorąc pod uwagę, że Jacquet, Leoni i Ngumoha mają wzmocnić skład pierwszego zespołu w przyszłym sezonie (uważa się, że Nyoni prawdopodobnie odejdzie na wypożyczenie), ryzyko braku doświadczonych zawodników byłoby prawdopodobnie zbyt duże, by decydować się na więcej młodych piłkarzy. Do składu może dołączyć również 20-letni Jayden Danns, zatem potrzeba doświadczenia staje się kluczowa.

Znalezienie graczy że statusem „homegrown”, którzy mogliby realnie wzmocnić skład, nie jest łatwe. Tym większym ciosem okazał się upadek transferu Marca Guehiego, który w styczniu przeszedł z Crystal Palace do Manchesteru City. 

Oczywiście, tego lata transferów może być mniej, co ułatwiłoby proces planowania. Slot lubi mieć dwóch zawodników rywalizujących o każdą pozycję, a młodzi piłkarze pełniliby rolę rezerwowych. Te scenariusze nie są odległe od rzeczywistości, zwłaszcza że Liverpool wydał ponad 80 milionów funtów na dwóch obrońców poniżej 21. roku życia, Leoniego i Jacqueta, którzy na dobre zaczną grać dopiero w przyszłym sezonie.

Pozostaje jednak pytanie, jak zatrzymać wystarczającą liczbę wysokiej jakości zawodników z własnego klubu, a jednocześnie zmieścić wszystkie niezbędne transfery. 

Kiedy Vitezslav Jaros (HG), Harvey Elliott (HG) i Kostas Tsimikas powrócą z obecnych wypożyczeń, oni również będą mieli znaczenie. Stefan Bajcetić (HG) w przyszłym roku skończy 22 lata, a jeśli Danns wyleczy kontuzję, również może powalczyć o miejsce w kadrze, choć nadal będzie rozpatrywany w kategorii U-21. Biorąc to wszystko pod uwagę, Liverpool prawdopodobnie czeka pracowite okno transferowe, a kluczowym czynnikiem może być problem z wychowankami.

Dlatego coraz ważniejsze staje się wzmocnienie młodszych grup wiekowych, w nadziei na zwiększenie liczby zawodników, którzy w nadchodzących latach będą mieli szansę na przełom. Przykładowo, Arsenal ma wśród kluczowych wychowanków Bukayo Sakę, Gabriela Martinelliego i Williama Salibę, a także pozyskał najlepszych angielskich piłkarzy, takich jak Eberechi Eze, Declan Rice i Noni Madueke, którzy rozpoczęli karierę w innych klubach FA. 

Długoterminowe planowanie w akademii jest kluczowe, jednak ostatnie tendencje na rynku transferowym dotyczące młodych zawodników stoją w sprzeczności z głównymi powodami wprowadzenia parytetów dla rodzimych zawodników.

W 2008 roku opracowano nowe zasady finansowe, aby chronić rentowność i stabilność klubów oraz zapobiec kryzysowi finansowemu. Jednak od tego czasu kluby znalazły lukę w systemie, sprzedając zawodników z akademii dla „czystego zysku”, aby zbilansować budżet. Posunięcie to spotkało się z krytyką, a mimo to jest powszechnie stosowanie w całej lidze przez takie kluby jak Villa, Newcastle, City, Chelsea, Arsenal, Manchester United i Everton. Liverpool również sprzedawał wychowanków za znaczne kwoty, mimo że często znajdowali się one na marginesie swojej seniorskiej kadry – weźmy na przykład Jarella Quansaha i Tylera Mortona zeszłego lata, czy Jordona Ibe i Rhiana Brewstera w latach poprzednich. Wyzwaniem dla Liverpoolu i jego rywali jest utrzymanie dopływu rodzimych talentów, a jednocześnie zapewnienie, że w składzie będzie wystarczająco dużo gwiazd, aby klub mógł rywalizować na najwyższym poziomie.

Gregg Evans

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności