Liverpool pokazał, że chce grać w Lidze Mistrzów
Kiedy Giorgi Mamardaszwili został zniesiony z boiska, Everton poczuł krew. The Reds nie utrzymali prowadzenia z pierwszej połowy kiedy Beto wślizgiem wykończył dośrodkowanie Kiernana Drewsbury'ego-Halla jednocześnie eliminując z dalszej gry rezerwowego bramkarza gości.
To był gol, jakich Liverpool stracił już zbyt wiele w tym sezonie.
Kiedy na boisko wchodził Freddie Woodman, sprowadzony na zasadzie wolnego transferu z Preston North End występującym w Championship, by zagrać w swoim debiucie dla Liverpoolu, na Hill Dickinson Stadium podniosła się wrzawa.
Kibice Evertonu oczekiwali, że Liverpool w końcu się załamie. Ich zespół jest trapiony kontuzjami i przegrali 4 ostatnie wyjazdowe mecze - przeciwko Galatasaray, Brighton, Manchesterowi City i PSG.
W środku tygodnia the Reds nie tylko odpadli z Ligi Mistrzów, ale stracili też swojego najlepszego strzelca w tym sezonie. Hugo Ekitike, który strzelił 17 goli, musiał opuścić boisko z poważną kontuzją. Dołączył do innych zawodników, którzy nie mogli zagrać w 248. derbach Merseyside. Wśród nich byli: Alisson, Joe Gomez, Conor Bradley, Giovanni Leoni i Wataru Endo.
Rekordowy transfer Liverpoolu, Alexander Isak nie był z kolei w formie meczowej, ponieważ zagrał zaledwie 45 minut z PSG po tym jak złamał nogę w starciu z Tottenhamem.
Szweda, który w połowie drugiej odsłony gry miał zaledwie 9 kontaktów z piłką i 1 strzał, zastąpił 17-letni Rio Ngumoha, a Mohamed Salah został przesunięty na środek ataku.
To był piąty mecz Liverpoolu w ciągu ostatnich 15 dni, a dla Evertonu w tym samym okresie drugi. Wszystko wskazywało na to, że zespół gości zacznie słabnąć, ale podopieczni Arne Slota wytrzymali trudy spotkania.
Nie dali się zastraszyć. Stając w szranki z nadzieją na awans do Ligi Mistrzów pokazali, że mają w sobie głód walki. Ich ducha uosabiał Curtis Jones, który zagrał na pozycji prowizorycznego prawego obrońcy.
Strzał głową Virgila van Dijka po rzucie rożnym Dominika Szoboszlaia w 10. minucie doliczonego czasu gry wywołała eksplozję radości w sezonie pełnym bolesnych niepowodzeń. Było to późne i dramatyczne, ale zasłużone, biorąc pod uwagę jak Liverpool zareagował na przeciwności losu i szanse, jakie stworzył w końcówce.
Świętowanie przed rozentuzjazmowaną trybuną gości po końcowym gwizdku pokazało, co to znaczyło dla wszystkich. Pierwszy derbowy mecz na nowym stadionie Evertonu wygrał 20-krotny mistrz Anglii.
Co ciekawe, był to szósty zwycięski gol Liverpoolu w 90. minucie lub później przeciwko sąsiadom w erze Premier League – najwięcej w historii tych rozgrywek.
- Nie sądzę, żebyśmy mieli w tym sezonie wiele tak ważnych momentów – powiedział Slot.
- Czasem strzelaliśmy gole w końcówkach, ale potem znowu je traciliśmy. W lidze jesteśmy daleko od miejsca, w którym chcielibyśmy być. Musimy się z tym pogodzić, bo straciliśmy tak wiele punktów po meczach w Europie.
Zwycięstwo zapewniło Liverpoolowi nie tylko ligowy dublet nad Evertonem, ale także powiększenie przewagi nad szóstą w tabeli Chelsea do siedmiu punktów. Wciąż jest wiele do zrobienia, żeby zapewnić sobie miejsce w pierwszej piątce, ponieważ Chelsea w przyszłym miesiącu odwiedzi Anfield, a Liverpool czekają też wyjazdy na Manchester United i Aston Villę.
Sytuacja jednak wygląda znacznie lepiej niż kilka tygodni temu. Potrzeba czegoś więcej niż tylko ukochanego triumfu w derbach, aby kibice podzielili optymistyczny optymizm Slota co do przyszłości, ale jeśli Holender ma pozostać u steru, musi zapewnić drużynie rozpędzone wejście w lato. Kibice potrzebują czegoś, w co będą mogli uwierzyć, a to był krok w dobrym kierunku.
W 37. rocznicę tragedii na Hillsborough na początku tygodnia, Slot zebrał drużynę w kompleksie treningowym Kirkby i przypomniał im o odpowiedzialności, jaka wiąże się z grą dla tego klubu.
- W okresie poprzedzającym ten mecz mniej chodziło o tabelę ligową, a bardziej o reprezentowanie Liverpoolu – wyjaśnił.
- Cztery dni temu oddaliśmy należny szacunek wszystkich ofiarom tragedii, która wydarzyła się na Hillsborough. Wykorzystaliśmy to również w dzisiejszym meczu, ponieważ to zaszczyt reprezentować ten klub.
- Dzisiaj piłkarze pokazali, co znaczy reprezentować ten klub, a kibice, tak jak przez cały sezon, byli dla nas ogromnym wsparciem. Pokonanie Evertonu w pierwszym meczu na ich nowym stadionie po tygodniu, który mieliśmy, to ogromny komplement dla wszystkich zaangażowanych osób w Liverpool FC.
Stara gwardia poprowadziła the Reds. Salah uczcił ostatnie derby Merseyside w swojej znakomitej karierze, spokojnie strzelając bramkę otwierającą po podaniu Cody'ego Gakpo. W ten sposób Egipcjanin wyrównał rekord Stevena Gerrarda, zdobywając dziewięć bramek przeciwko Evertonowi w Premier League.
Gol uspokoił Liverpool i można było mieć nadzieję na podwyższenie wyniku jeszcze przed przerwą. Wyrównująca bramka Evertonu i zejście Mamardashviliego na początku drugiej połowy nagle zmieniły nastrój.
Reprezentant Gruzji trafił prosto do szpitala z głęboką raną kolana. Być może Alisson będzie gotowy do gry na Old Trafford 3 maja, więc pojawia się prawdopodobieństwo, że Woodman będzie musiał wyjść w pierwszym składzie na mecz u siebie z Crystal Palace w sobotę.

- Czy coś jeszcze może mnie zaskoczyć w tym sezonie jeśli chodzi o kontuzje w naszym zespole? Być może nawet to przewidziałem, bo na ławce miałem dziś dwóch bramkarzy – powiedział Slot.
- Zazwyczaj trzeci bramkarz nie gra zbyt dużo, ale w takim sezonie jak nasz, nawet golkiper zespołu juniorów musi być psychicznie gotowy na debiut.
Woodman, którego jedynym występem w tym sezonie był październikowy mecz Pucharu Ligi z Palace, zachował spokój w trudnych okolicznościach. Pomogła mu w tym dobra passa podopiecznych Slota.
Analityk stałych fragmentów gry, Lewis Mahoney, dostrzegł słabość w ustawieniach Evertonu przy rzutach rożnych i byli bliscy jej wykorzystania, jeszcze zanim Van Dijk strzelił gola.
W wieku 34 lat i 285 dni, Van Dijk został drugim najstarszym strzelcem gola w derbach Liverpoolu, po Garym McAllisterze, który 25 lat temu zaliczył trafienie na Goodison Park mając 36 lat i 112 dni.
Tamto zwycięstwo zapewniło Liverpoolowi Gerarda Houlliera awans do Ligi Mistrzów. Ten wczorajszy triumf w derbach powinien zrobić to samo, biorąc pod uwagę pozytywny nastrój, jaki ze sobą niesie.
James Pearce

Komentarze (2)
Nie możliwym jest rywalizować później na tym samym poziomie.