Robertson i Woodman po meczu z Palace
W sobotnie popołudnie Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1 i zanotował trzecie zwycięstwo z rzędu w Premier League.
W 1. połowie The Reds wyszli na prowadzenie po trafieniu Isaka, z kolei jeszcze przed przerwą na listę strzelców wpisał się Andy Robertson. Kilka znakomitych interwencji zanotował Freddie Woodman, który został jednym z największych bohaterów The Reds w tym spotkaniu.
18 minut przed końcem podstawowego czasu gry Palace strzelili bramkę kontaktową. Daniel Munoz skorzystał z urazu Woodmana i posłał piłkę do siatki.
Jednak Liverpool nie pozwolił gościom wyrównać wynik rywalizacji.W doliczonym czasie gry Florian Wirtz podwyższył prowadzenie drużyny Slota. The Reds wygrali ze stołecznym zespołem 3:1.
Po meczu w rozmowie ze Sky Sports swoimi opiniami podzielili się Robertson i Woodman.
Po tym zwycięstwie macie tyle samo punktów w tabeli, co United i Villa. Czy czujecie, że to jest bardzo ważny komplet punktów?
Robertson: Tak. Rzeczywiście nasze cele na ten sezon zmieniły się w trakcie rozgrywek z powodu naszej dyspozycji. Jednak cały czas pamiętamy, że Liga Mistrzów jest bardzo ważna dla tego klubu i dzisiaj zrobiliśmy ważny krok w tym kierunku.
- Oczywiście, cały czas dążyliśmy do bycia w top-5, ale dzisiaj Villa straciła punkty i chcieliśmy to wykorzystać. Zrobiliśmy ogromny krok do ukończenia sezonu w najlepszej czwórce. To jest ważna sprawa dla naszego klubu.
Miałeś niesamowity moment, strzelając bramkę na 2:0. Również z pomocą Freddiego...
Robertson: Trochę pomocy, tak! Właściwie miałem już do niego pobiec, ale potem pomyślałem: „To zdecydowanie za daleko!”. Uznałem więc, że pozwolę mu po prostu odebrać owację od trybuny Kop. To była niesamowita interwencja i uważam, że dziś spisał się znakomicie. Nigdy w niego nie wątpiliśmy.
Być może przed meczem ludzie patrzyli na to z innej perspektywy: nasz trzeci bramkarz, może trochę niedoświadczony w Premier League i tak dalej, ale mieliśmy do niego pełne zaufanie. Myślę, że kiedy trzeba było bronić, to bronił, a kiedy trzeba było dobrze grać piłką, robił to bardzo dobrze. Ta interwencja nadała nam właściwy kierunek. Nie wiem, co się ze mną stało – na jakieś pięć sekund zamieniłem się w napastnika! Byłem zachwycony, że udało mi się to wykończyć. Ale tak, wszystko zaczęło się od niego.
Freddie, to pewnie było dla Ciebie znakomitą sprawą patrzeć na takie wykończenie akcji po Twojej interwencji i zdobyć trzy punkty w Twoim pierwszym pełnym meczu w Premier League?
Woodman: Tak, to był wybitny moment dla mnie. Dołączając do tego klubu, nigdy nie myślałem, że zagram w Premier League na Anfield, dlatego to uczucie, kiedy Robbo strzelił gola, było fantastyczne. Od momentu mojego przyjścia do Liverpoolu, on bardzo mi pomógł w wielu kwestiach, więc niesamowicie się cieszyłem, kiedy piłka wylądowała w siatce.
Mówiąc o bramce kontaktowej Palace, czy uważasz, że trzeba było wstrzymać grę z powodu kontuzji Freddiego?
Robertson: Szczerze mówiąc, żeby oceniać sprawiedliwie – myślę, że byłem najbliżej niego i wydaje mi się, że nawet nie podniósł wzroku, dopóki nie uderzył piłki. Chyba spojrzał dopiero wtedy, gdy Woody był już na nogach, a potem znowu upadł. Więc cóż, to jeden z tych momentów, w których w takim meczu po prostu masz nadzieję, że cię to nie ukarze, bo mogło. Mogło być przecież 2:2, bo mieli po tym świetną okazję. Może był spalony, ale i tak nie chcesz, żeby to się zemściło.
- Myślę, że kiedy takie rzeczy się zdarzają, zawsze chcesz, żeby ostatecznie wyszedł właściwy wynik i sądzę, że tak właśnie było. Oczywiście dołożyliśmy jeszcze „wisienkę na torcie” i wygraliśmy 3:1. Ale to jedna z takich sytuacji — nie uważam, żeby ktoś był winny, po prostu to część futbolu. Najważniejsze, że zgarnęliśmy trzy punkty.
Jak to wyglądało z Twojej perspektywy, Freddie?
- Boisko było naprawdę śliskie i moje kolano po prostu utknęło w ziemi. Odczułem ból w środku kolana. Nie wiedziałem, co muszę zrobić: wrócić do bramki czy upaść na murawę.
- Myślę, że to trochę niejasny moment w meczu — jeśli bramkarz pada na murawę, to wydawało mi się, że gra naturalnie zostaje przerwana. Natomiast na szczęście, jak powiedział Robbo, ostatecznie nas to nie ukarało i udało nam się zdobyć bramkę pod koniec. Trzy punkty są ogromnie ważne dla tego klubu w kontekście dalszej części sezonu.

Komentarze (0)