Rok po mistrzostwie: dlaczego Slot nie ma więcej kredytu zaufania?
Kiedy pub Anfield, w którym piłem, wyczerpał zapasy lagera kilka godzin po tym, jak Liverpool zdobył tytuł mistrza Premier League rok temu tego dnia, a miejsce zaczęło się wyludniać, DJ działający z parkingu przy lokalu wydawał się zagubiony, dopóki ktoś nie zaprosił go do jednego z mieszkań, aby rozpoczął nowy set.
W całej dzielnicy wybuchały spontaniczne domówki, a poczucie wyzwolenia przypominało mi Nowy Jork podczas blackoutu. Gdyby ktoś powiedział mi w tamtych zamglonych, beztroskich godzinach, że 12 miesięcy później rozpęta się debata o przyszłości osoby, która doprowadziła Liverpool do 20. mistrzostwa, założyłbym, że chodzi o innego europejskiego giganta próbującego go przejąć.
Byłoby przesadą twierdzić, że Arne Slot kurczowo trzyma się swojej posady, ponieważ przez bardzo trudny drugi sezon wszystkie sygnały z Liverpoolu wskazywały na to, że klub zamierza przy nim pozostać, mimo uporczywych wezwań do jego zwolnienia od listopada, choć ten hałas jest znacznie głośniejszy w internecie niż na stadionach.
Tempo, w jakim zaufanie części kibiców do niego się załamało, było jednak bezprecedensowe, biorąc pod uwagę, że żaden menedżer Liverpoolu, a w przypadku Slota szkoleniowiec, nie zdobył mistrzostwa ligi w swoim pierwszym sezonie od czasu Kenny’ego Dalglisha w sezonie 1985/86.
Gdyby media społecznościowe miały wtedy taki wpływ na komentarze piłkarskie jak dziś, interesujące byłoby zmierzenie reakcji podczas znacznie trudniejszej drugiej kampanii Dalglisha, zwłaszcza gdy Liverpool spadł na czwarte miejsce po porażce 1:0 na Anfield z zajmującym 14. miejsce Manchesterem United w drugi dzień świąt 1986 roku.
Liverpool zdołał wrócić na szczyt tabeli do marca, by potem kampania się rozpadła po pięciu porażkach w siedmiu meczach, co pozwoliło lokalnemu rywalowi Evertonowi zdobyć tytuł po raz drugi w ciągu trzech sezonów.
W innym świecie być może sukces Liverpoolu rok wcześniej zostałby zrewidowany, a uwaga przesunęłaby się na geniusz Dalglisha jako piłkarza, a nie menedżera. W sezonie 1985/86 losy Liverpoolu poprawiły się dopiero wtedy, gdy Dalglish jako grający menedżer znów zaczął wystawiać samego siebie, a jego gol na Stamford Bridge zapewnił tytuł w starej First Division.
W marcu 1987 roku 36-letni Dalglish nadal wychodził w pierwszym składzie Liverpoolu, ale jego wpływ słabł. Był stary jak na piłkarza, ale młody jak na menedżera i wciąż miał wiele do udowodnienia. Można sobie wyobrazić niektórych stukających gorączkowo w klawiatury Amstrad, piszących o nim jako o oszuście po porażce 1:0 z Coventry City na początku maja 1987 roku, kiedy nie znalazł się w składzie, co przechyliło szalę mistrzostwa na korzyść drużyny z Goodison Park.
To, że ogromny wkład Dalglisha w dominację Liverpoolu w angielskim futbolu w poprzedniej dekadzie pomagał mu w trudnych momentach, przypomina, że Slot ma niewiele, na czym może się oprzeć.
I w przeciwieństwie do Jurgena Kloppa, który w 2020 roku został pierwszym menedżerem Liverpoolu od czasu Dalglisha 30 lat wcześniej, który zdobył tytuł, Slot ujawnia tak niewiele swojej osobowości, że jest głównie oceniany na podstawie wyników, choć sposób gry także ma tu znaczenie.
Wielu uważa, że Liverpool Slota, nawet gdy wygrywa, jest nudny w oglądaniu, ale można zagwarantować, że krytycy byliby mniej skłonni dzielić się swoimi opiniami, gdyby Liverpool nadal wygrywał.
Zespół Kloppa, podobnie jak wcześniej Dalglisha i później Slota, miał znacznie trudniejszy kolejny sezon po tym, jak Niemiec dokonał tego, czego nie udało się siedmiu poprzednim menedżerom Liverpoolu, w tym Dalglishowi, który wrócił na 18 miesięcy na początku 2011 roku.
W przypadku Kloppa były okoliczności łagodzące: po tak długim oczekiwaniu na tytuł Liverpool nie mógł odpowiednio świętować historycznego sukcesu w realiach pandemii, kiedy nie miało znaczenia, gdzie rozgrywano mecze, ponieważ stadiony były puste. Anfield straciło swoją aurę. Łatwo było wytłumaczyć, dlaczego Liverpool, zdziesiątkowany kontuzjami w obronie, przegrał pięć kolejnych meczów ligowych u siebie po raz pierwszy w historii klubu w sezonie 2020/21, zanim ledwo zapewnił sobie miejsce w Lidze Mistrzów w ostatnim dniu rozgrywek.
Można też zrozumieć, że Klopp mógł stracić nieco ostrości w tym samym okresie, gdy zmarła jego matka, a on nie mógł wrócić do Niemiec na pogrzeb z powodu restrykcji covidowych. Ostatecznie jego wcześniejsze osiągnięcia w Borussii Dortmund, a także w Liverpoolu, oznaczały, że było dużo dobrej woli i brakowało wyraźnej chęci zmiany, nawet w internecie.
Slot również ma okoliczności łagodzące. Tragiczna śmierć Diogo Joty była bezprecedensowa i nie było czasu, aby Slot czy jego zawodnicy naprawdę przeżyli żałobę, ponieważ nowy sezon zaczynał się już pięć tygodni później. Byłoby niewłaściwe wykorzystywać to, co spotkało Jotę, jako wymówkę dla problemów Liverpoolu, ale tylko osoba pozbawiona choćby odrobiny empatii nie uwzględniłaby tego w najnowszej historii drużyny.
Poprzednie lato było burzliwe, dziewięciu nowych zawodników dołączyło do pierwszego zespołu, a ośmiu odeszło. Rekordowe wydatki podniosły oczekiwania do poziomu, który prawdopodobnie od początku był nierealistyczny. Jeśli historia Liverpoolu na przestrzeni trzech dekad od lat 60. czegoś uczy, to tego, że stabilność przynosi sukces.
Po tym, jak Paris Saint-Germain zdominowało Liverpool w dwumeczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów, Slot zapewniał, że przyszłość klubu pozostaje jasna. Obecnie pracuje z młodszym profilem nowych zawodników niż Klopp, który budował swój zespół stopniowo przez trzy lata, sprowadzając piłkarzy w połowie lat dwudziestych za duże pieniądze.
Jeśli spojrzeć na jego kluczowe transfery, Sadio Mane i Mohamed Salah mieli odpowiednio 24 i 25 lat, gdy dołączyli, podczas gdy Alisson miał 25, a Virgil van Dijk 26. Dla porównania Alexander Isak miał 25 lat, ale Hugo Ekitike i Florian Wirtz mieli odpowiednio 23 i 22 lata, a Milos Kerkez 21. Być może każdy z nich z czasem rozwinie się w swojej roli. Jeśli Slot ma odzyskać zaufanie, jakie istniało wobec niego rok temu, potrzebuje tego jak najszybciej.
Zwycięstwo nad Crystal Palace w sobotę oznacza, że podobnie jak Liverpool Kloppa w sezonie 2020/21, zespół Slota może zakończyć rozgrywki na trzecim miejscu, a przy wygraniu wszystkich czterech pozostałych meczów zdobyć o punkt więcej niż tamta drużyna Kloppa.
Biorąc pod uwagę, że Liverpool ma już osiem punktów przewagi nad piątym miejscem, które jest najniższą pozycją gwarantującą grę w Lidze Mistrzów, może brakować motywacji, aby zrobić coś więcej niż pięć lat temu.
Ale dla Slota korzystne byłoby mocne zakończenie sezonu, ponieważ nie zanotował jeszcze siedmiu kolejnych zwycięstw ligowych od czasu objęcia Liverpoolu. Choć mogłoby to pokazać, że uczy się, jak osiągnąć większą regularność, wskazywałoby również, że zawodnicy wciąż go słuchają.
Simon Hughes

Komentarze (38)
Może to naiwne, ale jak kupuję opowieść o budowaniu nowej drużyny w oparciu o zeszłoroczne transfery i mam nadzieję przyszłe (2 napastników i ostro grającego DM).
Dodam jeszcze, że oczekiwanie przez niektórych na seryjnie zdobywane trofea przez jakikolwiek zespół w PL jest naiwne i nieracjonalne, bo to właśnie PL
Dla mnie nie zasługuje na nic innego niż zwolnienie, bo klub pod jego jarzmem zaczął z wysokiego C i od tego czasu zalicza logarytmiczny zjazd - bo na pewnym poziomie marazmu zaczęliśmy się rozgaszczać.
Fakt, że piłkarze zgnuśnieli pod rządami Slota - nie chce im się po prostu gryźć murawy - wiem, że Szobo jest naszym najlepszym graczem w tym sezonie, ale jego wyjście w warkoczykach trochę odpowiada temu jak widzę zespół w tym sezonie.
Można wieszać psy nad piłkarzami, ale wszystkich nie wyrzucimy, a bat można wymienić.
I chyba o to cała dyskusja.
Można zacząć od tragicznej śmierci Joty, zawodnika, który był nam szalenie potrzebny, był naszym jokerem na trudne chwile i potrafił nas wielokrotnie ratować w tych trudniejszych chwilach. Zastąpić takiego gracza jest trudno, a zrobić to w takich okolicznościach i na szybko jest wręcz niemożliwe, a i tak częściowo nam się to udało w postaci Ekitike. O kwestiach psychologicznych drużyny po takim wydarzeniu nie wspominając. 1/4
Tak, owszem, argument o mistrzostwie zdobytym w zeszłym sezonie jest dla mnie bardzo ważny. Jest duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie ono, to byłbym dzisiaj po waszej stronie domagając się odejścia Slota z którym nic nie wygraliśmy i drugi jego sezon gramy słabo. Ale on to mistrzostwo jednak zdobył. Dla naszego klubu, ZWŁASZCZA DLA NASZEGO KLUBU, to jest rzecz święta i święty grall trofeów, który po prostu należy szanować. Więc tak, Slot ma u mnie KREDYT zaufania i tak jak każdy KREDYT wcale nie jest on nieograniczony tylko kiedyś będzie trzeba go spłacić, wraz z odsetkami. Nie jesteśmy klubem, który zmienia trenerów jak rękawiczki, nie jesteśmy United, Chelsea czy Tottenhamem. I BARDZO K**** DOBRZE! To, że United tylko od czasu zwolnienia SAFa zatrudnili połowę trenerów jaka my mieliśmy w całej swojej historii, to część naszego piłkarskiego dziedzictwa i niech tak pozostanie jak najdłużej. Co się dzieje z klubami, które wyrzucają trenera z którym odnosili sukcesy - wystarczy spojrzeć na Tottenham po wyrzuceniu Postecoglu. Chcieli iść po "więcej", to będą mieli więcej punktów - ale w Championship. Chelsea też może spokojnie dołączyć do Hall of Shame. natomiast kluby ze stabilizacją trenerską - City i Arsenal, tak się składa, że są nad nami. Arteta jakichś wybitnych osiągnięć przez te 7 lat wcale nie miał i długo kibice czekali choćby na krajowe puchary. 3/4
A Xabi Alonso, któremu należy się dozgodnny podziw i szacunek, może wylądować w Chelsea... i co wtedy?.
Trzecia kwestia: Niepokój. Niepokój to był kiedy przesympatyczny Charlie Adam wychodził w pierwszym składzie . Za zdobywanie bramek odpowiadał potężny Andy Caroll, za dogrywanie mu piłek Downing. Kiedy na lewej obronie prezentował się Paul Konchesky. Teraz mamy Kerkeza, Szobo z Gravenem, Ekitike ( a ile było biadolenia jak przychodził) z Isakiem, Wirtza... ku**a żyć nie umierać. To musi się udać. I bez wątpienia się uda.
1. Skończcie sie podcierac śmiercią Diogo ... DIOGO ODSZEDL W LIPCU , a my jeszcze pod koniec września robiliśmy znośne wyniki. Chcesz powiedzieć, że żałobę rozpoczęli dwa miesiące po śmierci Diogo ?
2. Przebudowa składu .... Nie chce mi się sprawdzać dokładnie każdego meczu, ale w kilku porażkach pamięć mnie nie zawiodła - w polu max 2-3 nowy zawodników (w tym zazwyczaj Ekitike, który grał dobrą robotę). I tu również Cię zaskoczę, bo Co sami zawodnicy potrafili przycisnąc w choćby w LM i zgrać się na jeden mecz, tylko po to , żeby tydzień później zapomnieć, że są zgrani ... Przebudowa ? Chyba mówisz o przebudowie jakiegos pubu niedaleko Anfield. Poza tym tutaj akurat częściowo się zgadzamy - zawiodło paru trenerów podczas wprowadzania nowych zawodników i zawiódł też Slot.
3. Co do samo grający zespołów, to się nie zgodze. Pragnę przypomnieć, że Brendan Rogers dzięki fenomenalnej formie Stu i Suareza, przegrał mistrzostwo o dwa punkty z City. Następny sezon ? Ostry zjazd . Brzmi znajomo prawda ???
4. Zgodzę się co do kontuzji, bo mają miejsce (porzucę już tutaj zapytanie o jakość naszego sztabu md), ale kontuzje nie sprawiają, że nagle pozostałe 11 osób zapomina jak grać w piłkę. A niejednokrotnie widujemy obraz nędzy i rozpaczy.
Skoro Slot nie ma wpływu na nastrój piłkarzy (motywacja), nie na wpływu na płynność (taktyka), nie ma wpływu na transfery (wdrożenie piłkarzy) , nie ma pływu na brak pomysłu (tu również taktyka), nie ma wpływu na ogarniecie składu przy paru kontuzjac (brak elastyczności -> czyt. Taktyka) - to ja się grzecznie zapytam , na co ten człowiek ma wpływ ? Nie nam powie jak mamy grać na początku sezonu i na resztę może jechać na Seszele, bo przecież nic nie jest jego winą
Błąd jaki popełniał klub przez ostatnie kilka okienek, to nie kupno 5 i sprzedanie 5, bo to było już chwytanie się brzytwy. To brak kupna ostatniego ogniwa do łańcuszka maszyny, gdy była tego potrzeba. Jak trzeba bylo kupić DM, to trzeba było kupić DM. Jak potrzebny byl SO, to trzeba było kupić SO. Jak w układance. Wymieniać i uzupełniać po jednym, dwóch puzzlach i wszystko by działało. Ale my nie mielismy odpowiednich kandydatów. Pierdu pierdu.
Klub wolał wycisnąć maxa przy minimalnym wkładzie, zamiast pójść ta druga drogą. I o to mamy pretensje i żal do klubu.
A teraz nastąpił moment w którym trzeba uzupełnić braki nie na jednej pozycji, a na wielu. Na niektórych nawet po dwóch grajków na tą samą pozycję.
Właśnie tu popelniono błąd, którego skutkiem było szastanie w lato. Byliśmy milimetry za City. Brakowało jednego lub dwóch do kadry. To nie..... jest ok, sklad wystarczający. Więc teraz trzeba dokupić pół składu i poukładać co zajmie kilka sezonów. A gdyby uzupełniać na bieżąco, to dalej bilibysmy się z City, a może nawet to oni by oglądali nasze plecy przez kilka sezonów.
Klub zadowolił się jednym, dwoma pucharami i spoczął na laurach zamiast kontynuować to co zbudował Klopp.
Teraz będzie marazm przez dwa trzy sezony i może znów wrocimy na salony przy dobrych wiatrach, oby tylko nie przyszło im do głowy, aby powtórzyć TEN sam błąd.
Ciekawe spojrzenie na ten sezon zaprezentował Michał Zachodny w TOP4 Podcast, przed meczem z City - polecam, warto posłuchać.
Mimo wielu transferów, tak naprawdę niewiele było wzmocnień czy poszerzenia składu.
Za Diaza w zasadzie nie przyszedł nikt, więc na jego pozycji jesteśmy słabsi niż rok temu.
Podobnie z PO- Frimpong nie ma podjazdu do Trenta innego wartości dla naszej drużyny.
Isak za Nuneza to oczywisty upgrade, ale praktycznie nie gra.
Poza tym co Slot coś kombinował jak 442 z diamentem w środku to po meczu czy dwóch musiał wracać do starych rozwiązań, bo ktoś wypadł z kontuzją.
Podobnie jak chyba wszyscy jestem rozczarowany tym sezonem, bo jest trudny i pechowy. Jednak miara naszych ambicji jest fakt, że wciąż mając możliwość skończenia na podium uważamy ten sezon za fatalny.
Z takimi komentarzami miło podyskutować.
Jednak forumek a strona główna to dwa inne światy.
And don't be afraid of the dark
At the end of the storm, there's a golden sky
And the sweet, silver song of a lark...
Walk on through the wind, walk on through the rain
Though your dreams be tossed and blown
Walk on, walk on, with hope in your heart
And you'll never walk alone
You'll never walk alone ❤️❤️❤️
We are Liverpool laaa la la la la
Nad drużyną unosi się aura bezradności, fizycznie wyglądamy słabo ale mentalnie to już cmentarz i trudno powiedzieć czym jest to spowodowane. Przegrywamy mecze w sposób żenujący ale nawet wygrane nie dają poczucia sprawczości i satysfakcji.
Nie jestem zwolennikiem częstego zmieniania trenerów ponieważ jest aż nadto przykładów wokół że taki system nie działa, ale boję się że Slot już nie wie jak ma wybrnąć z tego szamba.
Mówi się o transferach które moim zdaniem były bardzo sensowne oraz adaptacji nowych zawodników, ale widać gołym okiem że problem dotyczy całego składu a nie tylko nowych nabytków. Problemem może okazać się brak Salaha który cieniuje ale mimo wszystko zawsze zapewniał nam coś w rodzaju aury i strachu u przeciwników oraz Van dijk dla którego każdy sezon może juz być ostatnim i zastapienie go będzie największym wyzwaniem od lat… Pozytywnym aspektem jedynie jest Szobo który przez kawał sezonu prawie sam ciągnął zespół i Ekitike.
Wszystkie transfery na papierze się broniły i dalej bronią jeśli uznamy że problem w tym sezonie leży gdzieś głębiej, może prócz Isaka który moim zdaniem był przerostem nie tyle szkodliwym ale zwyczajnie niepotrzebnym po zakupie Ekitike, zawsze lepiej mieć 2 niż 1 ale uważam że były inne pozycje do wzmocnienia, szczególnie że nie byliśmy drużyną opartą na klasycznych 9.
Wolałbym aby to Slot wygrzebał drużynę z kryzysu niż nowego trenera ale boje się że problem jest już zbyt głęboki.
Gość jest do dyscyplinarnego zwolnienia!