Nicol chwali Robertsona
Andy Robertson został pochwalony za swój występ w meczu Liverpoolu z Crystal Palace w Premier League, w którym strzelił gola i dobrze spisał się na lewym skrzydle Arne Slota.
W szczytowym okresie Andy Robertson słynął z ataków skrzydłami i mnóstwa asyst dla Liverpoolu. Jednak w ostatnich tygodniach gry w klubie strzelił kilka znakomitych goli.
Kapitan reprezentacji Szkocji strzelił wspaniałego gola przeciwko Wolves w Pucharze Anglii w lutym i zaliczył podobną akcję w ten weekend, strzelając gola Deanowi Hendersonowi w meczu z Crystal Palace.
Robertson, podobnie jak Mohamed Salah, ma teraz maksymalnie cztery mecze do rozegrania w barwach Liverpoolu. Milos Kerkez może wrócić do wyjściowej jedenastki na lewej obronie w przyszłym miesiącu, podczas gdy The Reds czekają na informacje dotyczące kontuzji Salaha.
Tymczasem legenda Liverpoolu, Steve Nicol, pochwalił Robertsona za występ na Anfield, gdzie ten odegrał główną rolę w ważnym zwycięstwie, które najwyraźniej zapewni awans do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.
- Najlepszy z nich wszystkich był Andy Robertson – powiedział Nicol w ESPN FC, analizując mecz.
- Freddie Woodman popisał się fantastyczną interwencją; Liverpool zdołał się po niej wydostać.
- Andy Robertson, przedzierając się przez środek boiska, podwyższył wynik na 2:0; świetne krótkie podanie Curtisa Jonesa, a następnie strzał z pierwszej piłki lewą nogą, w dolnym róg, obok bramkarza, który dał prowadzenie 2:0 i całkowicie odmienił losy meczu.
- Zawsze miło jest widzieć kogoś na jego pozycji, odchodzącego z klubu, który tak dobrze wniósł swój wkład w klub i drużynę, strzelić gola u siebie.
- To co innego, gdy strzela się gola u siebie. Na wyjeździe masz za sobą małą część kibiców, która będzie się z tego cieszyć.
- Kiedy robisz to u siebie, jest po prostu inaczej; to jest po prostu trochę bardziej wyjątkowe. Byłoby miło, gdyby udało mu się to zrobić w ostatnim dniu sezonu, ale zrobienie tego na cztery mecze przed końcem też będzie dla niego przyjemne.
Robertson jest więcej niż zdolny do gry na wysokim poziomie w przyszłości, ale chce gwarancji regularności, czego Liverpool nie mógł mu zaoferować.
- Zawsze był po mojej lewej stronie boiska – powiedział dziennikarzom kapitan Liverpoolu, Virgil van Dijk.
- Poza boiskiem również mamy bardzo dobre relacje.
- Przeżyliśmy razem tak wiele – wzloty i upadki. To wyjątkowa postać. Przede wszystkim był niesamowitym piłkarzem i moim zdaniem nadal nim jest. Jeden z najlepszych lewych obrońców w historii Premier League.
- Klubowi na pewno będzie go brakowało, ale mamy jeszcze ostatnią część sezonu, a potem zobaczymy, co się wydarzy latem.

Komentarze (0)