Colwill: Mogliśmy wygrać ten mecz
To był wyjątkowy moment na Anfield, gdy Levi Colwill zaliczył swój pierwszy występ w podstawowym składzie The Blues w tym sezonie po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, a obrońca odegrał ważną rolę w remisie Chelsea 1:1 z Liverpoolem.
Chelsea wróciła do meczu na Merseyside po stracie gola — dzięki trafieniom Enzo Fernandeza i sprytowi Wesa Fofany The Blues wyrównali jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie obie drużyny były blisko zdobycia zwycięskiej bramki — Cole Palmer miał nawet gola anulowanego z powodu spalonego — ale ostatecznie punkty zostały podzielone.
Levi Colwill był zadowolony z występu Chelsea i uważał, że drużyna zasłużyła na więcej niż tylko remis, podkreślając imponującą postawę defensywną na Anfield.
– Graliśmy naprawdę dobrą piłkę i zasłużyliśmy na trzy punkty, ale taki jest futbol — powiedział Levi po meczu.
– To dobry krok przed meczem z Manchesterem City oraz wyjazdem na Wembley po zwycięstwo.
– Defensywnie, poza szybko straconym golem, byliśmy znakomici. Linia obrony, bramkarz, Moi Caicedo, który nam pomagał — cały zespół był świetny. Broniliśmy razem, trzymaliśmy się razem, walczyliśmy i myślę, że było to dziś widać.
Dla Leviego była to długa droga powrotu do zdrowia — środkowy obrońca ciężko pracował za kulisami wraz ze sztabem medycznym w Cobham, aby odzyskać pełną sprawność przed końcem sezonu. Choć przyznał, że była to „trudna” droga, uważa, że wyszedł z niej silniejszy i podziękował całemu klubowi za wsparcie.
– To było naprawdę trudne, ale moi koledzy z drużyny byli niesamowici. Tak samo sztab — nie mogłem prosić o nic lepszego. Przygotowali mnie najlepiej jak mogli do powrotu i mam nadzieję, że tak dalej będzie.
– To wszystko zasługa sztabu i fizjoterapeutów. Wszyscy świetnie się mną opiekowali i nie potrafię wystarczająco im podziękować. Naprawdę mi pomogli.
– Kiedy tak długo tęsknisz za futbolem i wracasz na boisko, po prostu chcesz zrobić wszystko dla drużyny. To też przypomnienie, że wszystko może się wydarzyć i nie można niczego brać za pewnik. Levi podkreślił również, że rozwinął się nie tylko jako piłkarz, ale także jako człowiek.
– Wszyscy mówią mi, że dorosłem! — powiedział.
– Czuję się silniejszy, psychicznie mocniejszy — cała ta ciężka praca mi pomogła. Jestem lepszym piłkarzem i lepszym człowiekiem dzięki temu, przez co przeszedłem, i myślę, że było to dziś widać na boisku. Czuję się dojrzalszy i staram się pomagać wszystkim tak bardzo, jak mogę.
– To było niesamowite znów tam być. Przed meczem nie czułem żadnych nerwów. Byłem po prostu podekscytowany, wychodząc na boisko. Po całej pracy, jaką wykonałem, byłem po prostu szczęśliwy, że znów mogę tam być.
Po wywalczeniu cennego punktu Levi nie ukrywał też radości z ponownego kontaktu z kibicami Chelsea i możliwości podziękowania im za wsparcie.
– To było niesamowite zobaczyć fanów po końcowym gwizdku. Czekałem na to osiem albo dziewięć miesięcy. To jak ponowne połączenie z nimi i chciałem pokazać im swoją miłość.

Komentarze (0)