LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 397

Zastąpić niezastąpionego: Jak Diomande mógłby odegrać rolę Salaha


Gdy Liverpool dwukrotnie, w trakcie jednego okna transferowego, pobil swój klubowy rekord transferowy, zrobił to z myślą o zastąpieniu dorobku Mohameda Salaha.

Właśnie dlatego po tym, jak Salah zdobył Złotego Buta Premier League, Liverpool zdecydował się ściągnąć do drużyny drugiego najlepszego strzelca ligi, Alexandra Isaka.

A ponieważ Salah przewodził lidze także pod względem asyst, klub sięgnął po Floriana Wirtza, jednego z najwybitniejszych kreatywnych piłkarzy światowego futbolu.

Żaden z nich nie pokazał jednej z najważniejszych cech „Egipskiego Króla”. Chodzi o sposób w jaki Salah przyciąga uwagę obrońców rywali… I właśnie to jest coś w czym Yan Diomande przypomina Egipcjanina.

Postarajmy sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego Liverpool jest gotów zainwestować tak ogromne pieniądze w tego młodego zawodnika z RB Lipsk...

Wpływ na grę za każdym razem, gdy pojawia się na boisku.

Przede wszystkim, jak na tak młodego zawodnika, Yan Diomande już teraz posiada wiele cennych atutów.

Jest szybki, silny, potrafi czysto uderzać piłkę obiema nogami, może grać na obu skrzydłach i równie dobrze czuje się w dryblingu zarówno schodząc do środka, jak i mijając rywala po zewnętrznej stronie.

Na filmach w serwisie YouTube wygląda imponująco, ale czy rzeczywiście może być zawodnikiem decydującym o losach meczów na najwyższym poziomie Premier League?

Kluczową statystyką pozwalającą zrozumieć, dlaczego wzbudza takie zainteresowanie, są tzw. „produktywne dryblingi” (productive dribbles).

To wskaźnik mierzący dryblingi, które, zamiast kończyć się bez żadnego wymiernego rezultatu, prowadzą do pozytywnego efektu w ataku: gola, strzału, wywalczonego faulu.

Pod tym względem Diomande od razu się wyróżnia. Łączy znakomitą skuteczność dryblingów z wymiernym efektem końcowym. To coś, czym poza fenomenalnym Laminem Yamalem, może pochwalić się niewielu zawodników.

Biorąc pod uwagę, że Andoni Iraola słynie ze słów: „Zapomnij o schematach. Po prostu prowadź piłkę do przodu i próbuj zmuś, aby coś się wydarzyło”, nie dziwi fakt, że jego nowy klub chce pozyskać Iworyjczyka.

Ale jaki rzeczywisty wpływ mają te dryblingi?

Yan Diomande przyciąga uwagę rywali

Aura nieuchronności, która otaczała Salaha, często sprawiała, że przyciągał on szczególną uwagę obrońców rywali.

Gdy jeden z defensorów wychodzi do atakującego zawodnika, może to wprowadzić napięcie w całej formacji obronnej.

Czy zostawiasz kolegę sam na sam z gwiazdą przeciwnika, licząc, że sobie poradzi? Czy wysyłasz wsparcie, ryzykując powstanie wolnej przestrzeni w innym sektorze boiska, którą może wykorzystać ktoś inny?

To właśnie taki dylemat regularnie stawiał przed rywalami Salah. Diomande, dzięki swojej dynamice i umiejętnościom dryblingu, ma potencjał wywoływać podobny efekt.

Właśnie tego poczucia nieuchronności zabrakło Liverpoolowi w poprzednim sezonie. Zespół utracił część swojego efektu zaskoczenia i zastraszenia wobec wielu rywali, przez co stawiał defensywom przeciwników mniej trudnych wyzwań.

Jednak w jednym meczu można było dostrzec przebłysk tego zjawiska. Tym razem Salah był jego beneficjentem, a nie inicjatorem.

Tutaj młody talent Liverpoolu, Rio Ngumoha, atakuje linię obrony Fulham. Wchodzi w pojedynek jeden na jednego z kryjącym go obrońcą, podczas gdy pozostali defensorzy Fulham koncentrują się na własnych zadaniach i utrzymaniu odpowiedniego ustawienia...

Ngumoha schodzi do środka i podkręca piłkę w kierunku dalszego słupka.

Cztery minuty później dostaje piłkę w tej samej strefie, a tym razem obrońcy Fulham decydują się doskoczyć i zablokować światło bramki.

W efekcie tego, Mo Salah zostaje kompletnie niepilnowany przy dalszym słupku…

… i Ngumoha odnajduje go podaniem, zapewniającym drużynie zabójcze, drugie trafienie.

Za drugim razem obrońcy Fulham byli tak skupieni na zatrzymaniu Ngumohy, że zostawili Salaha zupełnie wolnego. To właśnie okazało się drogą bramki rywala.

Jak Diomande tworzy przestrzeń

Dzięki swojej wręcz nienaturalnie efektywnej skuteczności w dryblingu, Diomande regularnie przyciąga tego typu uwagę obrońców.

Tutaj, w meczu Bundesligi przeciwko Borussii Dortmund, znajduje się w podobnej sytuacji po lewej stronie, a zawodnicy Dortmundu decydują się go podwoić, zamiast śledzić ruch wspierającego go bocznego obrońcy.

Nawet przy kryciu dwóch na jednego, reszta defensywy nadal skupia się na Diomande, co sprawia, że nikt nie pilnuje Christopha Baumgartnera, wchodzącego w pole karne…

Diomande schodzi do środka i zagrywa niskie dośrodkowanie, które Baumgartner zamienia na bramkę.


Oto podobny przykład z prawego skrzydła.

Nawet przy niemal 11 zawodnikach rywali w polu karnym, Heidenheim patrzy wyłącznie na Diomande, zostawiając Davida Rauma kompletnie niepilnowanego na dalszej stronie…

Diomande schodzi do środka, decyduje się na podanie i dogrywa piłkę, a Raum pewnym strzałem umieszcza ją w siatce…

Dylemat związany z Diomande jest koszmarem dla defensywy rywali: nie możesz zostawić go w pojedynku jeden na jeden, bo cię minie, ale gdy skupisz na nim uwagę, zostawiasz wolnego zawodnika gdzie indziej.

W przypadku Liverpoolu tym wolnym zawodnikiem może być Isak, Wirtz, Hugo Ekitike albo nowo sprowadzony Victor Muñoz. Każdy z nich jest piłkarzem uwielbiającym atakować wertykalnie i w szybkim tempie.

W poprzednim sezonie ci zawodnicy funkcjonowali w kontekście, w którym rywale czuli się komfortowo w obronie, cofali się głęboko, by ograniczyć przestrzeń i obniżyć intensywność gry.

Diomande to zmienia. Wymusza na obrońcach koncentrację, a gdy ci patrzą na niego, nie patrzą już na nikogo innego.

Dla Liverpoolu taka cecha jest warta 90 milionów funtów... a być może nawet więcej.

Harry McMullen

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

KasparTAG 25.06.2026 00:42 #
Dobra dawić już Janka do nas. Niech te byki nie będą już takie pazerne bo mamy u nich przecież kartę stałego klienta.

Pozostałe aktualności