Rio Ngumoha, Bayern i najdziwniejsza 'saga' transferowa tego lata
Niezależnie od tego, jak potoczy się kariera Rio Ngumohy, sezon 2025/26 na zawsze pozostanie dla niego wyjątkowy.
W sierpniu ubiegłego roku przeżył magiczny wieczór na St James' Park. Młody skrzydłowy zadebiutował w Premier League, a po wejściu z ławki przesądził o zwycięstwie Liverpoolu nad Newcastle United, zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry. Miał wówczas 16 lat i 361 dni, dzięki czemu został najmłodszym strzelcem gola w historii klubu.
Sezon zakończył dopiero na początku czerwca na Raymond James Stadium w Tampie, gdzie zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Anglii. Thomas Tuchel dał mu szansę występu w towarzyskim meczu z Nową Zelandią, będącym elementem przygotowań do mistrzostw świata. Samo powołanie na zgrupowanie na Florydzie było wyróżnieniem, a debiut stanowił ukoronowanie znakomitego wrażenia, jakie Ngumoha zrobił na sztabie szkoleniowym.
Spektakularny rozwój skrzydłowego był jednym z nielicznych powodów do optymizmu w sezonie, który dla Liverpoolu okazał się dużym rozczarowaniem i zakończył się zwolnieniem Arne Slota po dwóch latach pracy. Żaden piłkarz w wieku 17 lat lub młodszy nie rozegrał w barwach klubu Premier League więcej minut w pierwszym zespole w sezonie 2025/26 niż były wychowanek akademii Chelsea.
Łącznie uzbierał 952 minuty we wszystkich rozgrywkach, z czego 551 przypadło na Premier League. Dla porównania, drugi w tym zestawieniu Max Dowman z Arsenalu rozegrał 477 minut (153 ligowe), a Harry Howell z Brighton — 260 (93 w lidze). Według danych Opta ostatnim zawodnikiem Liverpoolu, który przed ukończeniem 18. roku życia wystąpił w większym wymiarze minut w trakcie jednego sezonu, był Raheem Sterling w rozgrywkach 2012/13 (1543 minuty). Jedynym piłkarzem w historii klubu z jeszcze lepszym wynikiem pozostaje Michael Owen, który w sezonie 1997/98 uzbierał 1645 minut.
Krótko mówiąc, zawodnicy w wieku Ngumohy niezwykle rzadko otrzymują tak wiele okazji do gry w seniorskiej piłce, szczególnie w klubach z europejskiej czołówki. Trent Alexander-Arnold miał już 18 lat, gdy Jürgen Klopp dał mu zadebiutować w pierwszym zespole Liverpoolu w październiku 2016 roku. Curtis Jones również był starszy — do osiemnastych urodzin brakowało mu zaledwie kilku tygodni, gdy Klopp po raz pierwszy postawił na niego w styczniu 2019 roku. To właśnie perspektywa takiej ścieżki rozwoju przekonała Ngumohę do opuszczenia Chelsea blisko dwa lata temu. Od tamtej pory jego błyskawiczny rozwój był nagradzany kolejnymi szansami. W mniej niż rok przeszedł z piłki juniorskiej do występów w Premier League.
Tym większe zdziwienie wśród osób odpowiedzialnych za sprawy sportowe w Liverpoolu wywołały na początku miesiąca doniesienia o zainteresowaniu Bayernu Monachium. 5 czerwca The Athletic poinformował, że wielokrotni mistrzowie Niemiec chcą sprowadzić Ngumohę, szukając wzmocnień na skrzydłach. Stanowisko Liverpoolu było jednak jednoznaczne — zawodnik nie jest na sprzedaż.
Kontynuując ten temat, Sky Germany przekazało, że trener Bayernu Vincent Kompany odbył owocne rozmowy z otoczeniem piłkarza, zanim monachijczycy ostatecznie usłyszeli od Liverpoolu, że transfer nie wchodzi w grę.
Była to jedna z najbardziej osobliwych historii tego okna transferowego.
Choćby dlatego, że Liverpool nigdy nie otrzymał od Bayernu oficjalnej oferty. Co więcej, nic nie wskazywało na to, by sam Ngumoha był niezadowolony ze swojej sytuacji lub chciał odejść — klub nie otrzymał żadnych takich sygnałów.
Dlaczego więc Bayern uznał, że Liverpool w ogóle rozważy sprzedaż jednego z największych talentów angielskiej piłki, z którym wiąże go kontrakt do końca sezonu 2027/28? Jak w ogóle wycenić zawodnika o takim potencjale? I dlaczego Ngumoha miałby uznać rolę zmiennika Luisa Díaza w Monachium za bardziej atrakcyjną od miejsca podstawowego lewego skrzydłowego Liverpoolu, które wywalczył sobie w sezonie 2025/26?
Co więcej, w tamtym okresie Liverpool skupiał się na wzmacnianiu skrzydeł, a nie na sprzedaży zawodników z tej pozycji. Mohamed Salah odszedł z klubu, a Federico Chiesa również miał zmienić barwy. Od tamtej pory do zespołu dołączył reprezentant Hiszpanii Víctor Muñoz, sprowadzony z Osasuny za 40 milionów euro (34,5 mln funtów; 45,4 mln dolarów). Klub z Anfield zintensyfikował także starania o pozyskanie Yana Diomande z RB Lipsk, choć niemiecki klub odrzucił ofertę opiewającą na 100 milionów euro.
Ngumoha nigdzie się nie wybiera. Liverpool chce jak najszybciej przedłużyć z nim kontrakt, gdy tylko pod koniec sierpnia ukończy 18 lat. W klubie wierzą, że w przyszłym sezonie, już pod wodzą nowego trenera Andoniego Iraoli, będzie odgrywał jeszcze ważniejszą rolę.
Plan zakłada, że Liverpool będzie dysponował czterema klasowymi skrzydłowymi, co pozwoli Iraoli rotować składem i uniknąć nadmiernego eksploatowania zawodników. Na Anfield nie mają wątpliwości, że brak szybkości i odpowiedniej siły rażenia na skrzydłach kosztował zespół zbyt wiele w poprzednim sezonie. Mohamed Salah z czasem zaczął notować słabsze liczby, a Cody Gakpo długo nie potrafił odnaleźć najwyższej formy.
Mimo spekulacji dotyczących przyszłości Holendra, Liverpool nie otrzymał za niego żadnej oferty. Występy Gakpo na mistrzostwach świata w barwach reprezentacji Holandii sugerują natomiast, że odzyskał pewność siebie.
Na dziś, jeśli transfer Yana Diomande dojdzie do skutku, to właśnie reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, Víctor Muñoz, Ngumoha i Gakpo mają odpowiadać za grę na skrzydłach w sezonie 2026/27. Jednym z powodów, dla których Liverpool zdecydował się na sprowadzenie Muñoza, który w przyszłym miesiącu skończy 23 lata, była jego wszechstronność. Hiszpan może występować na każdej pozycji w ataku, a w klubie wierzą również, że Ngumoha równie dobrze odnajdzie się na prawym skrzydle, choć dotychczas najczęściej grał po lewej stronie.
Kluczowe będzie znalezienie właściwej równowagi. Liverpool chce stworzyć dla Ngumohy warunki do dalszego rozwoju, ale jednocześnie nie zamierza opierać gry zespołu na nastolatku, który wciąż zdobywa doświadczenie w seniorskiej piłce.
Pojawiały się doniesienia, że otoczenie piłkarza było rozczarowane faktem, iż w poprzednim sezonie rozpoczął tylko dziewięć spotkań w wyjściowym składzie, a kolejnych 20 razy pojawiał się na boisku z ławki rezerwowych. Pojawiły się nawet sugestie, że gdyby Arne Slot korzystał z niego częściej, mógłby wywalczyć miejsce w 26-osobowej kadrze Thomasa Tuchela na mistrzostwa świata, zamiast otrzymać jedynie powołanie na przedturniejowe zgrupowanie.
W Liverpoolu patrzą jednak na tę sytuację zupełnie inaczej. W klubie są przekonani, że obrana ścieżka była właściwa, ponieważ mieli obowiązek chronić młodego zawodnika zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym podczas jego pierwszego sezonu w seniorskiej piłce. Można wręcz argumentować, że takie prowadzenie Ngumohy bardziej pomogło mu zwrócić uwagę Tuchela, niż mu w tym przeszkodziło, ponieważ końcówkę sezonu rozegrał na bardzo wysokim poziomie.
Ngumoha wyraźnie poprawił podejmowanie decyzji na boisku, ale nadal pozostaje zawodnikiem, który ma sporo do nauczenia się — szczególnie jeśli chodzi o grę bez piłki. Było całkowicie naturalne, że kiedy wychodził w podstawowym składzie, z biegiem meczu brakowało mu świeżości. Tylko raz rozegrał pełne 90 minut. Iraola z niecierpliwością czeka na możliwość dalszej pracy z młodym skrzydłowym i wierzy, że pomoże mu w pełni wykorzystać ogromny potencjał.
Zamieszanie wokół Ngumohy przypomniało również Liverpoolowi, jak trudnym zadaniem jest dziś nie tylko wyszukiwanie i rozwijanie największych talentów, ale także zatrzymywanie ich w klubie.
W czasach, gdy piłkarze i ich otoczenie coraz rzadziej chcą cierpliwie czekać na swoją szansę, zarządzanie rozwojem młodych zawodników stało się większym wyzwaniem niż kiedykolwiek.
James Pearce

Komentarze (0)